Ostaszewska próbuje się tłumaczyć, a Hanna Lis? W ogóle nie gryzła się w język
Maja Ostaszewska znalazła się w centrum internetowej burzy po udziale w kampanii reklamowej promującej skórzane torebki. Internauci szybko zarzucili aktorce hipokryzję, przypominając jej wieloletnie zaangażowanie w walkę o prawa zwierząt i promowanie diety wegetariańskiej. Gwiazda postanowiła odpowiedzieć na krytykę i opublikowała obszerne wyjaśnienie na Instagramie. Pod nagraniem pojawiło się wiele komentarzy wsparcia, a najmocniej wybrzmiały słowa Hanny Lis.
Internauci nie odpuścili. Burza po kampanii z udziałem Ostaszewskiej
Maja Ostaszewska od lat kojarzona jest nie tylko z aktorstwem, ale również z działalnością społeczną i wspieraniem inicjatyw na rzecz zwierząt. Aktorka wielokrotnie zabierała głos w sprawach ekologii, promowała dietę wegetariańską i angażowała się w akcje pomocowe dla czworonogów. Nic więc dziwnego, że udział gwiazdy w kampanii reklamowej marki obuwniczej błyskawicznie wywołał lawinę komentarzy. Problemem dla części odbiorców okazał się fakt, że w promocji pojawiły się również skórzane torebki.
W mediach społecznościowych niemal natychmiast pojawiły się zarzuty o brak konsekwencji. Internauci przypominali, że osoba tak mocno utożsamiana z ochroną zwierząt nie powinna reklamować produktów wykonanych ze skóry naturalnej. Dyskusja szybko nabrała tempa, a pod wpisami aktorki zaczęły pojawiać się setki komentarzy. Jedni krytykowali ją za współpracę z marką, inni zwracali uwagę, że nikt nie jest idealny i każdy ma prawo do własnych wyborów.
Sama Ostaszewska długo nie komentowała sprawy, jednak gdy fala krytyki zaczęła przybierać na sile, zdecydowała się zabrać głos. Aktorka opublikowała na Instagramie obszerne nagranie, w którym odniosła się do zarzutów i wyjaśniła, jak wygląda jej podejście do ekologii oraz codziennych wyborów. Już na początku podkreśliła, że nigdy nie kreowała się na osobę perfekcyjną i nie ukrywała, że w jej garderobie znajdują się również rzeczy wykonane ze skóry naturalnej.
"Natomiast nigdy nie udawałam i nikogo nie oszukiwałam, że w mojej szafie poza różnymi innymi materiałami nie znajdują się prawdziwe skóry. Mam skórzane buty. Widzieliście mnie w nich państwo na wielu premierach, spotkaniach prasowych, wywiadach, festiwalach. Nie przebieram się na manifestacje dotyczące praw zwierząt. Przychodzę tak, jak jestem ubrana tego dnia. Mam, owszem, bardzo dużo w swojej szafie alternatywnych rozwiązań" – wyznała aktorka.
Maja Ostaszewska tłumaczy swoje wybory. „Nie jestem idealna”
W dalszej części nagrania Maja Ostaszewska postanowiła jeszcze szerzej opowiedzieć o swoim podejściu do ekologii i świadomych wyborów konsumenckich. Aktorka zaznaczyła, że od lat stara się żyć w zgodzie ze swoimi wartościami, jednak nigdy nie twierdziła, że prowadzi całkowicie ekologiczny i pozbawiony kompromisów styl życia. Wręcz przeciwnie – podkreśliła, że jak większość ludzi funkcjonuje w miejskiej rzeczywistości i codziennie podejmuje decyzje, które nie zawsze są jednoznaczne.
Gwiazda przyznała, że w jej szafie znajduje się wiele ubrań z drugiego obiegu oraz rzeczy wykonanych z ekologicznych materiałów. Jednocześnie otwarcie powiedziała, że nie zamierza udawać kogoś, kim nie jest tylko po to, by sprostać oczekiwaniom internautów. Jej zdaniem ważniejsze od budowania idealnego wizerunku jest szczere mówienie o własnych wyborach i ograniczeniach.
"Wszystkie moje kurtki, w których mnie widzicie, są ze skór ekologicznych. Mam bardzo dużo rzeczy z drugiego obiegu. (...) Natomiast nie udaję kogoś, kim nie jestem. Nie udaję, że mieszkam w puszczy i żywię się tym, co rośnie wokół mojego domu. (...) Nie jestem idealna. Mieszkam w mieście. Tak, owszem, jeżdżę samochodem. Dochodzą do mnie głosy, że również to jest krytykowane. Nie udaję osoby czysto, nieskazitelnie ekologicznej. Absolutnie tak nie jest. Uwielbiam polskie marki, bardzo chętnie je promuję i bardzo chętnie przyjmuję propozycje współpracy" – podkreśliła Ostaszewska.
Aktorka odniosła się również bezpośrednio do samej współpracy reklamowej. Wyjaśniła, że zanim zdecydowała się podpisać kontrakt, dokładnie sprawdziła sposób działania marki i pochodzenie materiałów wykorzystywanych do produkcji. Jak zaznaczyła, była to dla niej jedna z kluczowych kwestii przy podejmowaniu decyzji o udziale w kampanii. Mimo tych wyjaśnień dyskusja w sieci wciąż trwa, a internauci pozostają mocno podzieleni.
Hanna Lis stanęła po stronie Ostaszewskiej. Jej komentarz mówi wszystko
Choć pod nagraniem Mai Ostaszewskiej pojawiło się sporo krytycznych komentarzy, nie zabrakło również słów wsparcia od znanych osób ze świata mediów i show-biznesu. Reakcję aktorki docenili między innymi Karolina Korwin-Piotrowska, Kasia Lins, Krzysztof Zalewski oraz dziennikarka ekologiczna Paulina Górska. Część gwiazd ograniczyła się do zostawienia serduszek i krótkich komentarzy, jednak Hanna Lis postanowiła napisać coś znacznie bardziej osobistego.
Dziennikarka wyraźnie dała do zrozumienia, że rozumie, z jak ogromną presją mierzy się dziś Ostaszewska. Według niej fala krytyki jest dowodem na to, jak silny wpływ ma głos aktorki i jak dużą uwagę przyciąga każda jej aktywność. Hanna Lis nie ukrywała również podziwu dla tego, że gwiazda zdecydowała się publicznie odpowiedzieć na zarzuty zamiast całkowicie zniknąć z mediów społecznościowych.
"To świadczy jedynie o tym jak potężny jest Twój głos - inaczej nie zawracaliby sobie Tobą głowy. Domyślam się, ile Ciebie to kosztuje, tym bardziej szanuję za to, że nie dałaś się uciszyć" – napisała Hanna Lis.
Komentarz dziennikarki szybko zwrócił uwagę internautów i zaczął zbierać kolejne reakcje. Nie brakowało też opinii, że cała sytuacja pokazuje, jak trudno dziś funkcjonować osobom publicznym, które próbują łączyć działalność społeczną z komercyjnymi współpracami. Jedno jest pewne – wokół Mai Ostaszewskiej jeszcze długo będzie gorąco, a internetowa dyskusja raczej szybko nie ucichnie.

KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI