Hanna Bieluszko nie mogła tego przewidzieć. Po ciężkiej chorobie takie informacje
Hanna Bieluszko od 2023 roku zmaga się z rakiem jelita grubego. Aktorka przeszła poważne leczenie i komplikacje, a przez wiele miesięcy nie mogła pracować. Niedawno, mimo trwającej terapii, wróciła na plan „Barw szczęścia”. Teraz opowiedziała o tym, z czym spotkała się po publicznym ujawnieniu swojej choroby.
71-letnia aktorka nie ukrywa, że ostatnie lata całkowicie zmieniły jej codzienność. Ma za sobą operacje, chemioterapię i bardzo trudne momenty związane ze stanem zdrowia. W pewnym momencie jej sytuacja była na tyle poważna, że konieczne stało się także finansowe wsparcie dalszego leczenia i rehabilitacji. Bieluszko od początku podkreślała jednak, że zależy jej na odzyskaniu sprawności i powrocie do zawodu. Kiedy wreszcie ponownie stanęła przed kamerą, okazało się, że temu ważnemu wydarzeniu towarzyszyły również doświadczenia, których wcześniej nie mogła przewidzieć.
Hanna Bieluszko zachorowała na raka jelita grubego. Przeszła bardzo trudne leczenie
Problemy zdrowotne Hanny Bieluszko zaczęły się w 2023 roku. Aktorka zgłosiła się do lekarza po tym, jak po wakacjach czuła się bardzo osłabiona. Badania przyniosły diagnozę, która całkowicie zmieniła jej codzienność – wykryto u niej raka jelita grubego. Rozpoczął się okres leczenia, który z czasem okazał się znacznie bardziej skomplikowany, niż początkowo można było przypuszczać.
Bieluszko przeszła operację i chemioterapię. Po pewnym czasie mogło się wydawać, że najtrudniejszy etap jest już za nią, jednak choroba wróciła. Aktorka ponownie musiała skoncentrować się na leczeniu. Jej stan w pewnym momencie był na tyle poważny, że sytuacja bezpośrednio zagrażała jej życiu. Sama później przyznawała, że była bardzo blisko najgorszego.
W trakcie leczenia pojawiły się także poważne komplikacje. Bieluszko ma za sobą dwie operacje w obrębie jamy brzusznej i sepsę. Wiosną 2026 roku Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, z którym jest związana od ponad trzech dekad, poinformował publicznie o jej ciężkim stanie. Uruchomiono również zbiórkę pieniędzy na leczenie i rehabilitację aktorki. Koszty związane z odzyskiwaniem sprawności okazały się bardzo wysokie, a droga do większej samodzielności nadal nie jest zakończona. Przed aktorką pozostaje jeszcze operacja rekonstrukcji jelita.
Jeszcze podczas pobytu w szpitalu mówiła o chęci powrotu przed kamerę. Wydawało się to wówczas bardzo odległym planem. Ostatecznie jednak jej koledzy i produkcja „Barw szczęścia” znaleźli sposób, aby stało się to możliwe.
Sprawdź także: To ona miała zniszczyć małżeństwo Daniela Martyniuka. Faustyna zabrała głos

Hanna Bieluszko wróciła do „Barw szczęścia”. Ekipa przyjechała specjalnie dla niej
Dużą rolę odegrał Jacek Kałucki, który w „Barwach szczęścia” gra męża bohaterki Bieluszko. Jeszcze w czasie jej pobytu w szpitalu zapytał, czy można w jakiś sposób jej pomóc. Aktorka odpowiedziała wtedy, że chciałaby jak najszybciej wrócić do pracy. Kałucki przedstawił sprawę produkcji i pojawił się pomysł przygotowania scen dostosowanych do możliwości aktorki.
Ostatecznie zdjęcia zorganizowano 29 sierpnia w Kalwarii Zebrzydowskiej. Ponad 20-osobowa ekipa „Barw szczęścia” pokonała około 340 kilometrów z Warszawy, aby Bieluszko nie musiała odbywać znacznie bardziej wymagającej podróży do stolicy. Na miejsce przyjechali m.in. reżyserka, operatorzy, dźwiękowcy i osoby odpowiedzialne za charakteryzację. Towarzyszyła im nawet karetka, która standardowo zabezpiecza pracę ekipy.
Przygotowanie zdjęć wymagało dodatkowej logistyki. Część zespołu przyjechała dzień wcześniej, inni dotarli rano pociągiem. Produkcja musiała uzyskać zgodę władz Kalwarii Zebrzydowskiej, a podczas realizacji dwóch scen policja czasowo wstrzymała ruch w centrum. Zdjęcia odbywały się również w pobliskich Brodach.
Dla samej Bieluszko powrót przed kamerę wiązał się jednak nie tylko z radością. Po wielu miesiącach przerwy pojawiła się niepewność. W rozmowie z „Onetem” wspomniała:
Najpierw bardzo się bałam. Myślałam: Jezus, a może ja już nie pamiętam, jak się gra? Tyle miesięcy przerwy! Szybko okazało się, że pamiętam.
Po przyjeździe dostała duży bukiet kwiatów, a podczas wspólnego obiadu podziękowała wszystkim za zaangażowanie.
Sceny zostały napisane z uwzględnieniem serialowego wątku Krystyny, bohaterki granej przez Bieluszko, która choruje na Alzheimera. Jej ekranowy mąż podejmuje decyzję o umieszczeniu jej w ośrodku dziennego pobytu. Dzięki temu twórcy mogli przygotować materiał pasujący do fabuły, a jednocześnie nie narażać aktorki na nadmierny wysiłek.
Dzień zdjęciowy zakończył się powodzeniem. Dla Bieluszko był to pierwszy od miesięcy powrót do zawodowej codzienności. Nie oznacza on jeszcze zakończenia leczenia ani stałego powrotu do wcześniejszego trybu pracy. Pokazał jednak, jak bardzo aktorce zależało na ponownym spotkaniu z kamerą i zespołem, z którym pracowała przed pogorszeniem stanu zdrowia.
Sprawdź także: Skandal na koncercie Skolima. Publika w szoku po tym, co zrobił, mamy nagranie
Hanna Bieluszko przeczytała przykre komentarze. Tak reagują na jej opowieść o chorobie
Powrót na plan przyniósł Hannie Bieluszko wiele pozytywnych emocji, ale zainteresowanie jej sytuacją ma także drugą stronę. Od momentu, gdy aktorka zaczęła publicznie mówić o raku jelita grubego, jej wypowiedzi wywołują różne reakcje. Niektóre z nich okazały się dla niej szczególnie przykre.
Bieluszko nie zdecydowała się na ukrywanie diagnozy. Opowiadała o leczeniu, operacjach i problemach, które towarzyszą jej w codziennym funkcjonowaniu. W rozmowach nie pomijała również trudniejszych aspektów choroby nowotworowej jelita grubego. Jak się okazało, część internautów uważa, że o takich doświadczeniach nie powinno się mówić publicznie. W rozmowie z „Onetem” podkreśla:
Czytam komentarze, że opowiadanie o mojej chorobie jest obrzydliwe. Że powinnam cierpieć w milczeniu.
Bieluszko nie zamierza jednak przyjmować takiego podejścia. Jej zdaniem choroba nie powinna być powodem do wstydu, a otwarte mówienie o niej może pomóc oswoić temat, który dla wielu osób wciąż pozostaje tabu.
Uważam jednak, że choroby dobrze jest oswoić. Tymczasem wciąż dla wielu rak to choroba wstydliwa, cichosza. Zupełnie nie wiem, dlaczego.
Jeszcze kilka miesięcy temu o szczegółach jej stanu zdrowia wiedziało przede wszystkim najbliższe otoczenie. Wiosną sytuacja stała się publiczna, gdy Teatr im. Juliusza Słowackiego zaapelował o pomoc w sfinansowaniu leczenia i rehabilitacji. Od tego czasu sama Bieluszko wielokrotnie zabierała głos o nie zamierza milczeć tylko dlatego, że część osób źle reaguje na publiczne rozmowy o nowotworze.

Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert