Tabloid ujawnił przyczynę śmierci Jana Frycza. Na to chorował aktor
Jan Frycz zmarł 15 sierpnia 2026 roku w wieku 72 lat. Wybitny aktor jeszcze kilka dni przed śmiercią pracował w Teatrze Narodowym i przygotowywał się do kolejnych spektakli. Teraz jeden z tabloidów ustalił, co było przyczyną jego śmierci, a informacje te rzucają nowe światło na ostatnie miesiące jego życia.
Jeszcze niedawno nic nie wskazywało na to, że jego plany zawodowe zostaną tak nagle przerwane. Frycz przygotowywał się do kolejnych występów i pracował nad nowym przedstawieniem. Jego kalendarz obejmował również projekty zaplanowane na kolejne miesiące. O jego aktywności zawodowej po śmierci opowiedział także Jan Englert.
Jan Frycz – najważniejsze role i kariera aktora. Od „Wielkiego Szu” po „Ślepnąc od świateł”
Jan Frycz przez dekady budował pozycję jednego z najbardziej charakterystycznych polskich aktorów. Jego dorobek obejmuje zarówno teatr, kino, jak i telewizję. Widzowie znają go z bardzo różnych produkcji, a jego role często dalekie były od jednego, powtarzalnego typu bohatera.
Wśród filmów wymienianych przy okazji jego śmierci znalazły się między innymi „Wielki Szu”, „Pornografia”, „Pręgi”, „Legiony” oraz „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy”. Frycz pojawiał się również w serialach. Jedną z jego szerzej komentowanych ról była postać Daria w „Ślepnąc od świateł”, serialowej adaptacji powieści Jakuba Żulczyka.
Dla części widzów właśnie role ekranowe były pierwszym kontaktem z jego aktorstwem. Inni pamiętali go przede wszystkim ze sceny. Teatr pozostawał bowiem jednym z najważniejszych elementów jego kariery. Jeszcze w ostatnich tygodniach życia pracował w Teatrze Narodowym, przygotowując się do kolejnego przedstawienia.
To właśnie teatralna aktywność dobrze pokazuje skalę jego zawodowego przywiązania do aktorstwa. Próby do „Orestei” odbywały się krótko przed jego śmiercią. Premiera była planowana dopiero na październik, a Frycz miał również zaplanowane występy we wrześniu, październiku i listopadzie. Jego kalendarz zawodowy był więc wypełniony mimo ciężkiej choroby.
Sprawdź także: Michał Wójcik skonfliktowany z rodzicami zmarłej partnerki. Sprawa trafiła do sądu

Jan Frycz nie żyje. Ostatnie tygodnie spędził na pracy w Teatrze Narodowym
Śmierć Jana Frycza 15 sierpnia była ogromnym ciosem dla polskiego środowiska teatralnego i filmowego. Aktor należał do grona artystów, których trudno było pomylić z kimkolwiek innym. Przez lata stworzył dziesiątki ról, a jego nazwisko pojawiało się zarówno przy dużych produkcjach filmowych, jak i ważnych przedstawieniach teatralnych. Informacja o jego odejściu nabrała jednak dodatkowego wymiaru, gdy ujawniono, że w ostatnim czasie zmagał się z ciężką chorobą.
Ostatnim etapem jego pracy w Teatrze Narodowym miała być „Oresteja” w reżyserii Luka Percevala. Premiera została zaplanowana na 10 października. Frycz miał również pojawić się w kolejnych spektaklach jesienią. Jak przekazał Jan Klata, próby odbywały się jeszcze w tygodniu poprzedzającym śmierć aktora. Dyrektor Teatru Narodowego w rozmowie z „Super Expressem” potwierdził:
Był na próbach jeszcze w zeszłym tygodniu. Pracował z wielkim europejskim reżyserem Lukem Percevalem nad “Oresteją”.
Jak potwierdziła „Super Expressowi” Katarzyna Grochola, 26 sierpnia Frycz miał rozpocząć nagrania do filmu „Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później”. Jesienią miał natomiast wrócić na scenę. Część tych planów była już konkretnie ustalona, dlatego jego odejście przerwało pracę nad projektami, które dopiero miały ujrzeć światło dzienne.
Sprawdź także: Hayden Panettiere przeżyła piekło. Kilka dni przed śmiercią sąd odrzucił wniosek jej byłego partnera
Na co chorował Jan Frycz? Aktor walczył z nowotworem i przechodził chemioterapię
Według ustaleń „Super Expressu” aktor chorował na nowotwór. Źródło cytowane przez gazetę podkreśliło, że mimo leczenia Frycz nie rezygnował z pracy:
Z tego co wiem Jan jeździł na chemioterapię prosto z Teatru Narodowego, w którym szykował się do premiery. Jeździł tam prosto z prób.
O jego stanie zdrowia mówił także Jan Englert. Obaj aktorzy wielokrotnie pracowali razem, a Englert z uwagą obserwował zmagania Frycza z chorobą. Po śmierci kolegi powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że przyglądał się jego walce:
Przyglądałem się jego walce z niszczącą go, dręczącą chorobą. Ciężko chorując, zbudował kilka wspaniałych ról. Pracował cały czas, jeszcze w maju tego roku dostał nagrodę aktorską za rolę w "Termopilach polskich" Jana Klaty, a był już przecież bardzo ciężko chory. Ale ani przez chwilę nikomu nie dał poznać tego, że możliwe jest jego odejście
Jednym z ostatnich ważnych momentów w jego karierze była nagroda aktorska za rolę w „Termopilach polskich” Jana Klaty. Frycz otrzymał ją w maju 2026 roku. Jak zaznaczył Englert, już wtedy aktor był bardzo ciężko chory. Mimo to nadal pracował i pozostawał aktywny na scenie.
