Najpierw Doda nie miała litości dla tej firmy po akcji Łatwoganga, a teraz to. Wydali oświadczenie. Burza w sieci
W trakcie dziewięciodniowego streamu Łatwoganga zbierano środki na leczenie dzieci z nowotworami w ramach akcji na rzecz fundacji Cancer Fighters. W trakcie transmisji sieć Pasibus zadeklarowała przekazanie 60 tys. zł, chcąc w zamian koncert Dody na firmowej imprezie. Propozycja spotkała się z krytyką. Teraz firma wydała oświadczenie.
Pasibus w centrum afery
W centrum całej sprawy znalazła się sytuacja, do której doszło podczas dziewięciodniowego streamu Łatwoganga. Wydarzenie, transmitowane na żywo, miało charakter charytatywny i było prowadzone na rzecz dzieci chorujących na nowotwory, poprzez zbiórkę dla fundacji Cancer Fighters.
To właśnie w trakcie tej transmisji pojawiła się propozycja ze strony Pasibusa. Wrocławska sieć restauracji zadeklarowała przekazanie 60 tys. zł, jednak pod warunkiem, że Doda wystąpi na firmowej imprezie. Pomysł został przedstawiony publicznie, co szybko wywołało reakcję zarówno artystki, jak i osób prowadzących zbiórkę.
Doda nie zostawiła wątpliwości co do swojego stanowiska. W trakcie transmisji podkreśliła:
Nie ma czegoś w zamian. Pomoc nie polega na "w zamian"
W podobnym tonie wypowiedział się również inicjator akcji, zaznaczając, że istotą zbiórki jest bezinteresowność.
Sytuacja szybko stała się jednym z najbardziej komentowanych momentów całego streamu. Widzowie zwracali uwagę na kontrast między charytatywnym charakterem wydarzenia a marketingowym charakterem propozycji. W efekcie temat błyskawicznie przeniósł się do mediów społecznościowych.
Ostatecznie Pasibus zmienił swoją deklarację i zdecydował się przekazać na zbiórkę 100 tys. zł, tym razem bez stawiania warunków. Jednak sama forma wcześniejszej propozycji stała się głównym punktem krytyki. W sieci zaczęły pojawiać się komentarze określające sytuację jako poważną wpadkę wizerunkową i przykład nieprzemyślanej komunikacji marketingowej.

Oświadczenie Pasibusa
Po zakończeniu akcji firma zdecydowała się opublikować oficjalne oświadczenie w mediach społecznościowych. Pasibus tłumaczył, że nie zabierał głosu w trakcie trwania streamu, ponieważ – jak podkreślono – priorytetem była sama zbiórka i jej przebieg.
Firma przyznała:
Nie zabieraliśmy głosu wcześniej, bo cała Polska była skupiona na zbiórce i to był w ostatnich dniach absolutny priorytet.
Po zakończeniu streama chcemy odnieść się do sytuacji. Naszą intencją, w dużej mierze spontaniczną, było wsparcie akcji poprzez nawiązanie do formuły, którą Łatwogang stosuje na swoich kanałach, czyli challenge'u. Była to decyzja podjęta pod wpływem emocji i w tamtym momencie uwierzyliśmy, że taka forma może dodatkowo ludzi zmobilizować i podbić zaangażowanie.
Naszym celem od początku było wsparcie.
Z powodów późnych godzin wieczornych i ograniczeń procesowych, najpierw pojawiła się niższa kwota, a następnie domknęliśmy całość do 100 000 zł.
Najważniejszy jest wspólny cel.
Pasibus podkreślił, że decyzja była podejmowana pod wpływem emocji. W oświadczeniu zaznaczono, że intencją od początku było wsparcie zbiórki, jednak sposób komunikacji mógł zostać odebrany jako niewłaściwy.
Mimo tych wyjaśnień reakcja internetu była jednoznaczna. W komentarzach pod postami firmy pojawiła się fala krytyki. Pojawiły się także wezwania do bojkotu restauracji. Wśród komentarzy można było znaleźć zarówno ostre oceny, jak i ironiczne uwagi.
Internet reaguje na oświadczenie Pasibusa
Oświadczenie Pasibusa nie zakończyło dyskusji – wręcz przeciwnie, wywołało kolejną falę komentarzy w mediach społecznościowych. W sieci pojawiły się zarówno głosy krytyczne, jak i ironiczne, a część użytkowników wprost zarzucała firmie niekonsekwencję w sposobie działania.
Największe poruszenie wywołała reakcja Dody, która odniosła się do całej sytuacji. Artystka w komentarzu do oświadczenia napisała:
Spokojnie, mój ex was przebił - „za wycofanie spraw, które mu założyłam za nękanie nie będę musiała ogolić głowy”. Dla ludzi to też ważna lekcja: PRAWDZIWA POMOC TO NIE MIEJSCE NA WARUNKI, ANI INTERES. Dziękujemy za autorefleksję, 100 tys. wpłaty i zapraszam na narodowy na mój koncert
Poza reakcją Dody, w komentarzach pod postami Pasibusa dominowały wypowiedzi użytkowników krytycznie oceniających pierwotną propozycję firmy. Pojawiały się m.in. ironiczne i sarkastyczne wpisy, takie jak:
- Poproszę kupon na burgera i zapominamy o sprawie
- Oosobiście uważam, że gdyby Łatwogang na live nie wspomniał o waszej „potyczce” to raczej nic byście nie wpłacili. A że trochę niekomfortowo wyszło to „odrobiliście” straty
- Ale doszło do Was, że zaproponowaliście wpłatę na zbiórkę pieniędzmi Dody?
Użytkownicy zwracali uwagę, że warunkowanie wsparcia zostało odebrane jako nieadekwatne do charakteru zbiórki charytatywnej.
Pojawiały się też propozycje alternatywnych działań, które – zdaniem komentujących – lepiej pasowałyby do akcji, np. przekazywanie części przychodu ze sprzedaży burgerów na fundację.
Nie brakowało również ostrzejszych ocen. Wśród nich powtarzały się określenia sugerujące kryzys wizerunkowy i brak zrozumienia specyfiki działań charytatywnych. W wielu wpisach przewijał się jeden motyw – że nawet jeśli finalna wpłata została zrealizowana, to sposób jej ogłoszenia pozostawił niesmak.
Cała dyskusja pokazała, że sprawa nie została zamknięta wraz z publikacją oświadczenia. W praktyce stała się przykładem tego, jak szybko działania marketingowe w przestrzeni publicznej mogą zostać ocenione przez użytkowników internetu i jak duże znaczenie ma nie tylko efekt końcowy, ale też forma komunikacji.
KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI