Grochola nie ma litości. Trzecia gwiazda odsunięta od roli w "Nigdy w życiu 2"
Wokół nowej ekranizacji „Nigdy w życiu!” Katarzyny Grocholi nie cichną emocje związane z obsadą. Wiadomo już, że Joanna Jabłczyńska nie wróci do roli Tosi, w kontynuacji również zabraknie Joanny Brodzik. Teraz przypomniano historię kolejnej gwiazdy związanej z ekranizacjami książek pisarki, która także niespodziewanie straciła swoją rolę. Okoliczności tej decyzji były dla niej wyjątkowo bolesne.
Pierwsza część „Nigdy w życiu!” trafiła do kin w 2004 roku i do dziś cieszy się dużą popularnością. W nowej produkcji ponownie pojawi się Danuta Stenka jako Judyta, ale pozostała część obsady ulegnie wyraźnym zmianom. Decyzje producentów wywołały dyskusję wśród widzów przywiązanych do aktorów znanych z oryginalnego filmu. Spór zaostrzyły publiczne wypowiedzi Joanny Jabłczyńskiej oraz stanowcza reakcja Katarzyny Grocholi. W tle obecnego zamieszania powróciła podobna historia sprzed lat, o której jedna z aktorek długo nie chciała mówić.
Joanna Jabłczyńska nie zagra Tosi w nowym „Nigdy w życiu”
Film „Nigdy w życiu!” wszedł do kin w 2004 roku i szybko stał się jedną z najpopularniejszych polskich komedii romantycznych. Historia Judyty, porzuconej przez męża kobiety, która buduje dom i próbuje na nowo ułożyć swoje życie, przyciągnęła do kin niemal dwa miliony widzów. Produkcja do dziś regularnie pojawia się również w telewizji, gdzie oglądały ją miliony osób.
Po ponad dwóch dekadach Katarzyna Grochola wróciła do swoich bohaterów. W marcu 2026 roku ukazała się jej powieść „Właśnie, że tak! Nigdy w życiu 20 lat później”, a niedługo później rozpoczęto realizację filmowej ekranizacji. Zdjęcia już trwają, a w głównej roli ponownie występuje Danuta Stenka. Reżyserem produkcji jest Greg Zgliński, natomiast Katarzyna Grochola została jej współproducentką.
Początkowo powrót Judyty i aktorki, która w 2004 roku nadała jej rozpoznawalną twarz, został przyjęty z dużym zainteresowaniem. Sytuacja zmieniła się, kiedy Joanna Jabłczyńska poinformowała, że nie wcieli się ponownie w Tosię. Aktorka nie ukrywała, że liczyła na udział w projekcie. Jak twierdziła, otrzymała scenariusz, odbyła spotkanie z reżyserem, znała wstępne terminy zdjęć, a nawet poznała aktora, z którym miała tworzyć ekranową parę. Na Instagramie opisała całą sytuację:
Mam scenariusz najnowszego filmu na swoim mailu. Byłam na spotkaniu z reżyserem, miałam wstępnie ustalone terminy nagrań i poznałam mojego potencjalnego partnera do grania w filmie. A następnie otrzymałam telefon, iż podmiot, który wykłada bardzo duże pieniądze na najnowszą produkcję, ma swoją kandydatkę na Tośkę. Ot tyle.
Po publicznych wypowiedziach Jabłczyńskiej Katarzyna Grochola wydała oświadczenie, w którym zarzuciła aktorce rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji dotyczących nowej odtwórczyni roli.
Sprawdź także: Katarzyny Grochola uderza w Joannę Jabłczyńską. Oświadczenie i twarde stanowisko

Joanna Brodzik także nie wróci do roli w kontynuacji filmu
Joanna Jabłczyńska nie jest jedyną aktorką z oryginalnej obsady, której zabraknie w nowej produkcji. Widzowie zaczęli dopytywać również o Joannę Brodzik. W pierwszej części wcielała się ona w Ulę, bliską przyjaciółkę Judyty. Bohaterka była jedną z najważniejszych osób w otoczeniu głównej postaci i współtworzyła komediowy charakter filmu.
Kiedy jeden z komentujących zapytał Jabłczyńską, czy Brodzik pojawi się w nowej części, aktorka odpowiedziała krótko:
Również nie zagra.
Sama Joanna Brodzik nie zdecydowała się szerzej przedstawiać własnej wersji wydarzeń. Poproszona przez Plejadę” o komentarz, odesłała pytających do osób odpowiedzialnych za film:
Proszę się w tej sprawie zwrócić do producentów, w kierunku, który państwa interesuje. Ja w tej sprawie nie mam nic do powiedzenia.
Nie wiadomo więc, czy z Joanną Brodzik prowadzono rozmowy dotyczące powrotu, ani na jakim etapie mogły się one zakończyć. Brak jej nazwiska w obsadzie nie musi też oznaczać, że aktorka została odsunięta w takich samych okolicznościach jak Jabłczyńska. W obu przypadkach rezultat jest jednak ten sam: dwie rozpoznawalne bohaterki pierwszego filmu nie powrócą w wykonaniu dawnych odtwórczyń.
Zmiany wywołały tak duże emocje, ponieważ „Nigdy w życiu!” jest dla wielu widzów filmem nierozerwalnie związanym z konkretną obsadą. Danuta Stenka stworzyła Judytę, Artur Żmijewski zagrał Adama, Jan Frycz wcielił się w Tomasza, Joanna Jabłczyńska wystąpiła jako Tosia, a Joanna Brodzik jako Ula. Na ekranie pojawili się również Marta Lipińska, Krzysztof Kowalewski, Kinga Preis, Rafał Królikowski, Agnieszka Włodarczyk i Cezary Kosiński.
Nie jest to jednak pierwsza sytuacja, w której kolejna ekranizacja prozy Katarzyny Grocholi otrzymuje częściowo lub całkowicie nową obsadę. Już przy filmie „Ja wam pokażę!” z 2006 roku doszło do zasadniczej wymiany aktorów. Danutę Stenkę w roli Judyty zastąpiła wówczas Grażyna Wolszczak, a Adama zamiast Artura Żmijewskiego zagrał Paweł Deląg. Tosią została Maria Niklińska.
Jeszcze inaczej wyglądała obsada serialu „Ja wam pokażę!”, który TVP pokazała w 2007 roku. Judytę zagrała Edyta Jungowska, Adama – Radosław Krzyżowski, a w Tosię wcieliła się Julia Kamińska. W ciągu kilku lat te same postacie otrzymały więc po kilka ekranowych twarzy. Sama Tosia była dotychczas grana przez Joannę Jabłczyńską, Marię Niklińską i Julię Kamińską.
Historia zmian w obsadzie jest zatem dłuższa niż obecny spór. Najbardziej zaskakujący okazuje się jednak przypadek aktorki, która nie tylko spodziewała się powrotu do swojej roli, ale była już po przymiarkach kostiumów.
Sprawdź także: Daniel Martyniuk przekroczył wszelkie granice. Pokazał nagranie z Faustyną
Grażyna Wolszczak straciła rolę Judyty. Dowiedziała się na ulicy
Trzecią gwiazdą, której nazwisko powraca dziś w związku z „Nigdy w życiu”, jest Grażyna Wolszczak. Jej historia nie dotyczy bezpośrednio powstającego obecnie filmu. Wydarzyła się przed laty, przy okazji realizacji serialowej wersji „Ja wam pokażę!”. Dopiero zamieszanie wokół Joanny Jabłczyńskiej sprawiło, że ponownie zaczęto o niej mówić.
Wolszczak zagrała Judytę w kinowym filmie „Ja wam pokażę!” z 2006 roku. Przejęła rolę po Danucie Stence, a jej ekranowym partnerem został Paweł Deląg. Gdy zaczęto przygotowywać serialową adaptację tej samej książki, aktorka była przekonana, że ponownie wystąpi jako główna bohaterka. Przygotowania zaszły daleko. Grażyna Wolszczak uczestniczyła w przymiarkach kostiumów i – jak wynika z jej relacji – nic nie zapowiadało zmiany obsady. Nie otrzymała jednak roli. Co więcej, o decyzji miała dowiedzieć się nie od producentów czy przedstawicieli telewizji, ale przypadkiem, podczas rozmowy na ulicy.
W rozmowie z Magdą Mołek aktorka wspominała:
Miałam kostiumy już poprzymierzane, wszystko porobione. Telewizja robiła serial, a ja się na ulicy dowiedziałam, że to nie gram ja. Paweł Deląg też nie gra, tylko gra Edyta Jungowska.
Aktorka zaczęła wówczas telefonicznie sprawdzać, czy ta informacja jest prawdziwa.
To była rzeczywiście sytuacja, którą znałam z życiorysów koleżanek. Przytrafiła się i mnie. To było mega bolesne.
Wolszczak nie ujawniła, dlaczego ostatecznie straciła rolę. Stwierdziła jedynie, że ma własną teorię na ten temat. Nie przedstawiła jej jednak publicznie. Nie ma również potwierdzonych informacji, że to Katarzyna Grochola zdecydowała wówczas o wymianie głównej aktorki. Pisarka była współautorką scenariusza serialu wraz z Tomaszem Kępskim, ale brak dowodów, że odpowiadała za decyzje personalne.
Sama Wolszczak nie chce porównywać swojego doświadczenia z sytuacją Jabłczyńskiej. W rozmowie z „Faktem” zaznaczyła:
Czy ktoś coś obiecywał? Nic nie wiem, żadnego tła nie znam. Znam tylko całą aferę, że jedni są za, drudzy przeciw. Nie czuję się na siłach, żeby to komentować.
Choć sposób poinformowania jej o zmianie obsady uznawała kiedyś za bardzo bolesny, obecnie traktuje tę sprawę jako zamkniętą:
Nie mam żadnych emocji. To było sto lat temu, skończyło się. Nawet nie chcę do tego wracać.
