Syn Olgi Bołądź zaatakowany. Właśnie przesłuchano sprawcę
20-letni mężczyzna, który miał zaatakować grupę nastolatków na Bulwarach Wiślanych w Warszawie, został przesłuchany i przyznał się do zarzucanych mu czynów. Do zdarzenia doszło 12 października około godziny 21.00. Według medialnych doniesień wśród zaatakowanych nastolatków miał znajdować się 13-letni syn Olgi Bołądź.
Sprawa, którą nagłośniły media, dotyczy niebezpiecznej sytuacji z udziałem młodych ludzi korzystających z warszawskich bulwarów. Według relacji świadków agresywny mężczyzna miał mieć przy sobie pałkę teleskopową, a jego zachowanie wzbudziło strach wśród nastolatków. Policja potwierdziła, że 20-latek został zatrzymany, a podczas przesłuchania przyznał się do winy. Co wiadomo o ataku i dalszych losach mężczyzny?
Agresywny atak na Bulwarach Wiślanych. Nastolatkowie byli przerażeni
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w poniedziałek, 12 października, około godziny 21.00 na Bulwarach Wiślanych w Warszawie. Grupa nastolatków spędzała czas w okolicy siłowni plenerowej, gdy podszedł do nich 20-letni mężczyzna, który miał być pod wpływem alkoholu. Według relacji świadków szybko zrobiło się nerwowo. Napastnik miał zachowywać się agresywnie, wyciągnąć pałkę teleskopową i oskarżać młodych ludzi o to, że wcześniej skrzywdzili jego brata.
Świadkowie, których cytował „Fakt”, opisywali sytuację jako wyjątkowo niepokojącą. Nastolatkowie mieli nie rozumieć, dlaczego obcy mężczyzna nagle zaczął im grozić. Próbowali uspokoić sytuację, jednak ich prośby nie przynosiły oczekiwanego efektu.
Podszedł do nas wysoki gość. Był pijany i agresywny. Wyciągnął pałkę teleskopową i zaczął startować. Zachowywał się jak opętany — opowiadała jedna z obecnych na miejscu osób.
Z relacji świadków wynika, że mężczyzna miał twierdzić, iż nastolatkowie zrobili coś jego bratu. Sytuacja szybko przerodziła się w awanturę, a następnie w fizyczną agresję.
Nie wiedzieliśmy, czego chce. Miał jakieś urojenia. Krzyczał, że zrobiliśmy coś jego bratu. Powiedział, że zaraz wszystkich napier… — relacjonował świadek całego zajścia.
Według medialnych doniesień agresja mężczyzny miała skupić się na jednym z chłopców, który miał 13 lat. To właśnie on, jak informowały media, mógł być synem aktorki Olgi Bołądź. Należy jednak zaznaczyć, że udział chłopca w zdarzeniu opisywano w doniesieniach medialnych, a przedstawicielka aktorki nie potwierdziła publicznie tej informacji.
Zobacz też: Ogłosili to na koniec "TzG". Ibisz przekazał o Irenie Santor | Świat Gwiazd
Syn Olgi Bołądź miał znaleźć się w niebezpieczeństwie. Policja interweniowała na miejscu
Według relacji opisywanych przez media napastnik miał szarpać 13-latka, grozić mu i uderzać pałką teleskopową o betonowe głazy znajdujące się w pobliżu siłowni plenerowej. Chłopiec miał znaleźć się w bardzo stresującej sytuacji i prosić agresora, by go nie krzywdził.
Proszę, tylko nie ja! Błagam! Czemu ja?
Pozostali nastolatkowie mieli szybko zareagować i wezwać pomoc. Według relacji świadków informacja o telefonie na numer alarmowy jeszcze bardziej rozzłościła mężczyznę. W pewnym momencie 13-latek miał wykorzystać chwilę nieuwagi napastnika i uciec.
Na miejsce przyjechali funkcjonariusze policji ze Śródmieścia. Mężczyzna został obezwładniony i zatrzymany, a policjanci zabezpieczyli pałkę teleskopową. Badanie alkomatem wykazało, że miał dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu.
Po chłopca miał przyjechać ojciec, który zabrał go do domu. Dziennikarze „Faktu” próbowali skontaktować się z rodzicami nastolatka, by uzyskać komentarz dotyczący zdarzenia. Menedżerka Olgi Bołądź przekazała, że nie będzie wypowiadać się w tej sprawie, a jeśli aktorka zdecyduje się zabrać głos, zrobi to sama.
Warto podkreślić, że tożsamość nastolatka jako syna aktorki nie została oficjalnie potwierdzona przez jej przedstawicielkę. Informacja ta pojawiła się w relacjach medialnych opisujących zdarzenie.
Zobacz tez: Dominik Smaruj przerwał milczenie po odpadnięciu z "TzG". Ujawnił prawdę | Świat Gwiazd
Sprawca przesłuchany. Przyznał się do winy i może trafić do więzienia
Po zatrzymaniu 20-latek trafił do policyjnej celi. Jak przekazał asp. Jakub Pacyniak ze śródmiejskiej komendy policji, mężczyzna usłyszał zarzuty związane z zachowaniem wobec nastolatka. Sprawa dotyczy naruszenia nietykalności cielesnej oraz kierowania gróźb karalnych.
Mężczyzna, który zaatakował 13-letniego chłopca, usłyszał zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej oraz kierowania gróźb. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztu na okres dwóch miesięcy — przekazał asp. Jakub Pacyniak ze śródmiejskiej komendy policji.
Najnowsze informacje w sprawie przekazał również portal o2.pl, który rozmawiał z przedstawicielem policji. Z relacji wynika, że zatrzymany wytrzeźwiał, został przesłuchany i przyznał się do zarzucanych mu czynów. Funkcjonariusze poinformowali także, że mężczyzna nie był wcześniej karany.
Mężczyzna został zatrzymany. Miał przy sobie pałkę teleskopową. W momencie zatrzymania miał 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Dziś wytrzeźwiał. Został przesłuchany. Przyznał się do zarzucanych mu czynów. W przeszłości nie był karany — tłumaczył w rozmowie z o2.pl asp. Jakub Pacyniak.
Według dostępnych doniesień zatrzymany miał tłumaczyć swoje zachowanie spożytym alkoholem. Z ustaleń medialnych wynika również, że nastolatkowie mogli paść ofiarą przypadkowego ataku.
Za zarzucane czyny 20-latkowi grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. Sprawa pokazuje, jak niebezpieczna może być konfrontacja z agresywną osobą pod wpływem alkoholu, szczególnie gdy jej zachowanie wymyka się spod kontroli.