Przyjaciel Łukasza Litewki już nie wytrzymał. Przekazał co dzieje się za kulisami fundacji
Łukasz Litewka zmarł tragicznie pod koniec kwietnia, ale to, co dzieje się teraz wokół jego fundacji, mrozi krew w żyłach. Rodzina tragicznie zmarłego posła wydała wstrząsający list otwarty, w którym oskarża część Rady Fundacji o blokowanie działań i niszczenie dziedzictwa 36-latka. Głos zabrał też Maciej Szafraniec, radny Sosnowca i bliski przyjaciel zmarłego, który nie gryzie się w język.
List otwarty rodziny Łukasza Litewki
We wtorek przed południem na oficjalnym profilu Łukasza Litewki na Facebooku pojawił się bardzo ważny komunikat. Najbliżsi tragicznie zmarłego posła, w tym jego rodzice, brat oraz partnerka, wydali obszerny list otwarty. Poinformowali w nim opinię publiczną o narastającym konflikcie z częścią Rady Fundacji Team Litewka. Z tego powodu bliscy zostali zmuszeni do wstrzymania komunikacji o działaniach charytatywnych na profilu zmarłego.
Rodzina jasno zadeklarowała, że jej nadrzędnym celem jest ochrona dziedzictwa polityka i kontynuowanie jego niezwykłej misji. Niestety, wola bliskich spotkała się z silnym oporem ze strony osób decyzyjnych wewnątrz samej organizacji. Wystosowane oświadczenie nie pozostawia złudzeń co do skali problemu.
Zależało nam, aby dzieło naszego syna, brata, partnera, przyjaciela — Fundacja Team Litewka — było kontynuowane w niezmienionej formie, z jasno określonymi celami oraz z ludźmi, z którymi na co dzień ją tworzył, ufał i którym my również ufamy. Naszą wolą było dołączenie do Rady Fundacji w taki sposób, by móc mieć realny wpływ na kierunek jej działań i tym samym ochronę dziedzictwa Łukasza. Niestety, nie wszyscy podzielili to zdanie. Część członków Rady zaczęła forsować własne pomysły, stojące w sprzeczności z naszą wolą — poinformowali najbliżsi Łukasza Litewki.
Maciej Szafraniec o wydarzeniu charytatywnym
Obok dramatycznego wyznania rodziny nie mógł przejść obojętnie Maciej Szafraniec, radny Sosnowca i wieloletni przyjaciel zmarłego Łukasza Litewki. Zaledwie kilka godzin po opublikowaniu listu otwartego przez bliskich zamieścił on w mediach społecznościowych swój własny wpis. Mężczyzna poinformował o konieczności odwołania zaplanowanego wcześniej wydarzenia charytatywnego "Zwierzogranie". Ta bolesna decyzja to bezpośredni efekt wojny, jaka wybuchła na szczytach fundacji.
Przyjaciel posła wprost zaznaczył, że wola rodziców została zlekceważona. Podkreślił, że przez osobiste ambicje działania niektórych osób, które niedawno dołączyły do Rady Fundacji, całkowicie zablokowały jej normalne funkcjonowanie. Rozpad tego, co wspólnie budowali, wywołał u niego ogromny żal.
To, co się wydarzyło w ostatnich dniach, powoduje że po prostu pęka mi serce. Dla mnie ta sytuacja jest okropna, niezrozumiała i uderzająca w sam fundament tego, czym był Team Litewka. — napisał Maciej Szafraniec.
Ostrzeżenie przed oszustami i tajemnicze śledztwo
Walka o fundację to niestety nie jedyny trudny moment, z jakim w ostatnich tygodniach musi mierzyć się rodzina Łukasza Litewki. W maju partnerka posła, Natalia Bacławska, opublikowała na Instagramie ważne oświadczenie. Zwróciła w nim uwagę na działania oszustów, którzy natychmiast po tragedii zaczęli tworzyć w sieci fałszywe zbiórki pieniędzy, bezlitośnie żerując na ludzkim współczuciu.
Nie wierzcie w posty tworzone na bazie 'Łukasz by tego chciał', 'Łukasz miał pomóc w tej zrzutce'. Takie informacje posiada tylko i wyłącznie fundacja i mogą takie zrzutki wychodzić tylko z rąk fundacji. Jeżeli dana osoba, tworząc taki post, dodatkowo wrzuca zdjęcie Łukasza, podając się za jego przyjaciela lub bliskiego, to niestety wprowadza was w błąd i bazuje na emocjach. — ostrzegła Natalia Bacławska.
Cały ten koszmar rozgrywa się w cieniu toczącego się postępowania dotyczącego samego wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka. Pod koniec kwietnia decyzją sądu z aresztu został wypuszczony 57-letni kierowca mitsubishi. Mężczyzna podejrzany o śmiertelne potrącenie posła opuścił celę po wpłaceniu 40 tysięcy złotych poręczenia majątkowego. Co więcej, sprawa nabiera wyjątkowo mrocznego charakteru — toczy się bowiem odrębne śledztwo prokuratury w sprawie gróźb kierowanych pod adresem polityka przed jego śmiercią, co buduje wokół tych zdarzeń dodatkowe napięcie i sugeruje istnienie drugiego dna.

