Żródło: Internet

Iluzjonista z "Mam Talent" zdradził nam, jak wyglądają kulisy programu. "Była to nie lada przygoda"

30 Kwiecień 2021 Weronika WasiakWeronika Wasiak

Kilka lat temu widzowie stacji TVN mieli okazję poznać go w programie "Mam Talent". Niezwykle utalentowany iluzjonista Maciej Pęda podczas wywiadu opowiedział nam jak zaczęła się jego przygoda z iluzją i jak wspomina udział w programie.

Co zapoczątkowało u ciebie zamiłowanie do iluzji?

Zaczynałem 20 lat temu. Mając 6 lat znalazłem książeczkę w której był wyjaśniony magiczny numer. W moment zakochałem się w możliwości zadziwiania ludzi. Które dziecko by nie chciało zostać czarodziejem, umówmy się.

Co lub kto był dla ciebie motywacją do wzięła udziału w show?

Wszyscy moi bliscy i znajomi, którzy przez lata tłukli mi żebym się w końcu zgłosił. Jakby nie patrzeć... wywalczyli.

Co było dla ciebie najtrudniejsze w przygotowaniu swojego show na casting?

W sumie to nie miałem zbytnio trudności w castingowym numerze. To też ze względu na to że, prezentowałem efekty magiczne które są moim tzw. „Go to effect” czyli coś co robię na codzień i mam pewność że zadziała.

Jak wspominasz udział w "Mam Talent"?

Była to nie lada przygoda! Ciekawie było zobaczyć miejsce które do tamtej pory oglądałem tylko w telewizji i poczuć panujące na scenie emocje. Więc jeśli mogę się określić w trzech słowach to „Podobało mi się”.

Jak wyglądał proces od zgłoszenia się do castingów w telewizji? Istnieją jakieś kryteria, według których dobierani są uczestnicy?

Nie było to szczególnie trudne. Dowiedziałem się w internecie gdzie mają odbywać się pre-castingi do programu. Podpisałem pare papierków. Po paru tygodniach dostałem telefon z informacją że dostałem się do castingów telewizyjnych. A jakie są kryteria... Nie mam pojęcia. Wydaje mi się że trzeba mieć po prostu dobry pomysł, uśmiechać się co rusz i przede wszystkim się nie bać!

W castingach przed jurorami nierzadko biorą udział osoby, które nie przechodzą do dalszego etapu, a na scenie są wyśmiewane - uważasz, że produkcja świadomie wybiera uczestników, którzy nie mają szans na wygraną?

Telewizja rozrywkowa rządzi się swoimi prawami. Jeśli produkcja uznała że ktoś lub coś nadaje się do pokazania w telewizji, że wzbudzi w odbiorcach śmiech, płacz, smutek, zażenowanie czy podziw, to grzechem by było nie skorzystać. To nie produkcja decyduje o tym co się ludziom podoba. Zawsze to ludzie mają ostatnie słowo. To co lubią oglądać, to jest pokazywane. Tak mi się przynajmniej wydaje.

Co zaskoczyło cię w udziale w "Mam Talent"?

Jest coś, o czym oficjalnie się nie mówi, a za kulisami jest normą? Nie przypominam sobie o niczym takim Ale jeśli sobie przypomnę to oficjalnie oznajmiam że też nie powiem.

Jaka panowała atmosfera między uczestnikami a członkami produkcji?

Sprawnie ogarnięte próby. Zawsze pomocni. O co się nie poprosiło, zawsze znalazł się ktoś kto prośbę spełnił. Ludzie z produkcji, operatorzy kamery, dźwiękowcy itd. bardzo sympatyczni. Klimat a’la impreza na której ktoś mówi „chodź, zróbmy coś fajnego”.

Czy wziąłbyś ponownie udział w programie?

Jestem w trakcie szykowaniu programu na tegoroczną edycje programu! Pokaże rzeczy których Polska scena „Mam Talent” jeszcze nie widziała.

Czy natomiast uczestnicy "Mam Talent" otrzymują korzyści finansowe z udziału w programie?

No przecież, że tak! I to całkiem spora sumka... Jeśli zwyciężysz.

Czujesz, że udział w "Mam Talent" pomógł ci rozwinąć zawodowe skrzydła?

Na pewno zostałem bardziej rozpoznawalny. Co przełożyło się na pokazy z których zarabiam i z których żyje. Polecam każdemu kto ma pomysł na siebie i szuka możliwości by zabłysnąć.

Jako uczestnik miałeś możliwość porozmawiania z którymś z jurorów, czy wasz kontakt rozpoczynał i kończył się na scenie?

Jurorzy pojawiali się tylko na nasze pokazy. Niestety, nie było możliwości zagaić do nich wcześniej. Co innego później. Jakiś czas temu miałem okazje spotkać Pana Agustina w którejś z warszawskich restauracji, ten rozpoznając mnie, odrazu złapał się za nadgarstek, bym mu przypadkiem znowu nie zawinął zegarka, jak wtedy na wizji.

Co zapoczątkowało u ciebie zamiłowanie do iluzji?

Zaczynałem 20 lat temu. Mając 6 lat znalazłem książeczkę w której był wyjaśniony magiczny numer. W moment zakochałem się w możliwości zadziwiania ludzi. Które dziecko by nie chciało zostać czarodziejem, umówmy się.

Co lub kto był dla ciebie motywacją do wzięła udziału w show?

Wszyscy moi bliscy i znajomi, którzy przez lata tłukli mi żebym się w końcu zgłosił. Jakby nie patrzeć... wywalczyli.

Co było dla ciebie najtrudniejsze w przygotowaniu swojego show na casting?

W sumie to nie miałem zbytnio trudności w castingowym numerze. To też ze względu na to że, prezentowałem efekty magiczne które są moim tzw. „Go to effect” czyli coś co robię na codzień i mam pewność że zadziała.

Jak wspominasz udział w "Mam Talent"?

Była to nie lada przygoda! Ciekawie było zobaczyć miejsce które do tamtej pory oglądałem tylko w telewizji i poczuć panujące na scenie emocje. Więc jeśli mogę się określić w trzech słowach to „Podobało mi się”.

Jak wyglądał proces od zgłoszenia się do castingów w telewizji? Istnieją jakieś kryteria, według których dobierani są uczestnicy?

Nie było to szczególnie trudne. Dowiedziałem się w internecie gdzie mają odbywać się pre-castingi do programu. Podpisałem pare papierków. Po paru tygodniach dostałem telefon z informacją że dostałem się do castingów telewizyjnych. A jakie są kryteria... Nie mam pojęcia. Wydaje mi się że trzeba mieć po prostu dobry pomysł, uśmiechać się co rusz i przede wszystkim się nie bać!

W castingach przed jurorami nierzadko biorą udział osoby, które nie przechodzą do dalszego etapu, a na scenie są wyśmiewane - uważasz, że produkcja świadomie wybiera uczestników, którzy nie mają szans na wygraną?

Telewizja rozrywkowa rządzi się swoimi prawami. Jeśli produkcja uznała że ktoś lub coś nadaje się do pokazania w telewizji, że wzbudzi w odbiorcach śmiech, płacz, smutek, zażenowanie czy podziw, to grzechem by było nie skorzystać. To nie produkcja decyduje o tym co się ludziom podoba. Zawsze to ludzie mają ostatnie słowo. To co lubią oglądać, to jest pokazywane. Tak mi się przynajmniej wydaje.

Co zaskoczyło cię w udziale w "Mam Talent"?

Jest coś, o czym oficjalnie się nie mówi, a za kulisami jest normą? Nie przypominam sobie o niczym takim Ale jeśli sobie przypomnę to oficjalnie oznajmiam że też nie powiem.

Jaka panowała atmosfera między uczestnikami a członkami produkcji?

Sprawnie ogarnięte próby. Zawsze pomocni. O co się nie poprosiło, zawsze znalazł się ktoś kto prośbę spełnił. Ludzie z produkcji, operatorzy kamery, dźwiękowcy itd. bardzo sympatyczni. Klimat a’la impreza na której ktoś mówi „chodź, zróbmy coś fajnego”.

Czy wziąłbyś ponownie udział w programie?

Jestem w trakcie szykowaniu programu na tegoroczną edycje programu! Pokaże rzeczy których Polska scena „Mam Talent” jeszcze nie widziała.

Czy natomiast uczestnicy "Mam Talent" otrzymują korzyści finansowe z udziału w programie?

No przecież, że tak! I to całkiem spora sumka... Jeśli zwyciężysz.

Czujesz, że udział w "Mam Talent" pomógł ci rozwinąć zawodowe skrzydła?

Na pewno zostałem bardziej rozpoznawalny. Co przełożyło się na pokazy z których zarabiam i z których żyje. Polecam każdemu kto ma pomysł na siebie i szuka możliwości by zabłysnąć.

Jako uczestnik miałeś możliwość porozmawiania z którymś z jurorów, czy wasz kontakt rozpoczynał i kończył się na scenie?

Jurorzy pojawiali się tylko na nasze pokazy. Niestety, nie było możliwości zagaić do nich wcześniej. Co innego później. Jakiś czas temu miałem okazje spotkać Pana Agustina w którejś z warszawskich restauracji, ten rozpoznając mnie, odrazu złapał się za nadgarstek, bym mu przypadkiem znowu nie zawinął zegarka, jak wtedy na wizji.

Następny artykuł