Szelągowska przeprasza Jabłczyńską. Naprawdę to powiedziała
Dorota Szelągowska przeprosiła Joannę Jabłczyńską za słowa, które padły w jej głośnym nagraniu dotyczącym afery wokół nowego „Nigdy w życiu!”. Prezenterka usunęła wcześniejszy materiał, w którym nazwała aktorkę „złym człowiekiem”. To nagły zwrot w konflikcie, który jeszcze dzień wcześniej wyraźnie przybierał na sile.
Spór wokół obsady kontynuacji „Nigdy w życiu!” od kilku dni angażuje coraz więcej osób związanych z produkcją. Wszystko zaczęło się od ujawnienia przez Joannę Jabłczyńską okoliczności, w jakich dowiedziała się, że nie wróci do roli Tosi. Aktorka przedstawiała własną wersję wcześniejszych ustaleń, podczas gdy przedstawiciele produkcji przekonywali, że decyzja była wynikiem castingu. Do sprawy odniosła się również Katarzyna Grochola, a później jej córka Dorota Szelągowska, której wypowiedź wywołała szczególnie mocne reakcje. W ciągu zaledwie kilku dni zawodowa decyzja dotycząca obsady przerodziła się więc w publiczny konflikt, w którym zaczęły pojawiać się prywatne wiadomości, wzajemne zarzuty i coraz bardziej osobiste wypowiedzi.
Joanna Jabłczyńska nie zagra Tosi. Od tego rozpoczęła się afera wokół „Nigdy w życiu!”
Jeszcze pod koniec sierpnia wydawało się, że największym tematem związanym z nową ekranizacją prozy Katarzyny Grocholi będzie powrót historii, którą polscy widzowie doskonale pamiętają z filmu z 2004 roku. Sytuacja zmieniła się, kiedy Joanna Jabłczyńska poinformowała, że tym razem nie wcieli się w Tosię, córkę Judyty. Aktorka nie ukrywała rozczarowania, ponieważ przez lata pozostawała mocno kojarzona z tą bohaterką i liczyła na powrót do roli.
Nowa produkcja powstaje na podstawie książki Katarzyny Grocholi „Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później”. Do swojej dawnej roli Judyty wróci Danuta Stenka, jednak dorosłą Tosię zagra Agnieszka Żulewska. To właśnie okoliczności tej zmiany stały się początkiem znacznie większego zamieszania.
Jabłczyńska przedstawiała sprawę w taki sposób, że mogła sądzić, iż jej udział w filmie jest już na zaawansowanym etapie ustaleń. Jak relacjonowała, otrzymała scenariusz, rozmawiała o terminach zdjęć, spotkała się z reżyserem i poznała aktora, który mógł zostać jej ekranowym partnerem. Według jej wersji dopiero później pojawiła się informacja, że podmiot finansujący produkcję ma własną kandydatkę do roli.
Producentka Anna Wichłacz przedstawiła jednak inną wersję wydarzeń. Według niej 10 czerwca odbył się casting, do którego zaproszono sześć aktorek, w tym Jabłczyńską. Kandydatki miały przygotować tę samą scenę i zagrać ją z partnerem, a tydzień później Jabłczyńska została poinformowana, że rola przypadła komuś innemu. Sama zainteresowana utrzymywała natomiast, że czerwcowego spotkania nie przedstawiono jej jako castingu.
W dyskusję włączyła się Katarzyna Grochola, a później także Dorota Szelągowska. W międzyczasie Jabłczyńska przeprosiła Agnieszkę Żulewską za udostępnianie treści, które mogły zostać odebrane jako wymierzone w nową odtwórczynię Tosi. Podkreślała przy tym, że jej emocje dotyczyły przede wszystkim sposobu, w jaki sama straciła rolę.
Wydawało się, że taki gest może nieco uspokoić atmosferę. Stało się odwrotnie.
Sprawdź także: Reżyserka "Nigdy w życiu" przerwała milczenie. Ujawniła całą prawdę o Jabłczyńskiej

Dorota Szelągowska ostro zaatakowała Joannę Jabłczyńską. Aktorka pokazała wiadomości od Grocholi
Do sporu z dużą siłą wkroczyła Dorota Szelągowska, prywatnie córka Katarzyny Grocholi. Opublikowała nagranie bezpośrednio skierowane do Joanny Jabłczyńskiej i opowiedziała się po stronie osób odpowiedzialnych za nową produkcję. Przekonywała między innymi, że widziała korespondencję dotyczącą obsady i że aktorka po prostu nie została wybrana do roli. Jej wypowiedź szybko przestała jednak dotyczyć wyłącznie tego, kto powinien zagrać w filmie. Padły mocne słowa odnoszące się bezpośrednio do Jabłczyńskiej. Szelągowska nazwała ją „złym człowiekiem” i zarzuciła jej doprowadzenie wielu osób do bardzo złego stanu. Nagranie błyskawicznie zaczęło krążyć w sieci, a jego ton spotkał się z szeroką krytyką internautów.
Jabłczyńska postanowiła odpowiedzieć w inny sposób. Pokazała fragment prywatnej korespondencji z Katarzyną Grocholą, która miała pochodzić z wcześniejszego etapu rozmów o produkcji. Z opublikowanych wiadomości wynikało, że pisarka zapewniała aktorkę o swoich staraniach dotyczących jej obecności w projekcie. Jabłczyńska zwróciła też uwagę, że Szelągowska zablokowała ją w mediach społecznościowych, co uniemożliwiało bezpośrednią rozmowę tą drogą.
Publiczne pokazanie korespondencji dodatkowo skomplikowało obraz całej sprawy. Nie rozstrzygało ono sporu o charakter czerwcowego spotkania, ale pokazywało, dlaczego Jabłczyńska mogła mieć wcześniej nadzieję na powrót do produkcji.
Na tym emocje się nie skończyły. Niedługo po ostrym materiale dotyczącym aktorki Szelągowska opublikowała kolejne nagranie, tym razem zachęcając obserwatorów do wsparcia inicjatywy charytatywnej związanej z budową szkoły w Tigraju w Etiopii. Sama akcja miała zupełnie inny charakter niż spór o film, jednak moment publikacji sprawił, że pod nagraniem ponownie pojawiło się wiele krytycznych komentarzy. Część internautów uznała, że po wcześniejszej wypowiedzi najpierw powinno pojawić się wyjaśnienie lub reakcja dotycząca Jabłczyńskiej.
Jeszcze rano 3 września nic nie wskazywało więc na szybkie zakończenie konfliktu. Kilka godzin później Szelągowska wykonała jednak gest, który całkowicie zmienił ton tej historii.
Sprawdź także: Nie żyje Monika Koszewska. Zmarła tuż przed wielką premierą
Dorota Szelągowska przeprosiła Joannę Jabłczyńską. Internauci komentują jej słowa
3 września w sprawie nastąpił wyraźny zwrot. Dorota Szelągowska usunęła wcześniejsze nagranie poświęcone Joannie Jabłczyńskiej, a następnie opublikowała krótkie przeprosiny:
Aśka, bardzo cię przepraszam. Nie miałam prawa cię obrażać. Żadne poczucie krzywdy czy zranienia tego nie tłumaczy. Jest mi wstyd. Bardzo cię przepraszam.
To znacząca zmiana tonu w porównaniu z wcześniejszym nagraniem, w którym projektantka bardzo ostro oceniała zachowanie Jabłczyńskiej i nazwała ją między innymi „złym człowiekiem”.
Publikacja nie zamknęła jednak dyskusji. Pod materiałem szybko pojawiło się wiele komentarzy, a część internautów zestawiała długość i ton wcześniejszej wypowiedzi Szelągowskiej z formą późniejszych przeprosin:
- 3 minuty ataku i 16 sekund przeprosin? Aha.
- Trochę źle wygląda: obrażać kogoś przez kilka minut, a przepraszać przez sześć sekund.
- A moim zdaniem po fali nieprzychylnych komentarzy jest to po prostu ruch marketingowy, a nie szczera refleksja
- Przecież to są przeprosiny jedynie pod presją hejtu jaki na Ciebie spadł za Twoje słowa.
Powróciła również kwestia wcześniejszego zablokowania Jabłczyńskiej przez Szelągowską w mediach społecznościowych:
- Przepraszasz Ją? Czy pokazujesz to ludziom? Bo jak możesz przepraszać kogoś, kogo zablokowałaś?
- Plułaś ‘pół godziny’, przepraszasz w 16 sekund, i to jeszcze kogoś, kogo zablokowałaś? Heh wybielanko niczym malowanie całego domu na biało gdy pod spodem grzyb.
- I kto teraz uwierzy w przeprosiny po tak agresywnej rolce….
Komentarze pokazują, że samo usunięcie poprzedniego nagrania i publiczne przeprosiny nie wystarczyły, aby natychmiast wyciszyć emocje. W momencie publikacji informacji o przeprosinach Joanna Jabłczyńska nie odpowiedziała na nie publicznie. To właśnie jej ewentualna reakcja może przesądzić, czy przeprosiny zakończą najbardziej osobistą część konfliktu, czy staną się początkiem jego kolejnej odsłony.
