Jabłczyńska jednym gestem pokonała Grocholę. Ludzie przecierają oczy, po tym, co się stało
Joanna Jabłczyńska wpłaciła 5 tys. zł na Fundację Rak’n’Roll po przedsądowym wezwaniu od prawników Katarzyny Grocholi, a następnie uruchomiła własną zbiórkę, która osiągnęła aktualnie ogromną kwotę! Aktorka spełniła żądania pisarki, ale zamiast dalej ciągnąć konflikt, postanowiła wykorzystać ogromne zainteresowanie sprawą do zrobienia czegoś dobrego. Internauci odpowiedzieli na jej apel z ogromną hojnością, wielokrotnie przekraczając pierwotny cel zbiórki.
Cała historia zaczęła się od zamieszania wokół kontynuacji „Nigdy w życiu!”. Jabłczyńska, która ponad 20 lat temu zagrała Tosię, nie znalazła się w obsadzie nowej produkcji. Później doszło do publicznej wymiany zdań z Katarzyną Grocholą, publikacji prywatnej korespondencji i zapowiedzi kroków prawnych. Dziś jednak na pierwszy plan wysuwa się coś zupełnie innego.
Od Tosi do przedsądowego wezwania. Tak rozpętała się afera Jabłczyńskiej i Grocholi
Wszystko miało zacząć się od filmowego powrotu historii, którą widzowie pamiętają od ponad dwóch dekad. Przygotowywana jest nowa odsłona „Nigdy w życiu!”, zatytułowana „Właśnie, że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później”. W produkcji ponownie pojawia się Danuta Stenka jako Judyta, ale zabrakło Joanny Jabłczyńskiej, która w pierwszej części wcieliła się w jej córkę, Tosię. Dorosłą bohaterkę zagra tym razem Agnieszka Żulewska.
Decyzja o zmianie obsady wywołała emocje, ale z czasem sprawa wyszła daleko poza sam film. Jabłczyńska zaczęła publicznie opowiadać o swoim rozczarowaniu związanym z brakiem powrotu do roli. Aktorka pokazała również fragmenty prywatnej korespondencji z Katarzyną Grocholą, autorką książkowego pierwowzoru. To właśnie publikacja wiadomości stała się jednym z głównych punktów zapalnych.
Grochola nie przeszła obok tego obojętnie. Wobec Jabłczyńskiej zapowiedziano podjęcie kroków prawnych, a następnie aktorka otrzymała przedsądowe wezwanie od pełnomocnika pisarki. W piśmie znalazły się dwa najważniejsze żądania: publikacja przeprosin oraz wpłata 5 tys. zł na Fundację Rak’n’Roll. Sprawa dotyczyła zarzucanego naruszenia dóbr osobistych oraz tajemnicy korespondencji.
Jabłczyńska zdecydowała, że nie chce rozpoczynać długiej i kosztownej batalii sądowej. Opublikowała przeprosiny o wskazanej treści i wpłaciła 5 tys. zł na konto fundacji. Jednocześnie zaznaczyła, że wspieranie Rak’n’Roll nie jest jej obce i że przekazanie pieniędzy na ten cel robi z przyjemnością.
I wtedy aktorka zrobiła coś, czego chyba mało kto się spodziewał. Zamiast zakończyć historię na własnej wpłacie, uruchomiła na Pomagam.pl kolejną zbiórkę dla Rak’n’Roll. Początkowo chciała zebrać 50 tys. zł.
Jak się okazało, internet miał wobec tego planu zupełnie inne zamiary.
Zobacz też: Magdalena Stysiak: kariera sportowa, wiek, związek, reprezentacja, życie prywatne | Świat Gwiazd

Miało być 50 tysięcy, a jest prawie 294 tysiące. Internauci kompletnie się rozpędzili
Licznik zbiórki Joanny Jabłczyńskiej zaczął rosnąć w ekspresowym tempie. Jeszcze rano media informowały o ponad 130 tys. zł, później kwota przekroczyła 200 tys., a po południu była już blisko 270 tys. zł. Teraz jest jeszcze wyżej — niemal 294 tys. zł.
To oznacza, że pierwotny cel, czyli 50 tys. zł, został przebity niemal sześciokrotnie. Co więcej, pieniądze wpłacają tysiące osób. Zbiórka cały czas pozostaje aktywna, więc licznik może jeszcze mocno się zmienić.
Pomysł Jabłczyńskiej był prosty: skoro cała sprawa wzbudziła tak ogromne zainteresowanie, można wykorzystać zasięgi i emocje wokół niej do czegoś pożytecznego. Zamiast kolejnych komentarzy i publicznych przepychanek — realne wsparcie dla fundacji pomagającej osobom zmagającym się z chorobą nowotworową.
Aktorka wprost zachęcała swoich obserwatorów do udziału w zbiórce. Jednocześnie poprosiła, aby internauci nie wykorzystywali akcji do obrażania Katarzyny Grocholi ani do ponownego rozkręcania konfliktu.
To ważny szczegół, bo pokazuje, że Jabłczyńska nie chciała zamienić zbiórki w kolejną rundę internetowej wojny. Przeciwnie — próbowała skierować uwagę na cel, który znalazł się w centrum całej historii.
Skala reakcji przerosła jednak oczekiwania. 50 tys. zł było celem, a prawie 294 tys. zł stało się rzeczywistością.
Co ciekawe, sama Fundacja Rak’n’Roll przyznała, że skala akcji była dla niej zaskoczeniem. Jej przedstawicielka powiedziała Onetowi, że organizacja nie wiedziała wcześniej ani o wezwaniu Grocholi, ani o planowanej inicjatywie Jabłczyńskiej. Jednocześnie podkreśliła wdzięczność za wsparcie, zaznaczając, że każda taka pomoc jest cenna dla podopiecznych fundacji.
I właśnie dlatego finał tej historii wygląda dziś zupełnie inaczej, niż można było zakładać jeszcze kilka dni temu.
Zobacz też: Stefano Lavarini: kim jest, kariera sportowa, wiek, rodzina | Świat Gwiazd
„Szach i mat!”. Internauci zachwyceni tym, co zrobiła Jabłczyńska
Pod zbiórką niemal natychmiast zaczęły pojawiać się komentarze. Internauci nie ograniczyli się do wpłat — wiele osób postanowiło również zostawić Jabłczyńskiej kilka słów wsparcia. W komentarzach dominuje zachwyt nad tym, że medialne zamieszanie zostało przekute w konkretną pomoc.
Nie brakuje oczywiście nawiązań do całej afery, ale sporo osób podkreśla przede wszystkim klasę aktorki i sam pomysł na zbiórkę. Wśród wpisów można znaleźć między innymi:
- Szach i mat! Brawo pani Joasiu;
- Pokazała pani prawdziwą klasę, piękno i dobroć;
- Asia, jesteś niesamowita;
- Jabłka są najlepsze;
- Zamiast biletu do kina;
- Kobietę z klasą poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy.
To tylko część komentarzy. Pod zbiórką pojawiają się również wpisy osób, które przyznają, że początkowo w ogóle nie interesowały się aferą, ale dzięki medialnemu zamieszaniu trafiły na akcję i postanowiły wpłacić pieniądze.
I właśnie tutaj cała historia nabiera zupełnie innego wymiaru. Niezależnie od tego, jak każdy ocenia konflikt Jabłczyńskiej i Grocholi, trudno nie zauważyć, że jego następstwem stała się ogromna zbiórka na rzecz osób potrzebujących pomocy.
Jabłczyńska wpłaciła wymagane 5 tys. zł, opublikowała przeprosiny i zrobiła kolejny krok. Jej zbiórka osiągnęła kwotę, której początkowo prawdopodobnie nikt nie zakładał. Prawie 294 tys. zł to wynik blisko sześciokrotnie większy od pierwotnego celu.
Co więcej, sama aktorka nie zachęcała do atakowania Grocholi. Przeciwnie — apelowała, by komentarze nie prowadziły do kolejnych naruszeń dóbr osobistych.
I może właśnie dlatego reakcja internautów jest tak mocna.
Zaczęło się od roli Tosi, skończyło na niemal 294 tys. zł dla Fundacji Rak’n’Roll. Trudno byłoby wymyślić bardziej nieoczywisty scenariusz tej historii. A licznik nadal rośnie.

Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert: