Gruchnęły wieści o Kwaśniewskiej. Taka jest naprawdę
Jolanta Kwaśniewska przez lata uchodziła za ikonę elegancji i jedną z najbardziej lubianych postaci polskiego życia publicznego. Choć od czasu, gdy pełniła rolę pierwszej damy, minęły już dwie dekady, wciąż budzi ogromne zainteresowanie. Tym razem postanowiła uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić fakty ze swojego życia, o których mało kto miał pojęcie. Niektóre z jej wyznań mogą być prawdziwym zaskoczeniem nawet dla najwierniejszych sympatyków!
Jolanta Kwaśniewska przyznała się do silnych emocji
Przez lata Jolanta Kwaśniewska była postrzegana jako osoba, która niemal zawsze zachowuje spokój i opanowanie. Publiczne wystąpienia byłej pierwszej damy budowały wizerunek kobiety pewnej siebie, eleganckiej i przygotowanej na każdą sytuację. Właśnie dlatego jej ostatnie wyznanie zwróciło uwagę wielu odbiorców. W rozmowie z Mariuszem Szczygłem w TVP Info została zapytana o to, czy zdarza jej się denerwować.
Jolanta Kwaśniewska nie pozostawiła wątpliwości. Odpowiedziała wprost, że tak, choć stara się nie okazywać emocji publicznie. Tym samym odniosła się do często powtarzanej opinii, że jest osobą niemal niewzruszoną. Jak przyznała, podobnie jak inni doświadcza złości czy irytacji, jednak wypracowała własne sposoby radzenia sobie z takimi sytuacjami.
Była pierwsza dama podkreśliła, że nie pozwala emocjom przejmować kontroli nad jej zachowaniem. Zamiast reagować impulsywnie, stara się zatrzymać na chwilę i świadomie wyhamować reakcję. To właśnie ten mechanizm sprawia, że nawet w trudnych momentach zachowuje opanowanie, z którego jest znana od lat. Jej słowa pokazały, że za publicznym spokojem stoi nie brak emocji, lecz umiejętność ich kontrolowania.
Kwaśniewska zdradziła swój sposób na rozładowanie
W trakcie rozmowy Jolanta Kwaśniewska opowiedziała również o metodzie, którą stosuje wtedy, gdy pojawia się zdenerwowanie. Jak wyjaśniła, w takich momentach liczy do trzech i świadomie powstrzymuje się przed natychmiastową reakcją. To prosty mechanizm, który pozwala jej złapać dystans do sytuacji i uniknąć działania pod wpływem chwili.
Była pierwsza dama nie ukrywała, że zdarzają się sytuacje wywołujące silne emocje. Wspomniała między innymi o niezręcznych zdarzeniach, z którymi spotyka się w przestrzeni publicznej. To właśnie wtedy musi korzystać z wypracowanych przez lata sposobów radzenia sobie z napięciem. Nie chodzi jednak o tłumienie emocji, ale o kontrolę nad tym, w jaki sposób są wyrażane.
Muszę czasami sobie do trzech policzyć. Czasem bywają tego typu sytuacje publiczne, czasem ktoś zadaje tak głupie, tak bezsensowne pytanie, że nawet nie jestem poirytowana, tylko jestem wściekła i myślę sobie: "Co za mały podły człowiek", ale ja tego nie mogę wyrazić. To by było straszne, więc… ja sobie to później odrobię gdzieś tam w mojej głowie - powiedziała w rozmowie z Mariuszem Szczygłem
Kwaśniewska wyjaśniła, czego unika
W rozmowie pojawił się również temat bardziej stanowczych reakcji. Mariusz Szczygieł dopytywał, czy pozycja byłej pierwszej damy nie daje jej czasem prawa do powiedzenia zdecydowanego „dość”. Jolanta Kwaśniewska przyznała, że bywają momenty, kiedy ma ochotę użyć mocniejszych słów lub wyrazić sprzeciw w bardziej bezpośredni sposób.
Ja bym chciała odpowiedzieć jakimś takim grubym słowem, jakbym krzyknęła, to w ogóle kapcie by spadły, także... nie to "dość" to w tego typu sytuacjach absolutnie mogę powiedzieć: "Ja bardzo przepraszam, to pytanie jest niestosowne", czy "Może porozmawiamy już po zakończeniu spotkania", ale staram się wygaszać te emocje, bo nie chciałabym bardzo do takiej sytuacji, które bardzo często widzimy, jak to nasze życie skomplikowało się i jesteśmy podzieleni - przyznała.
Jednocześnie zaznaczyła, że najważniejsze jest dla niej wygaszanie emocji, a nie ich podsycanie. Z jej perspektywy gwałtowne reakcje mogą prowadzić do niepotrzebnej eskalacji napięcia. Dlatego nawet wtedy, gdy pojawia się złość, stara się nie dokładać kolejnych emocji do już trudnej sytuacji. To podejście konsekwentnie stosuje zarówno w życiu publicznym, jak i prywatnym.
KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI