"Nie do mnie tak". Jabłczyńska nie wytrzymała. Sypią się gromy
Wokół obsady kontynuacji „Nigdy w życiu!” wciąż pojawiają się nowe komentarze. Joanna Jabłczyńska, która w pierwszej części wcieliła się w Tosię, opowiedziała o sprawie w rozmowie z Filipem Borowiakiem z Wirtualnej Polski. Aktorka odniosła się do swojego braku w nowej produkcji, ujawniła, jak z jej perspektywy wyglądały kontakty z twórcami oraz wyjaśniła, dlaczego zdecydowała się publicznie opowiedzieć o całej sytuacji. Do rozmowy doszło 1 września 2026 roku, gdy temat obsady sequelu wzbudzał duże zainteresowanie.
Joanna Jabłczyńska ponownie zabrała głos w sprawie filmu „Nigdy w życiu!”. Aktorka podtrzymała swoją decyzję o nieudziale w kontynuacji produkcji. Jej wcześniejsze nagranie wywołało sporo komentarzy, a do sytuacji zaczęły odnosić się także osoby związane z filmem. Teraz Jabłczyńska wróciła do tematu.
Afera Jabłczyńska-Grochola
Joanna Jabłczyńska wróciła do sprawy filmu „Nigdy w życiu!”. Aktorka, która w pierwszej części wcielała się w Tosię, już wcześniej poinformowała, że nie pojawi się w kontynuacji produkcji. Jej decyzja wywołała spore zainteresowanie, a opublikowane przez nią nagranie szybko stało się tematem publicznej dyskusji. Do sprawy zaczęły odnosić się także osoby związane z filmem.
Tym razem Jabłczyńska postanowiła powiedzieć nieco więcej o rozmowach dotyczących jej udziału w produkcji. W wywiadzie dla Wirtualnej Polski przyznała, że długo wahała się, czy zabierać głos publicznie. Jak tłumaczyła, przez pewien czas czekała na reakcję twórców i liczyła na to, że to właśnie produkcja wyjaśni widzom, dlaczego w nowej odsłonie zabraknie znanej z pierwszej części aktorki.
Zobacz także: Reżyserka "Nigdy w życiu" przerwała milczenie. Ujawniła całą prawdę o Jabłczyńskiej

Joanna Jabłczyńska wyjaśniła kulisy głośnego nagrania i rozmów z produkcją "w ogóle nie chciałam tego"
Aktorka odniosła się również do nagrania, które wcześniej opublikowała w internecie. Jak zaznaczyła, nie było ono częścią wcześniej zaplanowanej strategii. Jabłczyńska podkreśliła, że zdecydowała się na taki krok po dłuższym oczekiwaniu na reakcję produkcji. Z jej perspektywy istotne było przede wszystkim wyjaśnienie widzom, jak wyglądała sytuacja związana z jej nieobecnością w kontynuacji.
To nie było ani kalkulowane, ani super przygotowane i w ogóle nie chciałam tego. Ale przez tyle tygodni produkcja milczała na ten temat. Liczyłam, że to oni powiedzą, że jest nowa Tosia, jakoś to wytłumaczą - mówiła.
Jabłczyńska nie wycofuje się z wcześniejszych słów. Jednocześnie zaznacza, że sposób przedstawiania sprawy przez produkcję nie odpowiada temu, jak według niej przebiegały rozmowy dotyczące jej udziału w filmie. Aktorka zdecydowała się więc przedstawić własną wersję wydarzeń, choć wcześniej nie była przekonana, czy publiczne komentowanie sprawy jest dobrym rozwiązaniem.
Zobacz także: Wizja Jackowskiego. Mówi o "ucieczce z Polski"
Joanna Jabłczyńska zdementowała plotki o konflikcie z Katarzyną Grocholą "Nie do mnie tak"
Wokół nieobecności aktorki w kontynuacji „Nigdy w życiu!” pojawiły się również spekulacje dotyczące jej relacji z Katarzyną Grocholą. Pisarka, która jest producentką filmu, miała według pojawiających się w sieci doniesień nie być w dobrych relacjach z Jabłczyńską. To właśnie konflikt między nimi miał rzekomo mieć wpływ na brak aktorki w nowej produkcji.
Już po fakcie mogę powiedzieć, że zrobiłabym dokładnie to samo. Zastanawiałam się, jak to powiedzieć, w jaki sposób, chciałam powiedzieć jak najmniej, zostawiając to produkcji. Ale z drugiej strony, jak potem słyszę od produkcji najpierw, że "były trzy Tośki i o co mi w ogóle chodzi", a potem słyszę, że ja po prostu przegrałam casting, no to nie do mnie tak. Wiem, jak było. Ja pewnie i tak wszystkiego nie powiem, pomimo tego, że zostałam potraktowana jak zostałam potraktowana, to wiem, jak wyglądały te rozmowy. (...) Chcę, żeby to wybrzmiało, że to nie jest kwestia doświadczenia zawodowego, czy tego, że ktokolwiek wątpił, że nie udźwignę tej roli, no bo na to sobie nie pozwolę, żeby ktoś taką narrację teraz próbował przyjąć - tłumaczyła Filipowi Borowiakowi dla Wirtualnej Polski.
Joanna Jabłczyńska zaprzeczyła tym informacjom. Nie potwierdziła, by jej relacje z Katarzyną Grocholą były powodem sytuacji związanej z jej udziałem w filmie. Tym samym odniosła się do jednej z plotek, które pojawiły się po jej wcześniejszym oświadczeniu. Aktorka skupiła się na faktach dotyczących rozmów z produkcją i na tym, dlaczego zdecydowała się publicznie opowiedzieć o sprawie.