Grabowski zadzwonił do Frycza w dniu jego śmierci. "To był szok"
Jan Frycz nie żyje. Aktor zmarł 15 sierpnia 2026 roku w wieku 72 lat, a informację o jego śmierci media przekazały dwa dni później. Odejście artysty wstrząsnęło jego rodziną, przyjaciółmi i kolegami z branży. Andrzej Grabowski zdradził, że w dniu śmierci Frycza próbował się z nim skontaktować.
Wiadomość o śmierci Jana Frycza, która obiegła media 17 sierpnia, była ogromnym ciosem dla jego rodziny, przyjaciół i kolegów z branży. Aktor zmarł w wieku 72 lat, w otoczeniu najbliższych. Andrzej Grabowski nie krył, że trudno mu pogodzić się z odejściem Frycza. W rozmowie na antenie “Dzień dobry Wakacje” opowiedział także o ostatniej próbie kontaktu z aktorem i o tym, jak chce go zapamiętać.
Andrzej Grabowski nie krył emocji po śmierci Jana Frycza
Andrzej Grabowski we wtorkowy poranek pojawił się w „Dzień Dobry Wakacje”, gdzie nie mogło zabraknąć tematu śmierci Jana Frycza. Obaj aktorzy należeli do grona artystów doskonale znanych polskiej publiczności, a ich zawodowe drogi wielokrotnie przecinały się w świecie filmu, teatru i telewizji. Grabowski przyznał, że wiadomość o odejściu Frycza była dla niego prawdziwym szokiem.
Aktor nie ukrywał, że liczył na to, iż po pierwszych emocjach przyjdzie choć odrobina otrzeźwienia. Stało się jednak zupełnie inaczej. Z każdym kolejnym momentem coraz mocniej docierało do niego, że Frycza już nie ma.
Gdy dowiedziałem się wczoraj o jego śmierci, to był szok. Myślałem, że dzisiaj, kiedy się obudzę, ten szok będzie mniejszy, a nieprawda – jest większy. Bo to uświadomienie sobie, że Jaśka już nie ma i nie będzie, jest niebywałe – powiedział aktor.
Te słowa pokazują, jak świeża i trudna była dla Grabowskiego informacja o śmierci kolegi. Frycz pozostawił po sobie ogromny dorobek artystyczny – kilkadziesiąt ról teatralnych, filmowych i serialowych. Co ważne, do ostatnich dni pozostawał aktywny zawodowo.
Dla środowiska artystycznego jego śmierć oznacza pożegnanie jednego z charakterystycznych aktorów swojego pokolenia. Dla osób, które znały go prywatnie, to jednak przede wszystkim strata człowieka, z którym łączyły ich wspólne wspomnienia, rozmowy i lata pracy.
Zobacz też: Grabowski ujawnił o chorobie Frycza. Publicznie to wyznał | Świat Gwiazd
Grabowski dzwonił do Frycza w dniu jego śmierci
W rozmowie pojawił się również szczególnie poruszający szczegół. Andrzej Grabowski próbował skontaktować się z Janem Fryczem w sobotę 15 sierpnia, czyli w dniu jego śmierci. Telefon pozostał jednak nieodebrany. Wtedy Grabowski nie wiedział jeszcze, że była to jego ostatnia próba rozmowy z kolegą.
Taki drobny, z pozoru zwyczajny szczegół po śmierci nabiera zupełnie innego znaczenia. Telefon, który miał być po prostu kontaktem między dwoma znajomymi aktorami, stał się dla Grabowskiego wspomnieniem ostatniej próby porozmawiania z Fryczem.
Jednocześnie aktor zwrócił uwagę na coś jeszcze. Nie chce zapamiętać Jana Frycza przez pryzmat jego choroby i ostatnich trudnych chwil. Grabowski przywołał nagranie, które wcześniej zobaczył w internecie. Zostało ono nagrane przez Krzysztofa Skoniecznego i przedstawiało Frycza recytującego wiersz.
Jeszcze dzisiaj rano obejrzałem filmik, który nagrał Krzysztof Skonieczny z Jankiem, kiedy Janek recytował mu wiersz. To był człowiek bardzo chory. Ja już nie chcę pamiętać takiego Janka, jakiego zobaczyłem na tym filmie. Chcę go pamiętać takiego, jakiego pamiętam z tym wspaniałym, mocnym głosem, z tym jego fantastycznym dowcipem – zaznaczył Grabowski w „Dzień Dobry Wakacje”.
To właśnie taki obraz Frycza chce zachować w pamięci – pełnego energii, charakterystycznego głosu i poczucia humoru. Nie ostatnie miesiące, lecz człowieka, którego znał przez lata.
Zobacz też: Na co zmarł Jan Frycz? | Świat Gwiazd

„Chcę go pamiętać” – Grabowski wspomina wyjątkowego aktora
Wspomnienia Grabowskiego pokazują, że Jan Frycz był dla kolegów z branży kimś więcej niż tylko cenionym aktorem. Jego charakterystyczny głos, poczucie humoru i obecność sceniczna sprawiły, że przez lata wypracował własny, rozpoznawalny styl. Dla widzów pozostanie jednym z aktorów, których trudno pomylić z kimkolwiek innym.
Frycz miał na koncie dziesiątki ról, zarówno teatralnych, jak i filmowych oraz serialowych. Przez lata pojawiał się w produkcjach, które na stałe zapisały się w pamięci polskiej publiczności. Jednocześnie jego kariera nie zatrzymała się na dawnych sukcesach. Aktor pozostawał aktywny zawodowo niemal do końca życia.
Dlatego wiadomość o jego śmierci była dla wielu osób szczególnie trudna do przyjęcia. W świecie aktorskim, w którym artyści często spotykają się przy kolejnych projektach po latach, odejście jednego z nich oznacza także koniec pewnego rozdziału. Grabowski mówił o tym przede wszystkim przez pryzmat osobistej straty.
W jego słowach mocno wybrzmiewa też potrzeba zachowania dobrych wspomnień. Zamiast obrazu człowieka ciężko chorego chce pamiętać Frycza takim, jakim znał go wcześniej – z mocnym głosem, energią i charakterystycznym dowcipem.
Śmierć Jana Frycza poruszyła nie tylko rodzinę, ale także liczne grono przyjaciół, znajomych i współpracowników. Andrzej Grabowski pożegnał go przede wszystkim jako kolegę i człowieka, którego obecność przez lata była czymś oczywistym. Teraz pozostają wspomnienia, role i nagrania, dzięki którym jego głos i talent nadal będą obecne w pamięci widzów.
