Polka była prywatną asystentką szejka. Teraz zdradza, ile zarabiała
W rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem dla „Świata Gwiazd” Ania Kolasińska opowiada szczegółowo o swojej pracy w środowisku prywatnych lotów i obsługi szejka. W wywiadzie wraca do początku zatrudnienia, warunków pracy oraz systemu wynagrodzenia, w tym wysokości pensji.
Ania Kolasińska: stewardessa szejka
Ania Kolasińska jest dziś kojarzona głównie jako influencerka i autorka podcastu, jednak wcześniej przez kilka lat pracowała w Zjednoczonych Emiratach Arabskich jako stewardessa i prywatna asystentka szejka.
Jak wynika z dostępnych informacji oraz jej wypowiedzi, trafiła do środowiska prywatnych lotów i obsługi bardzo zamożnego pracodawcy. Zakres obowiązków wykraczał poza standardową rolę personelu pokładowego – łączył funkcje stewardessy i osobistej asystentki. W praktyce obejmowało to organizację podróży, dbanie o komfort pasażera oraz bieżące reagowanie na jego potrzeby podczas lotów prywatnym odrzutowcem.
W rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem dla „Świata Gwiazd” Kolasińska wraca do tego etapu swojego życia zawodowego. W wywiadzie dzieli się szczegółami, które wcześniej nie były szerzej opisywane publicznie, zwłaszcza w kontekście warunków zatrudnienia, wynagrodzenia oraz codziennej pracy w takim modelu zatrudnienia.

Zarobki Kolasińskiej
W relacji Ania Kolasińska kluczowym momentem jest sam początek pracy, który nie został jasno i formalnie zakomunikowany. W rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem opisuje to wprost:
Nikt mi nie powiedział oficjalnie, ani nie wyjął żadnej umowy do podpisania, że tak, masz pracę, tylko
ja tak miałam wrażenie, że ja jestem na takiej ciągłej jeszcze obserwacji, takim okresie próbnym.
I tak było. I na pewno tak było. I tak naprawdę chyba dopiero po dwóch tygodniach ja się
upominając regularnie, dostałam umowę i to było jakby sfinalizowane, że rzeczywiście jestem zatrudniona
Po okresie nieformalnego początku współpraca została sformalizowana. Ania Kolasińska opisuje warunki umowy jako standardowe, ale zwraca uwagę na sposób wynagradzania i dodatkowe elementy świadczeń.
W rozmowie mówi:
Umowa była dość standardowa, ja tam dostawałam, na pewno była kwota podawana w euro (...) wydaje mi się, że tam było 7,5 tysiąca euro miesięcznego wynagrodzenia, (...) on
dawał jakieś dodatkowe pieniądze, dawał też prezenty (...) był Rolex, potem była torebka Prady,
torebka Gucci'ego chyba w międzyczasie. Bardzo dużo też ubrań takich, które gdzieś tam związanych z pracą, a były trochę droższe.
W przeliczeniu na polską walutę daje to około 32–33 tysiące złotych miesięcznie (przy aktualnym kursie euro).
Drogie prezenty od szejka
W relacji Kolasińskiej pojawia się refleksja dotycząca powtarzalności takich sytuacji:
Dowiedziałam, że to było absolutnie standardowe, w sensie każda dziewczyna, która przyjechała do niego pracować, nie była wyjątkowa.
W dalszej części rozmowy wraca do historii zegarka Rolex, który otrzymała w prezencie od pracodawcy. Ania Kolasińska opisuje tę sytuację w sposób bardzo szczegółowy:
Ja byłam przekonana, że w ogóle nie jest kupowany dla mnie, (…) po prostu byłam pewna, że on wchodzi do tego Rolexa, bo chce zobaczyć jak to wygląda na damskiej dłoni, bo on często kupował prezenty dla różnych osób. No i już z tym Rolexem zostałam
Z tej relacji wynika, że moment wręczenia prezentu nie był dla niej jednoznaczny. Sama opisuje, że początkowo nie zakładała, że zegarek jest przeznaczony bezpośrednio dla niej, a sytuacja była dla niej nieoczywista. Dopiero później okazało się, że Rolex faktycznie stał się jej własnością.
Kolejna część historii dotyczy tego, co wydarzyło się później:
Sprzedałam go od razu, ja byłam tak zestresowana, jak miałam wrócić do domu i wiedziałam, że muszę
przejść przez kontrolę, (…) jeżeli się zgubi, no to dramat. Potem na ręce - weźmie ktoś rękę odrąbie. Strasznie to było stresujące, wiesz, ja nie byłam zupełnie przyzwyczajona do takich prezentów, (…) więc się bardzo szybko tego zegarka pozbyłam, bo on po prostu sprawiał, że ja się czułam bardzo niekomfortowo i byłam absolutnie zestresowana.
W tej wypowiedzi kluczowy nie jest sam przedmiot, ale reakcja na niego. Jak wynika z relacji, decyzja o jego sprzedaży była natychmiastowa i podyktowana nie tyle chęcią zysku, co potrzebą pozbycia się przedmiotu, który budził napięcie i niepewność.
Historia pracy Ani Kolasińskiej jako stewardessy w środowisku prywatnych lotów pokazuje, że tego typu zatrudnienie znacząco różni się od pracy w komercyjnych liniach lotniczych. Zakres obowiązków, forma organizacji pracy oraz relacje zawodowe mają tu odmienny charakter i są silnie uzależnione od indywidualnych warunków współpracy.
Więcej szczegółów oraz pełny kontekst tej historii można znaleźć w rozmowie Mateusza Szymkowiaka dla „Świata Gwiazd”.
