Koszmar uczestnika "Kuchennych rewolucji". Rodzina błaga o pomoc, porażająca prawda wyszła w trakcie programu
Premierowy odcinek nowego sezonu „Kuchennych rewolucji” w Gliwicach zakończył się wyjątkowo burzliwie. Magda Gessler próbowała postawić na nogi bistro „Pierwsza Polka”, jednak zamiast szybkiego rozwiązania problemów odkryła poważny konflikt w rodzinie Pana Ireneusza oraz ogromne zobowiązania finansowe lokalu. Efekty przeprowadzonej przez restauratorkę metamorfozy spotkały się z falą krytyki i komentarzy w internecie. Po emisji programu sprawy w swoje ręce postanowił wziąć Robert, drugi syn właściciela, który zdecydował się podjąć działania związane z trudną sytuacją restauracji.
Magda Gessler zjawiła się w Gliwicach na zaproszenie Konrada, który wraz z żoną i bratem prowadził lokal „Pierwsza Polka”. Już na początku „Kuchennych rewolucji” trudno było mówić o spokojnej sytuacji. Restauracja była zamknięta już od dwóch tygodni przed przyjazdem ekipy TVN, a w środku panowała napięta atmosfera. Jedna ze scen szczególnie zwróciła uwagę widzów. Kucharka Natalia przyszła do pracy mimo gorączki i przyjmowania antybiotyku. Kobieta była zapłakana, a Konrad krytykował ją za sytuację, zamiast skupić się na jej stanie.
Konrad krytykował rodzinę. Problemy były widoczne od początku
Podobnie wyglądały jego relacje z innymi członkami rodziny. Na miejscu pracował także jego brat, zajmujący się barem, oraz ojciec Ireneusz. Ten ostatni z powodzeniem prowadzi restaurację w Katowicach. W programie pokazano jednak, że między członkami rodziny dochodziło do napięć, a sposób traktowania bliskich przez Konrada wzbudził później wiele komentarzy.
Po co ja do tego szedłem. Żebyście mieli pracę k*rwa, żeby ten lokal jakoś uratować. - pienił się Konrad.
Kiedy Magda Gessler wróciła do Gliwic po kilku tygodniach, sytuacja lokalu wyglądała zupełnie inaczej. Na drzwiach zastała informację o zamknięciu restauracji. Konrad i jego żona mieli opuścić bistro już dzień po wyjeździe ekipy telewizyjnej. Wkrótce wyszły na jaw problemy finansowe, które narastały od dłuższego czasu. Lokal miał nieopłacone faktury, roczny dług za czynsz, odcięty prąd, a właścicielom groził komornik. Ireneusz mówił o bardzo trudnej sytuacji.
Jak chcieliśmy wypłacić pieniądze, okazało się, że poblokowane są konta, były poblokowane dostawy, bo od trzech miesięcy nie płacili faktur, a teraz będzie rok, jak czynszu nie płacili, tu nie ma prądu, nie ma nic. - wyznał Ireneusz.
Zobacz także: Małgorzata Socha potwierdziła plotki i pokazała brzuszek. Cała Polska gratuluje
Syn Pana Ireneusza zabrał głos- powiedział jak jest naprawdę
Teraz głos zabrał młodszy syn, Robert, który postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i założył zbiórkę po tym kiedy zadłużenie wyszło na jaw. W opisie przyzał, że samo oglądanie już zmontowanego materiału kosztowało go bardzo dużo nerwów:
Oglądanie tego w telewizji było dla nas trudne, ale rzeczywistość, z którą mierzymy się po wyjeździe kamer, jest nieporównywalnie gorsza. Moi rodzice od czasu nagrań nie mogą spać, żyją w okropnym stresie i przez to nie są w stanie normalnie funkcjonować. - czytamy
Nastepnie wyjaśnił genezę tego jak Konrad stał się właścicielem restauracji- okazało się, że fundusze na rozkręcenie biznesu pochodziły od Pana Ireneusza, który razem z małżonką wziął na siebie brzemie kredytu- początkowo do spłacania zobowiązał się starszy syn, ale okazało się, że od wielu lat nie uiścił ani jednej opłaty
Jako ojciec o gołębim sercu, chciał pomóc swojemu synowi, Konradowi, rozwinąć skrzydła. Oddał mu na ten cel wszystkie oszczędności swojego życia. Mało tego, ponieważ Konrad nie miał zdolności kredytowej, moi rodzice wzięli dla niego bardzo duży kredyt. Konrad zobowiązał się do jego spłaty. Jak się okazało, nie zapłacił od 5 lat ani jednej raty przez co jest to kolejny koszt na barkach rodziców.
Robert opisuje również że stan w jakim starszy brat odebrał i przejął lokal zawdzięcza tylko swojej i swojego ojca ciężkiej pracy:
Na samym początku istnienia lokalu byłem tam razem z tatą. Ciężko pracowaliśmy, rozkręcaliśmy ten biznes od zera, podczas gdy Konrada praktycznie tam nie było. Wtedy lokal wychodził na zero, a czasami nawet na lekki plus. Jak wszyscy wiedzą, gastronomia to jeden z najtrudniejszych biznesów, o ile nie najtrudniejszy. Potrzebny jest czas, żeby wszystko się rozkręciło i zaczęło wychodzić na wyraźny plus. Tata i ja wykonaliśmy najtrudniejszą część, wypracowaliśmy system i wszystko szło bardzo dobrze. Wtedy Konrad zrezygnował z pracy, zaczął pojawiać się częściej i zechciał przejąć stery, mając świetnie prosperujący lokal, który miał zwyżkowe tendencje. Niestety, przez toksyczne i destrukcyjne zachowania Konrada, zarówno ja, jak i tata, musieliśmy się wycofać w trosce o własne zdrowie psychiczne.
Konrad przejął dowodzenie, mając w ręku wszystkie karty, aby ten lokal odniósł wielki sukces. Przez prawie dwa lata karmił nas kłamstwami, że idzie mu świetnie. My, chcąc uniknąć wyniszczających konfliktów, nie wtrącaliśmy się. Prawda wyszła na jaw dopiero w trakcie programu Magdy Gessler. Odkryliśmy smutną i przerażającą prawdę.
W dalszej części opisu, syn Pana Ireneusza opisuje w jaki sposób doszło do tego, że to na tatę spadła odpowiedzialność za długi:
Do prowadzenia biznesu zostały utworzone dwie spółki. W pewnym momencie zauważyliśmy, że na jednej z nich są i narastają ogromne długi. Mamy swoje podejrzenia co do tego, w jaki sposób do tego doszło i dlaczego właśnie ta spółka została obciążona tymi zobowiązaniami. Z naszej perspektywy wyglądało to tak, jakby konsekwencje całej sytuacji miały ostatecznie spaść na mojego tatę.
Ponieważ zbiórka została świeżo utwarzona, to na razie suma zbliża się dopiero do 3 tysięcy z założonych 150 tysięcy złotych, ale wierzymy żo potęga informacji pomoże w szczęśliwym doprowadzeniu do celu.
Zobacz także: To z nim Michał Szpak żyje od lat. Skrywana tajemnica ujrzała światło dzienne
Widzowie „Kuchennych rewolucji” stanęli po stronie Ireneusza
Po emisji odcinka w mediach społecznościowych pojawiło się mnóstwo komentarzy. Widzowie krytykowali przede wszystkim zachowanie Konrada i jego żony wobec członków rodziny. Część internautów zarzucała im brak szacunku oraz pasywno-agresywne zachowanie. Szczególnie dużo uwagi poświęcono relacji Konrada z ojcem.
W komentarzach nie zabrakło również słów współczucia dla Ireneusza. Widzowie zwracali uwagę na jego spokój i opanowanie w sytuacji, która była dla niego bardzo trudna. Jedna z internautek napisała: „Nie wierzyłam w to, co widzę”. Po emisji odcinka to właśnie postawa ojca Konrada była jednym z najczęściej komentowanych elementów programu.
„Pierwsza Polka” nie działała długo po zakończeniu nagrań. Lokal został zamknięty, a problemy finansowe, które ujawniono w trakcie programu, okazały się poważniejsze, niż mogło wynikać z samego konfliktu między właścicielami a pracownikami. Historia gliwickiej restauracji zakończyła się więc nie tylko telewizyjną rewolucją, ale również zamknięciem lokalu.
Link do zrzutki znajdziecie TUTAJ
Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert