Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
Swiatgwiazd.pl > Newsy > Grzegorz Miętus nie żyje. Kolega z kadry: "Taka tragedia porusza człowieka jeszcze bardziej"
Magdalena Szymańska
Magdalena Szymańska 05.07.2026 20:39

Grzegorz Miętus nie żyje. Kolega z kadry: "Taka tragedia porusza człowieka jeszcze bardziej"

Grzegorz Miętus nie żyje. Kolega z kadry: "Taka tragedia porusza człowieka jeszcze bardziej"
fot. East News

Tragiczne wieści wstrząsnęły środowiskiem sportów zimowych. W wieku zaledwie 33 lat zmarł Grzegorz Miętus, były reprezentant Polski w skokach narciarskich, który jeszcze niedawno pojawiał się w pamięci kibiców jako część znanej „złotej” generacji polskich skoczków. Informację o jego śmierci potwierdzono w mediach, a w rozmowie z „Faktem” wspomnieniami o dawnym koledze z kadry podzielił się Jakub Kot.

Jakub Kot wspomina Grzegorza Miętusa po tragedii

Wiadomość o śmierci Grzegorza Miętusa wstrząsnęła środowiskiem skoków narciarskich w Polsce. Informacja szybko zaczęła krążyć wśród osób związanych z dyscypliną, zarówno obecnych zawodników, jak i tych, którzy zakończyli już kariery. 

W rozmowie z „Faktem” głos zabrał Jakub Kot, były reprezentant Polski, a obecnie ekspert Eurosportu. Jak podkreślił, od samego początku sobotniego dnia towarzyszyło mu poczucie, że sytuacja jest wyjątkowo poważna i wymaga dużej ostrożności w ocenie tego, co się dzieje. W jego relacji wybrzmiewało, że tego typu informacje w środowisku sportowym rozchodzą się bardzo szybko i od razu wywołują silne reakcje.

Kiedy przyjechałem na trening na skoczni w Zakopanem, trwały już poszukiwania Grześka. Fizycznie byłem obecny na treningu, ale myślami zupełnie gdzie indziej. Trenowaliśmy z zawodnikami, a jednocześnie gdzieś obok trwała walka o odnalezienie naszego kolegi — opowiedział Kot.

Kot zwrócił uwagę, że sprawa ma dla niego wymiar nie tylko sportowy, ale też prywatny. Wspominał, że tragedia dotknęła go również jako ojca, co – jak zaznaczył – zmienia sposób patrzenia na takie wydarzenia i nadaje im dodatkowy ciężar emocjonalny. 

W jego wypowiedzi pojawiło się także odniesienie do wspólnej przeszłości sportowej, która sprawia, że tego typu wiadomości nie pozostają obojętne. Podkreślił, że kontakt z zawodnikami, z którymi dzieliło się treningi i starty, buduje relacje, które trwają mimo upływu lat.

Chcieliśmy pomóc. Mówiłem, że jeśli będzie taka potrzeba, możemy nawet przerwać trening. Ale służby miały już swoje procedury. Wiedzieliśmy tylko, że sprawa jest bardzo poważna. To było niezwykle trudne uczucie — świadomość, że dzieje się coś złego, a my nie możemy zrobić nic więcej poza czekaniem i modlitwą o szczęśliwy finał — dodał.

Grzegorz Miętus nie żyje. Kolega z kadry: "Taka tragedia porusza człowieka jeszcze bardziej"
Grzegorz Miętus fot. East News

Początki w Zakopanem

Wspomnienia Jakuba Kota dotyczące Grzegorza Miętusa sięgają początków ich wspólnej drogi sportowej. Obaj zaczynali treningi pod okiem trenera Kazimierza Długopolskiego, w klubie Start Krokiew Zakopane, który później funkcjonował już jako AZS Zakopane

To właśnie tam stawiali pierwsze kroki w skokach narciarskich, w warunkach, które dla wielu młodych zawodników były punktem wejścia do późniejszej kariery. W tym okresie Miętus wyróżniał się na tle rówieśników, co wielokrotnie podkreślano w środowisku szkoleniowym.

 Kiedy z bratem Maćkiem trafiliśmy na pierwsze treningi, byli już tam bracia Miętusowie. Robert, Krzysiek i najmłodszy Grzesiek. Byli też bracia Kowalowie. Pan Kaziu śmiał się, że ma całą bandę — Kotów, Kowali i Miętusów — opowiedział obecny ekspert Eurosportu. 

Kot w swoich wspomnieniach zaznaczał, że Miętus był zawodnikiem o wyraźnym talencie, który szybko był zauważany przez trenerów. Wspólnym osiągnięciem, które zapisało się w ich sportowej historii, był brązowy medal mistrzostw świata juniorów

Skakaliśmy w starych, dziurawych kombinezonach, na wysłużonych nartach i w zużytych kaskach. Przebieraliśmy się w małej szatni przy skoczni K-30. Tak zaczynali wszyscy. Pamiętam wspólne wyjazdy do Szczyrku, na skocznię Skalite, pierwsze zawody i pierwsze sportowe marzenia — wspominał Kot w rozmowie z "Faktem".

W tamtym czasie Miętus był postrzegany jako jeden z najbardziej utalentowanych zawodników swojego rocznika. Wspólne treningi i starty sprawiały, że zawodnicy dobrze znali swoje możliwości i poziom rywalizacji. Kot zwracał uwagę, że Miętus potrafił wyróżniać się nie tylko wynikami, ale także podejściem do codziennej pracy na skoczni.

Gdziekolwiek jechaliśmy na zawody, najczęściej wygrywał albo ktoś z Kotów, albo ktoś z Miętusów. To była naprawdę wyjątkowo zdolna grupa młodych skoczków — opowiedział. 

Grzegorz Miętus jako trener

Po zakończeniu kariery sportowej Grzegorz Miętus nie odszedł całkowicie od skoków narciarskich. Zajął się pracą trenerską, w której – jak wynika ze wspomnień środowiska – zdobył uznanie wśród młodych adeptów skoków narciarskich. 

W relacji Jakuba Kota szczególnie często powracał wątek jego podejścia do pracy oraz sposobu funkcjonowania w grupie szkoleniowej. Miętus był określany jako osoba, która potrafiła dbać o dobrą atmosferę w zespole, co przekładało się na codzienną pracę na obiektach treningowych i podczas przygotowań do zawodów. Współpracownicy i zawodnicy zwracali uwagę na jego obecność w procesie szkolenia oraz na to, jak odnajdywał się w roli osoby wspierającej młodszych skoczków.

Potrafił przekazać fachową wiedzę, ale jednocześnie miał świetny kontakt z zawodnikami. Umiał znaleźć wspólny język z młodzieżą, pożartować, skrócić dystans. Myślę, że zawodnicy bardzo go lubili i szanowali — zaznaczył.

Kot w swoich wypowiedziach podkreślał, że Miętus był osobą, która pozostawała w kontakcie ze środowiskiem skoków narciarskich także po zakończeniu kariery zawodniczej. Wspominał o szacunku, jakim cieszył się wśród młodszych zawodników, którzy korzystali z jego doświadczenia.

To był człowiek od dobrej atmosfery. "Atmosferić" — to chyba dobre określenie. Zawsze uśmiechnięty, zawsze zadowolony, zawsze gotowy do żartu. Miał ogromny dystans do siebie i wielkie poczucie humoru. Kiedy atmosfera robiła się napięta, wystarczyło, że pojawił się Grzesiek. Zawsze potrafił rozładować sytuację. Był osobą, która opowiadała dowcipy, rzucała żartem, potrafiła wszystkich rozśmieszyć. Dlatego tym trudniej uwierzyć w to, co się wydarzyło — opowiedział o swoim byłym koledze z drużyny.

W jego ocenie ważne było to, że Miętus potrafił przenieść swoje sportowe doświadczenia na pracę szkoleniową, nie tracąc przy tym kontaktu z codziennością treningową. Takie elementy jego działalności były często przywoływane w rozmowach osób związanych ze skokami, które znały go zarówno z okresu startów, jak i późniejszej pracy w roli trenera. 

Był kojarzony przede wszystkim z pracą szkoleniową i obecnością w środowisku skoków narciarskich, które pozostawało dla niego naturalnym miejscem aktywności po zakończeniu kariery sportowej.

To był zawodnik z ogromnym talentem. Szczerze uważam, że miał możliwości, by regularnie plasować się w czołowej dziesiątce Pucharu Świata. Niestety z różnych powodów jego kariera nie potoczyła się tak, jak wszyscy oczekiwali — stwierdził Kot.

Grzegorz Miętus nie żyje. Kolega z kadry: "Taka tragedia porusza człowieka jeszcze bardziej"
Grzegorz Miętus fot. East News
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Maciej Orłoś
Maciej Orłoś osiągnął wiek emerytalny. Wyjawił, ile może dostać z ZUS. "Nie zamierzam się skarżyć"
Maciej Kot
Maciej Kot w żałobie. "Spoczywaj w pokoju"
Nie żyje
Tragedia w polskich skokach. Nie żyje 33-letni były reprezentant kraju
Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz, fot. KAPiF
Najpierw przykre doniesienia od Kaczorowskiej, a teraz takie słowa Rogacewicza. "To była moja największa miłość"
Krzysztof Jackowski
Jackowski z wizją o upałach. Mówi, ile razy jeszcze wróci "piekło z nieba"
Torbicka
Jak dobrze znasz Grażynę Torbicką? Te pytania mogą zaskoczyć
Wybór Redakcji