Książulo z zakazem wstępu do Hoteli Gołębiewski. Pokazał pismo. Teraz dopiero się zacznie
Książulo opublikował głośny materiał z pobytu w Hotelu Gołębiewski w Pobierowie, w którym pokazał szereg problemów i wywalczył zwrot pieniędzy. Hotel wydał oficjalne oświadczenie, a teraz youtuber ujawnił pismo, z którego wynika, że miał trafić na listę osób niepożądanych.
Książulo ostro ocenił pobyt w Hotelu Gołębiewski. Pokazał problemy i zażądał zwrotu pieniędzy
Szymon Nyczke, znany internautom jako Książulo, od lat należy do grona najpopularniejszych twórców internetowych testujących restauracje, hotele i atrakcje turystyczne. Jego materiały regularnie osiągają milionowe wyświetlenia, a widzowie cenią go za szczere recenzje i pokazywanie wszystkiego takim, jakie jest. Tym razem influencer postanowił sprawdzić nowo otwarty Hotel Gołębiewski w Pobierowie, gdzie wraz z ekipą zatrzymał się w apartamencie kosztującym blisko 5 tysięcy złotych za noc.
Już od początku pobytu nie brakowało problemów. Największym z nich okazała się niesprawna klimatyzacja, co przy wyjątkowo wysokich temperaturach mocno dało się we znaki. Książulo relacjonował, że po zgłoszeniu awarii usłyszał sugestię, iż przyczyną mogą być... otwarte okna. To jednak nie był koniec zastrzeżeń. Influencer pokazał również żółtawą wodę lecącą z kranu, osad pozostający w wannie, a także zwrócił uwagę na bardzo długi czas oczekiwania na kontakt z recepcją. Jak opowiadał, próby dodzwonienia się miały trwać nawet około pół godziny.
Dodatkowe emocje wywołały także koszty usług. Za room service do rachunku doliczono ponad 300 złotych, co również zostało pokazane w materiale. Ostatecznie ekipa zdecydowała się skrócić pobyt i wystąpić o reklamację. Hotel uznał ją za zasadną i zwrócił pieniądze, jednak opublikowane nagranie błyskawicznie obiegło internet. W komentarzach wielu internautów podkreślało, że przy cenie sięgającej kilku tysięcy złotych za noc oczekiwania wobec standardu obsługi są wyjątkowo wysokie. Film Książula rozpętał ogromną dyskusję i sprawił, że o hotelu zrobiło się głośno w całej Polsce.

Hotel Gołębiewski odpowiedział na zarzuty. Opublikował oficjalne stanowisko
Po publikacji materiału Hotel Gołębiewski postanowił przedstawić własną wersję wydarzeń. W oficjalnym komunikacie przekazanym mediom przedstawiciele sieci podkreślili, że ubolewają nad przebiegiem pobytu Książula i jego ekipy, zapewniając jednocześnie, że zgłoszona usterka została potraktowana bardzo poważnie.
Ubolewamy, że pobyt pana Szymona "Książula" i jego ekipy nie spełnił ich oczekiwań. Podczas pobytu goście zgłosili problem z temperaturą w apartamencie, mimo iż wcześniej podobna usterka nie wystąpiła. Testy klimatyzacji we wszystkich pomieszczeniach, przeprowadzone przed udostępnieniem ich gościom, nie wykazały nieprawidłowości. Niezależnie jednak od temperatury panującej na zewnątrz, niespotykanej, a wręcz rekordowej, taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Po otrzymaniu zgłoszenia nasz zespół techniczny niezwłocznie podjął działania mające na celu przywrócenie prawidłowego działania systemu klimatyzacji. Wystąpiliśmy również do dostawcy z prośbą o wyjaśnienie możliwej przyczyny awarii, aby wyeliminować ryzyko jej powtórzenia.
Jak wynika z oświadczenia, system klimatyzacji miał zostać wcześniej dokładnie sprawdzony, a testy nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Hotel zaznaczył również, że rekordowe temperatury mogły mieć wpływ na wystąpienie awarii, choć jednocześnie przyznał, że taka sytuacja nie powinna wydarzyć się wobec gości korzystających z apartamentu.
W komunikacie zabrakło jednak szczegółowego odniesienia się do wszystkich kwestii poruszonych przez influencera. Nie skomentowano szerzej jakości wody, problemów z kontaktem z recepcją ani wysokości dodatkowych opłat za room service. To sprawiło, że dyskusja w mediach społecznościowych tylko nabrała tempa. Internauci zaczęli wymieniać własne doświadczenia i zastanawiać się, czy podobne sytuacje mogły spotkać także innych gości. Cała sprawa szybko wykroczyła poza sam film i stała się jednym z najgłośniejszych tematów ostatnich dni.
Książulo pokazał pismo o zakazie wstępu. Chwilę później usłyszał coś zupełnie innego
Kiedy wydawało się, że sprawa powoli cichnie, Książulo opublikował kolejny film, w którym ujawnił nowe informacje. Jak opowiedział, skontaktowała się z nim osoba pracująca w jednym z hoteli należących do sieci. Influencer otrzymał zdjęcie pisma, które miało zostać rozesłane do pracowników. Według dokumentu Szymon Nyczke miał zostać wpisany na listę osób niepożądanych, co w praktyce oznaczałoby zakaz korzystania z obiektów Hoteli Gołębiewski. Powodem miało być rzekome naruszenie nowego regulaminu obowiązującego od 7 lipca.
Youtuber postanowił zweryfikować te informacje. Najpierw zadzwonił do jednego z hoteli i próbował dokonać rezerwacji pokoju, jednak – jak relacjonował – nie zakończyło się to powodzeniem. Później, korzystając z wakacyjnego wyjazdu, odwiedził park wodny w Mikołajkach, należący do tej samej sieci. Tym razem bez żadnych przeszkód mógł korzystać z atrakcji, co tylko zwiększyło jego wątpliwości dotyczące autentyczności dokumentu.
Najbardziej zaskakujący moment nastąpił jednak pod koniec nagrania. Książulo miał porozmawiać z dyrekcją hotelu, a także z właścicielem sieci, Jarosławem Gołębiewskim. Według relacji influencera usłyszał wprost, że żaden zakaz wstępu go nie obowiązuje. Aby ostatecznie rozwiać wątpliwości, ponownie zadzwonił na infolinię i tym razem bez problemu otrzymał możliwość dokonania rezerwacji. Cała sytuacja wywołała jeszcze większe zamieszanie, bo z jednej strony pojawiło się pismo sugerujące wpisanie na listę osób niepożądanych, a z drugiej – zapewnienia przedstawicieli hotelu, że Książulo nadal może korzystać z usług sieci. Nic dziwnego, że internauci zadają sobie dziś jedno pytanie: o co właściwie chodzi?