Żona Adriana Szymaniaka zareagowała na to, co robi jego matka. Zapowiada kroki prawne
Po wczorajszej wiadomości o śmierci Adriana Szymaniaka, głos zabrała mama zmarłego, Małgorzata Błażewicz, przedstawiając bardzo dramatyczny obraz rozłąki matki z synem, co spotkało się z ogromną krytyką internautów. Teraz głos zabrała żona Anita.
Wczoraj do mediów wypłynęła smutna informacja o śmierci Adriana Szymaniaka. Mężczyzna przegrał zaciętą walkę z nowotworem, którą podjął ponad rok temu- poza oświadczeniem żony nie otrzymaliśmy żadnych innych informacji. W międzyczasie była natomiast aktywna mama Adriana, Małgorzata Błażewicz, która zaczęła kreować obraz matki odciętej od schorowanego syna - co szybko zostało wytknięte przez internautów jako niepokrywające się z prawdą. Teraz głos zabrała znowu żona Adriana, Anita Szydłowska-Szymaniak.
Adrian Szymaniak nie żyje. Od „Ślubu od pierwszego wejrzenia” po trudną walkę z glejakiem
Informację o śmierci uczestnika programu „Ślub od pierwszego wejrzenia” przekazała jego żona, Anita Szydłowska-Szymaniak.
Z ogromnym bólem informujemy, że Adrian odszedł. W tych niezwykle trudnych chwilach najważniejsze są dla nas cisza, bliskość i możliwość pożegnania Go w gronie najbliższych. Uroczystość pogrzebowa Adriana będzie miała charakter wyłącznie rodzinny i prywatny. Zwracamy się zatem z jednoznaczną prośbą o uszanowanie naszej decyzji i nieobecność przedstawicieli mediów podczas ceremonii" — napisała Anita Szydłowska-Szymaniak.
Choroba zaczęła się od pozornie zwykłego problemu – bólu głowy. W lipcu 2025 roku 38-letni wówczas Adrian usłyszał diagnozę: glejak IV stopnia, jeden z najbardziej agresywnych nowotworów mózgu. Wcześniej pojawiały się też nudności, wymioty, problemy ze wzrokiem i omamy. Adrian opowiadał, że patrząc na telefon, miał wrażenie, że obraz wychodzi poza ekran. Później widział postacie, których nie było. Przeszedł dwie operacje, radioterapię i chemioterapię. Początkowo leczenie przynosiło efekty, ale późniejsze badania wykazały wznowę guza. Konieczna była kolejna operacja i zmiana leczenia.
Jednym z etapów terapii było TTFields z wykorzystaniem urządzenia Optune. Na głowie pacjenta umieszcza się elektrody, które wytwarzają zmienne pola elektryczne. Ich zadaniem jest hamowanie podziału komórek nowotworowych. Problemem od początku były koszty. Na rozpoczęcie terapii potrzebne było 240 tys. zł, a później około 120 tys. zł miesięcznie. Adrian i Anita uruchomili więc zbiórkę. Wsparcie przyszło od tysięcy osób. Udało się zebrać ponad 2,5 mln zł.
Pieniądze pozwoliły na kontynuowanie leczenia, którego kosztów rodzina nie byłaby w stanie samodzielnie pokryć.
Anita Szydłowska-Szymaniak zabrała głos
Sytuacja z mamą Adriana Szymaniaka zmusiła do ponownego zabrania głosu żonę Adriana, Anitę Szymaniak-Szydłowską. Kobieta bardzo ostro zareagowała na nieprawdę, jaką kreuje Pani Małgorzata:
W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej publikacjami oraz wypowiedziami dotyczącymi Adriana i naszej rodziny czuję się zmuszona zabrać głos.
Informacje przekazywane mediom przez matkę Adriana, dotyczące jego życia prywatnego, relacji rodzinnych, ostatnich tygodni jego życia, a także rzekomej „ostatniej woli”, nie odpowiadają prawdzie i nie były ze mną w żaden sposób uzgadniane. Zdecydowanie odcinam się od przedstawianej przez nią wersji wydarzeń. - rozpoczęła
Zaznaczyła również, że publikowanie przez matkę bardzo intymnych zdjęć schorowanego syna, było bardzo nie na miejscu, co też pokrywa się z opinią internautów o całym zajściu:
Szczególnie bolesne i przekraczające wszelkie granice jest publikowanie oraz przekazywanie mediom zdjęć ciężko chorego Adriana wykonanych w szpitalu, w okresie, w którym znajdował się w stanie uniemożliwiającym mu świadome decydowanie o swoim wizerunku. Uważam wykorzystywanie takich fotografii po jego śmierci za głęboko naruszające jego godność, prywatność i prawo do zachowania intymności w najbardziej dramatycznym okresie choroby.
Adrian nie wyrażał zgody na publiczne eksponowanie swojej choroby w taki sposób. W związku z rozpowszechnianiem jego wizerunku oraz nieprawdziwych informacji zostaną podjęte odpowiednie kroki prawne wobec osób odpowiedzialnych za ich publikowanie i przekazywanie mediom.
Jednocześnie kobieta nakreśliła obraz relacji między Adrianem a jego matką z jej perspektywy - co również zostało zauważone przez internautów i wytknięcie Pani Małgorzacie:
Nieprawdą jest również kreowany obecnie publicznie obraz relacji Adriana z jego matką. W ostatnim okresie życia Adrian nie utrzymywał z nią relacji, którą można byłoby przedstawiać jako bliską i zgodną. W ostatnich tygodniach jego choroby dochodziło natomiast do sytuacji, w których bez uzasadnionej potrzeby angażowane były Policja oraz zespoły ratownictwa medycznego. Nie zamierzam jednak prowadzić rodzinnego sporu za pośrednictwem mediów ani publicznie ujawniać szczegółów, które powinny pozostać sprawą rodziny.
Żona Adriana Szymaniaka zapowiada podjęcie kroków prawnych
W dalszej części oświadczenia żona Adriana Szymaniaka wyraźnie zaznaczyła powód pochówku męża w miejscu przez nią wybranym:
Dziś najważniejszy jest Adrian. Jego godność, pamięć o nim, jego dzieci oraz możliwość pożegnania go w ciszy i spokoju.
Chcemy pochować Adriana zgodnie z jego wolą, w miejscu związanym z naszą rodziną — tam, gdzie wspólnie planowaliśmy nasz dom, życie i przyszłość i z którego nie planujemy się przenosić. To jest dla mnie i dla naszych najbliższych najważniejsze.
W dalszej części zwróciła się do mediów, żeby ani nie traktowały ostatnich informacji jako sprawdzone, ani nie posiłkowały się zdjęciami z hospitalizacji, czyli właśnie tak, jak nie chciał tego robić sam zmarły.
Dlatego zwracam się również bezpośrednio do przedstawicieli mediów: proszę o niepowielanie niesprawdzonych, jednostronnych informacji oraz o niepublikowanie zdjęć Adriana pochodzących z okresu jego ciężkiej choroby i hospitalizacji. Proszę także o uszanowanie prywatności jego dzieci i naszej rodziny.
Zaznaczyła również, że jeśli wola nie zostanie uszanowana, to również wobec innych osób zostaną podjęte kroki prawne:
Nie będziemy uczestniczyć w medialnym konflikcie ani odpowiadać na kolejne prowokacje. Każde dalsze naruszenie dobrego imienia, prywatności, wizerunku i pamięci Adriana będzie natomiast dokumentowane i oceniane pod kątem podjęcia stosownych kroków prawnych.
Pozwólcie nam teraz po prostu pożegnać Adriana. Tak, jak on sam chciałby zostać pożegnany — z godnością, spokojem i wśród najbliższych.
Anita Szydłowska - Szymaniak
żona Adriana
Jednocześnie w dalszym ciągu profil Anity zostaje w ustawieniach prywatnych
