Po latach wyszło na jaw. Adam Małysz długo ukrywał, co działo się pod koniec jego kariery
Adam Małysz długo milczał, ale w końcu powiedział prawdę o kulisach końca swojej kariery sportowej. Choć cały kraj świętował jego wielkie triumfy i 25-lecie historycznego sukcesu w Turnieju Czterech Skoczni, on sam przeżywał wtedy coś zupełnie innego. Dopiero teraz wyszło na jaw, jak ogromne zmęczenie i wypalenie skrywał za uśmiechem. To właśnie dlatego tak nagle zniknął ze skoczni i rzucił się w zupełnie inny świat.
Adam Małysz zakończył karierę skoczka narciarskiego i wybrał rajdy samochodowe
Adam Małysz nie zniknął po cichu ze skoczni, zrobił to na własnych zasadach. Marzec 2011 roku, Planica, podium i trzeci wynik w ostatnim konkursie. Wcześniej rekord w Vikersund. Był to moment idealny, by pożegnać się ze skocznią, choć dla wielu kibiców zdecydowanie zbyt szybki.
Zamiast studia telewizyjnego i analiz przy biurku pojawił się zupełnie inny kierunek - rajdy samochodowe. Decyzja, która wtedy wydawała się zaskakująca, dziś ma już zupełnie inny ciężar, bo w końcu sam zainteresowany mówi wprost, co za nią stało. Nie chodziło o nagły kaprys czy chęć sprawdzenia się w nowej roli. To była świadoma zmiana środowiska, a nie ucieczka od sportu. Małysz nie odciął się od rywalizacji, a jedynie zmienił jej formę. Zamiast belki startowej pojawiła się kierownica, zamiast punktów za styl - sekundy i trudny teren.

Adam Małysz zdradził kulisy decyzji o rajdach
Początkowy plan był zupełnie inny. Spokój, dom, ogród, zwykłe życie, czyli dokładnie to, czego często brakuje zawodowym sportowcom. Małysz sam przyznaje, że wyobrażał sobie dni bez napięcia, harmonogramu i ciągłej presji wyniku. Problem w tym, że ta wizja bardzo szybko zderzyła się z rzeczywistością.
Organizm wieloletniego, profesjonalnego sportowca przyzwyczajony do adrenaliny nie przełącza się na tryb „cisza” w kilka tygodni.. Brakowało bodźców, rywalizacji, tempa. Wówczas Adam wrócił do tematu, który wcześniej odrzucił, czyli udział w Rajdzie Dakar.
Ale im bliżej było tego zakończenia kariery, to coraz bardziej sobie tego nie wyobrażałem - wyznał w rozmowie z Maciejem Kurzajewskim.
Rajdy okazały się dokładnie tym, czego mu brakowało. Intensywność, ryzyko, koncentracja - wszystko w nowej formie, ale z podobnym poziomem emocji. Efekty przyszły szybko. Tytuły mistrzowskie, wygrane rajdy i starty na najtrudniejszych trasach świata. To nie była zabawa w hobby, tylko kolejny etap sportowej kariery.
Adam Małysz przyznał się do wypalenia po skokach
Zadziwiający wątek rozmowy Adama Małysza z Maciejem Kurzajewskim dotyczył jednak kulis końca kariery, o których wielu fanów nie miało pojęcia. Skoczek w podczas wywiadu przyznał się bowiem do zmęczenia i wypalenia w kontekście mentalnym. Ostatni sezon nie był już tym samym doświadczeniem co wcześniejsze lata.
Ja dalej chciałem być sportowcem. Zakończyłem karierę skoczka w wieku 33 lat. Ja cały czas czułem się na siłach, ale byłem wypalony jako skoczek - wyznał wprost Adam.
To tłumaczy, dlaczego nie ciągnął kariery dłużej i dlaczego nie wybrał spokojniejszej ścieżki po jej zakończeniu. Rajdy były więc nie tylko nowym wyzwaniem, ale też sposobem na wyjście z rutyny, która zaczęła go ograniczać. Zmiana była radykalna, ale konieczna, a patrząc na efekty — trafiona.
Trenowałem i przychodziłem do domu i o godzinie ósmej zasypiałem przed telewizorem. I sobie mówiłam: no co ty, dziadku, wcześniej to jeszcze byś poszedł z Karoliną pograć w siatkę czy w badmintona, a teraz siadasz przed telewizorem i zasypiasz - wspominał sportowiec.
Dziś pojawia się kolejny znak zapytania, czyli przyszłość poza funkcją prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. Decyzja jeszcze nie zapadła, ale jedno jest pewne — jeśli coś się zmieni, nie będzie to ruch przypadkowy. Historia pokazuje, że Małysz nie znika i nie zwalnia. On po prostu zmienia kierunek.