Ojciec chrzestny córki Adriana Szymaniaka pożegnał go wzruszającym wpisem. Dał zdjęcia
Adrian Szymaniak, uczestnik 3. edycji programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”, zmarł 5 września 2026 roku. Miał zaledwie 39 lat. Przez ponad rok razem z żoną Anitą Szydłowską mierzył się z niezwykle trudnym doświadczeniem. W lipcu 2025 roku u Adriana wykryto złośliwego glejaka mózgu IV stopnia. Mężczyzna przeszedł skomplikowane operacje, radioterapię oraz chemioterapię, a w walce o jego zdrowie wspierali go najbliżsi i liczni fani.
Teraz po jego śmierci pojawiają się kolejne poruszające słowa pożegnania. Adriana wspomniał w mediach społecznościowych Marcin, ojciec chrzestny jego córki. Jego wpis pokazał, jak ważną osobą Adrian był dla swojej rodziny i przyjaciół.
Adrian Szymaniak nie żyje. Bliscy byli przy nim w najtrudniejszym czasie
Adrian Szymaniak dał się poznać widzom dzięki 3. edycji programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”. Jego życie przed kamerami było jednak tylko częścią historii, którą później pisał już z dala od telewizyjnego show. W lipcu 2025 roku pojawiła się dramatyczna diagnoza – u Adriana rozpoznano złośliwego glejaka mózgu IV stopnia.
Przez kolejne miesiące trwała walka o jego zdrowie. Adrian przeszedł operacje, radioterapię i chemioterapię. W tym trudnym czasie nie był sam. Towarzyszyła mu żona Anita Szydłowska, a także dzieci, rodzina, przyjaciele i osoby, które poznały jego historię za pośrednictwem programu.
Fani również starali się pomóc. Organizowano zbiórki pieniędzy, które miały wesprzeć Adriana w kosztownym leczeniu i dalszej walce z chorobą. Mimo ogromnych trudności bliscy długo wierzyli, że uda się pokonać kolejne przeszkody.
5 września 2026 roku nadeszła jednak tragiczna wiadomość. Adrian Szymaniak zmarł w wieku 39 lat.
Zobacz także: Przyjaciele Adriana pokazują w sieci, co otrzymali po jego pogrzebie. Tak się z nimi pożegnał

Ojciec chrzestny córki Adriana Szymaniaka pożegnał Adriana
Po śmierci Adriana jego bliscy zaczęli dzielić się wspomnieniami. Szczególnie poruszający wpis opublikował Marcin, ojciec chrzestny córki Adriana. Mężczyzna przyznał, że trudno mu pogodzić się z tym, że jego przyjaciela już nie ma.
„Adi… Nie mogę sobie uzmysłowić, że Ciebie już nie ma z nami, że nie usłyszę ‘Dobrze, że jesteś Marcin’. Jeszcze tak niedawno byłeś obok. Mogłem zadzwonić, spotkać się, porozmawiać, pośmiać się… a dzisiaj próbuję znaleźć słowa, które w ogóle mogą opisać to, co czuję... Chodzę z kąta w kąt i ciągle ciekną mi łzy... jest mi tak cholernie smutno – napisał.
Marcin wspominał, że po Adrianie zostały przedmioty, które teraz wywołują szczególnie silne emocje.
Wszędzie widzę Ciebie... patrząc na Twoje auto, buty czy koszulkę… – wyznał.
W dalszej części wpisu skupił się jednak przede wszystkim na tym, jaki Adrian był na co dzień. Nie chciał zapamiętać go wyłącznie przez pryzmat choroby i ostatnich miesięcy.
Chciałbym pamiętać tylko to: Jaki Ty byłeś normalny, jaki Ty byłeś uśmiechnięty, jak przy Tobie zacierały się wszystkie granice. Nie czuło się do Ciebie dystansu. Nie trzeba było niczego udawać. Przy Tobie można było po prostu być sobą. Biła od Ciebie po prostu pozytywna energia – czytamy.
Zobacz także: Hakiel przyłapany. Ciężarna Dominika: “Mówił, że chodzi do pracy”
Wspomnienie Adriana Szymaniaka
Marcin podkreślił także, że Adrian nawet w najtrudniejszych momentach potrafił rozładować atmosferę. To właśnie poczucie humoru i pozytywne nastawienie miały pozostać w pamięci jego bliskich.
W jego pożegnaniu nie zabrakło także bardzo osobistego wspomnienia dotyczącego córki Adriana. Marcin przypomniał moment, kiedy przyjaciel zadzwonił do niego po narodzinach dziewczynki.
Pamiętam jak zadzwoniłeś do mnie szczęśliwy z płaczem, że urodziła się Biasia. Zapytałeś mnie wtedy, czy zostanę ojcem chrzestnym, zapytałem Adi, dlaczego ja? Marcin, bo wiem że gdyby mnie kiedyś zabrakło, będziesz ją wspierał i przekażesz jej piękne wartości – napisał.
Dodał też słowa, które dziś nabrały dla niego szczególnego znaczenia:
Nie wiedzieliśmy wtedy, że te słowa dzisiaj będą tak ważne i wiesz co Adi? Masz moje słowo.
Na koniec Marcin wrócił do tego, jaki Adrian pozostał w jego pamięci.
Adi, byłeś człowiekiem, który BARDZO mocno kochał życie. Nawet kiedy było naprawdę źle, potrafiłeś znaleźć powód do żartu. Do ostatnich dni sypałeś kawałami jak z kart i rozsiewałeś tę swoją dobrą energię. To byłeś cały Ty! – podkreślił.
Swoje pożegnanie zakończył wyjątkowo wzruszająco:
W mojej pamięci pozostaniesz, pełnym życia i uśmiechu. Dzisiaj nie żegnam się z Tobą. Mówię do zobaczenia, Adi.
Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert: