Hayden Panettiere przeżyła piekło. Kilka dni przed śmiercią sąd odrzucił wniosek jej byłego partnera
Hayden Panettiere zmarła w wieku 36 lat. Aktorka została znaleziona nieprzytomna w swoim domu w Greenville, a okoliczności jej śmierci są obecnie ustalane przez śledczych. W tym samym czasie na jaw wyszły nowe informacje dotyczące jej byłego partnera, Briana Hickersona, który wcześniej został skazany za przemoc wobec aktorki.
Panettiere zdobyła międzynarodową popularność dzięki rolom w serialach „Herosi” i „Nashville”. Przez lata pozostawała jedną z najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich aktorek swojego pokolenia. Jej życie prywatne było jednak znacznie bardziej skomplikowane niż mogłoby wynikać z jej zawodowego wizerunku. Aktorka otwarcie mówiła o swoich problemach i trudnych doświadczeniach. Szczególnie dużo emocji budziła jej relacja z Brianem Hickersonem.
Hayden Panettiere nie żyje. Aktorka miała zaledwie 36 lat
Hayden Panettiere przez lata należała do grona najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich aktorek swojego pokolenia. Jej nazwisko szczególnie mocno wybrzmiało w połowie lat 2000., kiedy otrzymała rolę Claire Bennet w serialu „Herosi”. Produkcja opowiadała o ludziach obdarzonych nadprzyrodzonymi zdolnościami i szybko zdobyła międzynarodową popularność. Panettiere wcielała się w jedną z najważniejszych postaci, a jej kariera nabrała tempa.
Kolejnym istotnym etapem był serial „Nashville”, w którym aktorka występowała przez sześć lat. Produkcja nie tylko umocniła jej pozycję w telewizji, ale pozwoliła jej również pokazać się od strony muzycznej. Panettiere wcielała się w Juliette Barnes, gwiazdę muzyki country, a jej występy wokalne stały się ważną częścią serialu.
Za zawodowymi sukcesami nie zawsze szło jednak spokojne życie prywatne. Aktorka przez lata otwarcie mówiła o problemach, z którymi musiała się mierzyć. Wśród nich znalazły się uzależnienie od alkoholu i narkotyków, a także problemy zdrowotne. Dużym ciosem była dla niej również śmierć młodszego brata Jansena Panettiere, który zmarł nagle w 2023 roku.
Informacja o śmierci Hayden Panettiere pojawiła się 17 sierpnia. Aktorka miała umrzeć w swoim domu w Greenville w wieku zaledwie 36 lat. Według informacji, które przedostały się do mediów, została znaleziona nieprzytomna, a służby otrzymały zgłoszenie dotyczące zatrzymania akcji serca.
Sprawdź także: Syn Jana Frycza pożegnał ojca. Jego słowa wzruszają

Brian Hickerson został skazany za przemoc wobec Hayden Panettiere
Śmierć aktorki sprawiła, że w przestrzeni publicznej ponownie zaczęto przypominać nie tylko jej najważniejsze role, ale również trudniejsze momenty z ostatnich lat jej życia. Jednym z najgłośniejszych była relacja z Brianem Hickersonem. Związek, który rozpoczął się w 2018 roku, szybko stał się przedmiotem zainteresowania mediów. W 2020 roku aktorka zgłosiła partnera po incydencie, podczas którego miała zostać przez niego dotkliwie pobita. Hickerson został zatrzymany, a późniejsze postępowanie objęło serię zarzutów dotyczących przemocy wobec Panettiere.
Prokuratura wiązała sprawę z wydarzeniami, do których miało dochodzić między majem 2019 a lutym 2020 roku. Akt oskarżenia obejmował osiem punktów. Sprawa trafiła przed sąd, a w kwietniu 2021 roku Hickerson przyznał się do spowodowania obrażeń u swojej partnerki. Mężczyzna został skazany na zaledwie 45 dni więzienia. Wyrok obejmował także cztery lata nadzoru sądowego, obowiązkową terapię oraz pięcioletni zakaz zbliżania się do Panettiere.
Panettiere zdecydowała się publicznie opowiedzieć o swoich doświadczeniach i piekle, który przeżyła. Chciała, aby jej historia mogła pomóc osobom znajdującym się w podobnych sytuacjach. W mediach społecznościowych wyjaśniła:
Wychodzę z prawdą o tym, co mi się przytrafiło, w nadziei, że moja historia da siłę innym osobom w przemocowych relacjach, by otrzymały pomoc, której potrzebują i na którą zasługują.
Aktorka dodawała, że jest gotowa zrobić wszystko, aby Hickerson nie skrzywdził kolejnej osoby.
Sprawdź także: Olga Frycz żegna ojca. Pokazała zdjęcie z Janem Fryczem
Sąd odrzucił wniosek Briana Hickersona. Stało się to trzy dni przed śmiercią aktorki
Najnowsza decyzja sądu zapadła 13 sierpnia. Jak poinformował serwis „Page Six”, Brian Hickerson zwrócił się o zmianę kwalifikacji wcześniejszych czynów. Chciał, aby zostały one potraktowane jako wykroczenie, a nie przestępstwo. Wnioskował również o zatarcie sprawy. Prokuratura sprzeciwiła się obu tym żądaniom. Sąd podzielił jej stanowisko i nie wyraził zgody na zmianę wcześniejszych ustaleń. Tym samym Hickerson nie uzyskał złagodzenia konsekwencji związanych z wyrokiem za przemoc wobec Panettiere.
Sama decyzja nie była całkowitym zaskoczeniem. Mężczyzna miał już wcześniej próbować osiągnąć podobny cel. Identyczny wniosek złożył w lipcu 2025 roku. Wówczas również spotkał się z odmową.
Tym razem szczególnego znaczenia nabiera jednak data rozprawy. Posiedzenie odbyło się 13 sierpnia, a Hayden Panettiere zmarła trzy dni później. Ta zbieżność sprawiła, że informacja o postępowaniu sądowym ponownie znalazła się w centrum zainteresowania mediów po śmierci aktorki.
Trzeba jednak wyraźnie oddzielić oba wydarzenia. Decyzja sądu dotyczyła wcześniejszej sprawy o przemoc domową i nie była postępowaniem dotyczącym śmierci Panettiere. Na obecnym etapie nie ma potwierdzonych informacji, które pozwalałyby łączyć te wydarzenia.
Wiadomo natomiast, że w chwili śmierci aktorki sprawa Hickersona nadal miała swój prawny ciąg dalszy. Mężczyzna próbował zmienić kwalifikację czynów i doprowadzić do zatarcia sprawy. Sąd ponownie odmówił.
Na ustalenie dokładnych okoliczności śmierci aktorki trzeba jednak poczekać. Do tego czasu wszelkie niepotwierdzone związki między tymi wydarzeniami pozostają jedynie domysłami.
