Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle metamorfozy O nas
Swiatgwiazd.pl > Newsy > Producent znowu uderza w Katarzynę Grocholę. "To był prawdziwy dramat"
Dorota Łukasik
Dorota Łukasik 08.09.2026 11:07

Producent znowu uderza w Katarzynę Grocholę. "To był prawdziwy dramat"

Producent znowu uderza w Katarzynę Grocholę. "To był prawdziwy dramat"
fot. KAPiF/Pawel Wodzynski/East News

Katarzyna Grochola ponownie znalazła się na celowniku Janusza Heathcliffa Iwanowskiego. Producent filmowy opublikował kolejne nagranie, w którym wrócił do kulis ekranizacji twórczości pisarki i skierował pod jej adresem poważne zarzuty. Tym razem nawiązał do jej niedawnych słów o botach i opowiedział o wydarzeniach związanych z „Ja wam pokażę”. Jego wypowiedź pojawiła się w czasie, gdy wciąż nie cichnie zamieszanie wokół nowego filmu z bohaterami „Nigdy w życiu!”.

 

Spór, który początkowo koncentrował się na nieobecności Joanny Jabłczyńskiej w nowej produkcji, zatacza coraz szersze kręgi. W ostatnich dniach do publicznej dyskusji włączyło się kilka osób związanych z wcześniejszymi ekranizacjami prozy Grocholi. Iwanowski już wcześniej przedstawiał własną wersję wydarzeń sprzed lat i mówił o konfliktach, do których miało dochodzić przy pracy nad „Ja wam pokażę”. Teraz wrócił do tematu z kolejną opowieścią dotyczącą kulis tamtej produkcji. W jego najnowszej wypowiedzi pojawiły się bardzo mocne słowa i zarzuty pod adresem Grocholi, które ponownie stawiają wydarzenia sprzed dwóch dekad w centrum zainteresowania.

Afera wokół „Nigdy w życiu!” nie cichnie. Katarzyna Grochola zabrała głos

Początek września przyniósł kolejne odsłony sporu, który rozpoczął się od informacji o obsadzie filmu „Właśnie, że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później”. Produkcja nawiązuje do historii znanej z książek Katarzyny Grocholi i kinowego hitu z 2004 roku, ale – jak konsekwentnie zaznacza sama autorka – nie jest po prostu drugą częścią „Nigdy w życiu!”. Zdjęcia do filmu już się zakończyły, a na ekranie ponownie pojawią się m.in. Danuta Stenka i Artur Żmijewski.

Najwięcej emocji wywołała jednak obsada Tosi. W filmie z 2004 roku córkę Judyty grała Joanna Jabłczyńska. Tym razem rolę otrzymała Agnieszka Żulewska. Jabłczyńska podczas prezentacji jesiennej ramówki TVN powiedziała publicznie, że nie wystąpi w nowej produkcji, a jej wypowiedź szybko uruchomiła lawinę komentarzy. Producentka Anna Wichłacz informowała później, że aktorka uczestniczyła w castingu, ale ostatecznie roli nie otrzymała.

Sprawa bardzo szybko przestała dotyczyć wyłącznie decyzji obsadowej. Grochola zarzuciła Jabłczyńskiej rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i skierowała do niej wezwanie, w którym domagała się przeprosin oraz wpłaty 5 tys. zł na Fundację Rak'n'Roll. W kolejnych dniach do publicznej dyskusji dołączały następne osoby, a konflikt zaczął żyć własnym życiem w mediach społecznościowych.

6 września Grochola pojawiła się na Festiwalu Herlinga-Grudzińskiego „Pociąg do literatury” w Kielcach, gdzie rozmawiała z Magdaleną Rigamonti. Pisarka podkreśliła, że nie zamierza dalej zaogniać sytuacji po przeprosinach ze strony Jabłczyńskiej. Jednocześnie tłumaczyła, że decyzja dotycząca obsady Tosi nie należała wyłącznie do niej:

Decyzje o obsadzie podejmował cały pion reżysersko-produkcyjny.

Pisarka odniosła się również do skali emocji w internecie. Jej zdaniem część zamieszania napędzają mechanizmy mediów społecznościowych. Wspomniała przy tym o botach i algorytmach, zaznaczając, że sama nie jest specjalistką w tej dziedzinie. Przyznała też, że szczególnie mocno przeżywa komentarze kierowane pod adresem jej córki. 

Teraz hejt się skupił na mojej córce i to mnie potwornie boli.

Właśnie do wypowiedzi Grocholi o botach postanowił nawiązać Janusz Heathcliff Iwanowski. Producent, który już wcześniej publicznie opowiadał o swojej współpracy z pisarką, wykorzystał jej słowa jako punkt wyjścia do kolejnego nagrania.

Sprawdź także: Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz – historia miłości. Jak się poznali?

Producent znowu uderza w Katarzynę Grocholę. "To był prawdziwy dramat"
Katarzyna Grochola, fot. KAPiF

Janusz Heathcliff Iwanowski mówi o „Ja wam pokażę!”. Jest jednak ważna nieścisłość

Iwanowski nie pojawił się w tej historii dopiero teraz. Od kilku dni publikuje nagrania, w których przedstawia własną wersję wydarzeń związanych z powstawaniem „Ja wam pokażę!”. Film z Grażyną Wolszczak w roli Judyty trafił do kin w 2006 roku i był kolejną ekranizacją prozy Katarzyny Grocholi po ogromnym sukcesie „Nigdy w życiu!”.

W swoich wcześniejszych wypowiedziach Iwanowski twierdził, że podczas przygotowywania produkcji dochodziło do poważnych sporów. Według jego relacji Grochola miała domagać się zmian w scenariuszu, a także odmówić sprzedaży praw do kolejnej swojej powieści. Producent przekonywał również, że dysponuje dokumentami dotyczącymi tamtych wydarzeń, w tym umowami i wiadomościami, które – według niego – mają potwierdzać przedstawianą wersję. Wspominał nawet o wiadomościach „w tym z groźbami”. To relacja samego Iwanowskiego, której nie należy przedstawiać jako bezspornie ustalonego przebiegu wydarzeń.

Jest jeszcze jedna istotna kwestia dotycząca jego wypowiedzi. Choć w publikowanych nagraniach mówi o swoim bezpośrednim zaangażowaniu w „Ja wam pokażę!”, a część mediów przedstawia go wprost jako producenta tego filmu, dostępne bazy filmowe nie potwierdzają, że pełnił przy nim taką funkcję. Nazwiska Iwanowskiego nie ma w dostępnej filmografii „Ja wam pokażę!” wśród osób odpowiedzialnych za produkcję. Co więcej, także w jego własnej filmografii w bazie FilmPolski.pl produkcja z 2006 roku nie występuje. Nie oznacza to automatycznie, że Iwanowski nie był w żaden sposób zaangażowany w przedsięwzięcie lub jego przygotowania. Na podstawie publicznie dostępnych wykazów nie można jednak potwierdzić, że był producentem „Ja wam pokażę!”.

Sam Iwanowski bez wątpienia jest producentem filmowym. W oficjalnej bazie FilmPolski.pl ma w tej roli przypisane m.in. „Rysia”, „Jeszcze raz”, „Złoty środek”, „Proceder”, „Krime Story. Love Story” oraz „Gierka”. Jego działalność producencka nie budzi więc wątpliwości. 

To istotne zastrzeżenie, ponieważ Iwanowski w swoich najnowszych materiałach mówi nie tylko o wydarzeniach, których miał być świadkiem. Opowiada także o własnych pieniądzach, ustaleniach z aktorami oraz swojej roli w dalszych planach związanych z „Ja wam pokażę”. Jego słowa są więc relacją osoby, która deklaruje bezpośrednie zaangażowanie w przedsięwzięcie.

Obecna dyskusja o tym, kto powinien wystąpić w nowej produkcji związanej z „Nigdy w życiu!”, ponownie skierowała uwagę na wcześniejsze ekranizacje prozy Grocholi. Iwanowski wykorzystuje tę sytuację, by przedstawiać własne doświadczenia sprzed dwóch dekad. W najnowszym nagraniu skupił się już na konkretnym nazwisku. Opowiedział o Grażynie Wolszczak i konsekwencjach, jakie według niego miały mieć dla aktorki decyzje dotyczące serialowej wersji „Ja wam pokażę”.

Zobacz także: Kim jest Daniel Martyniuk? Syn Zenka od lat budzi emocje. Tak wygląda jego życie prywatne

Iwanowski ponownie uderza w Katarzynę Grocholę. „Dla Grażyny to był prawdziwy dramat”

Najnowsze nagranie Iwanowskiego zaczyna się od bezpośredniego nawiązania do wypowiedzi Grocholi o botach:

Wczoraj Katarzyna Grochola mówiła coś o botach. No właśnie, bo ona ludzi traktuje jak boty – to się bierze, używa, a potem jednym kliknięciem kasuje.

Następnie wrócił do serialowej wersji „Ja wam pokażę”. Według Iwanowskiego z projektu miała zniknąć znaczna część aktorów zaangażowanych wcześniej w film, w tym Grażyna Wolszczak. To właśnie sytuacji aktorki poświęcił dużą część nagrania:

Dokładnie tak Katarzyna Grochola skasowała praktycznie całą obsadę z fabuły „Ja wam pokażę”, w tym Grażynę Wolszczak. A dla Grażyny to był prawdziwy dramat.

Iwanowski przekonuje, że Wolszczak wcześniej zrezygnowała z angażu w „Na Wspólnej”, ponieważ miała otrzymać zapewnienie pracy przy „Ja wam pokażę”. Jak twierdzi, gwarancje miały pochodzić zarówno od niego, jak i od Grocholi. Sytuacja miała zmienić się w momencie, gdy serialowa wersja historii o Judycie zaczęła powstawać w innym układzie:

I nagle Grażyna została bez jednego i drugiego serialu. A pamiętacie, jakie to były czasy? Nie było Netfliksa, tylu platform, dziesiątek seriali, filmów powstawało kilka rocznie.

Wolszczak rzeczywiście nie wystąpiła w serialowej wersji „Ja wam pokażę”. Judytę zagrała w niej Edyta Jungowska. Iwanowski przedstawił również własną wersję wydarzeń dotyczących tego, dlaczego dalsza realizacja projektu przebiegała inaczej. Wspominał o zmianie władzy oraz sytuacji wokół „Rysia”, którego produkował. Twierdził, że TVP początkowo było zainteresowane współpracą, lecz później sytuacja miała się zmienić.

Według jego relacji zgodził się wycofać z realizacji „Ja wam pokażę” pod warunkiem zachowania wcześniejszych ustaleń. Jak przekonuje, miały one obejmować m.in. obsadę. W ostatecznej wersji serialu z wcześniejszej produkcji pozostali m.in. Krzysztof Kowalewski i Marta Lipińska, natomiast Wolszczak nie wróciła do roli Judyty.

Iwanowski mówił o finansowych konsekwencjach całej sytuacji:

Ludzie skasowani jak boty, miliony złotych, w tym moje pieniądze z materiałem na serial poszły do kosza.

Bardzo krytycznie ocenił również efekt końcowy serialu:

Serial był tak koszmarny, że po pierwszym odcinku trzeba było przez miesiąc wietrzyć mieszkanie, a odcinek był co tydzień.

Producent znowu uderza w Katarzynę Grocholę. "To był prawdziwy dramat"
Heathcliff Janusz Iwanowski, fot. Instagram
@goniec.pl Poziom stresu przed rozpoczęciem roku szkolnego? Rodzice: 13/10. Dzieci: „a mogę dostać iPada?” 😂 Wyprawka gotowa? Plecak jest. Co prawda pusty, ale jest 🎒 A Wy - team „wszystko kupione w sierpniu” czy „1 września też jest dobrym terminem”? 👀 #BackToSchool #Szkoła #Goniec @mediaexpertpl ♬ oryginalny dźwięk – Goniec.pl - wiadomości - Goniec.pl - wiadomości
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Dorota Łukasik
O autorze
Dorota Łukasik
Redaktor Swiatgwiazd

Redaktorka portalu Świat Gwiazd, specjalizująca się w tematyce show-biznesu, popkultury oraz historiach związanych z osobami publicznymi. Od 2025 roku związana jest z portalem Świat Gwiazd.

Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji
Maciej Orłoś
Maciej Orłoś osiągnął wiek emerytalny. Wyjawił, ile może dostać z ZUS. "Nie zamierzam się skarżyć"
Krzysztof Jackowski
Polska ma przestać istnieć? Wizja Krzysztofa Jackowskiego. Podał datę
Małgorzata Kożuchowska
Małgorzata Kożuchowska przekazała szczęśliwą nowinę. To nie były plotki o dziecku
Kayah
Kayah w żałobie, stało się najgorsze. "Żegnaj najukochańszy"
Emilia Koprowska
"To dopiero się zaczyna". Niepokojące słowa męża Emilii Koprowskiej. Jest tak, jak zaplanował
Torbicka
Jak dobrze znasz Grażynę Torbicką? Te pytania mogą zaskoczyć
Wybór Redakcji