Ksiądz był nieugięty. To Michał Szpak musiał zrobić chwilę przed sakramentem. „Absolutnie traumatyczna"
Michał Szpak wspomina pierwszą komunię. Mówi o traumie i naruszaniu granic, które miały miejsce na długo przed tym, zanim jego nazwisko poznała cała Polska. Choć dziś artysta uchodzi za absolutną ikonę wolności i bezkompromisowego stylu, jego dziecięce spotkanie z kościelną instytucją miało posmak niezwykle gorzkiego i wymuszonego kompromisu.
Traumatyczne wspomnienia Michała Szpaka
Michał Szpak od początku swojej spektakularnej kariery w rodzimym show-biznesie budzi ogromne emocje swoim wyrazistym wizerunkiem, którego absolutnie nienaruszalnym fundamentem od zawsze są imponujące, długie włosy. Okazuje się jednak, że jego unikalne poczucie estetyki oraz wierność własnej naturze były źródłem sporych kłopotów już w czasach wczesnoszkolnych.
W najnowszym wywiadzie wokalista wrócił pamięcią do lat młodzieńczych i opowiedział o bezwzględnym warunku, jaki przed laty postawił mu proboszcz z rodzinnej parafii. Dla małego chłopca, który pragnął po prostu przeżyć ten ważny dzień sakramentu na równi z rówieśnikami, przygotowania do uroczystości zamiast radości przyniosły pasmo potężnego stresu.
"Ksiądz mi kazał"
Czego dokładnie domagał się duchowny? Cała sprawa rozbiła się właśnie o fryzurę dorastającego artysty. Ksiądz okazał się nieugięty i postawił sprawę na ostrzu noża. Ze względu na ten bezwzględny upór, mały Michał musiał całkowicie zrezygnować ze swojego ówczesnego wizerunku.
„Komunia święta była dla mnie absolutnie traumatyczna. Musiałem obciąć włosy, ksiądz mi kazał. Inaczej nie mógłbym przystąpić do komunii, więc totalnie traumatyczna sytuacja” – wyznał otwarcie w rozmowie z portalem ESKA.
Wymuszono to na Michale
Wymuszona rezygnacja z własnego „ja” w imię dopasowania do sztywnych norm była rażącym przekroczeniem osobistych granic dziecka. Gdy dziennikarz prowadzący wywiad słusznie zauważył, jak bolesne musiało być to zachowanie ze strony dorosłego, wokalista skwitował sytuację krótko i z godnym podziwu dystansem: „Takie czasy, zwalmy to na to”.
Ta poruszająca historia pokazuje jednak, że prawdziwej indywidualności nie da się tak łatwo ściąć fryzjerskimi nożyczkami, a autentyczny talent i charakter ostatecznie i tak obronią swoje prawo do bycia sobą na wielkiej scenie życia.