Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
Swiatgwiazd.pl > Lifestyle > "Winny ojciec, winna matka". Rodzice Krzysia Dymińskiego z bolesnym wyznaniem. Przestrzegają innych
Magdalena Szymańska
Magdalena Szymańska 27.05.2026 19:22

"Winny ojciec, winna matka". Rodzice Krzysia Dymińskiego z bolesnym wyznaniem. Przestrzegają innych

"Winny ojciec, winna matka". Rodzice Krzysia Dymińskiego z bolesnym wyznaniem. Przestrzegają innych
fot. Instagram

Trzy lata temu Krzysztof Dymiński wyszedł z domu nad ranem i zniknął bez śladu, a ostatni raz zarejestrowały go kamery na Moście Gdańskim w Warszawie. Od tego momentu jego historia urywa się w jednym miejscu, jakby ktoś nagle wyciął ją z codzienności miasta. Rodzice chłopaka od tamtej chwili nie przestają szukać – przeczesują kolejne tropy, w tym brzegi Wisły, wciąż z tą samą, wyniszczającą nadzieją i pytaniem, co naprawdę wydarzyło się tamtej nocy.

Zaginął Krzyś Dymiński

27 maja 2023 roku, około czwartej rano, 16-letni Krzysztof Dymiński wyszedł z domu i zniknął. Ostatni raz widziano go w Warszawie, na Moście Gdańskim. Od tamtej chwili rodzice chłopaka nie przerwali poszukiwań ani na moment. Przez trzy lata rozwiesili setki plakatów, organizowali akcje na lądzie i na wodzie, prosili o każdy sygnał, który mógłby pomóc w odnalezieniu syna. Efektu wciąż nie ma.

W domu Dymińskich wszystko podporządkowano tej jednej sprawie. Zwykły rytm życia zniknął, a zamiast niego pojawiło się czekanie na wiadomość, która mogłaby coś wyjaśnić. Nadzieja wracała i gasła wielokrotnie, za każdym razem tak samo szybko. Rodzina żyje dziś w stanie zawieszenia, bez odpowiedzi na pytanie, co dokładnie stało się tamtego poranka.

W sprawie Krzysztofa nie zmienił się też jeden obraz, który wraca najczęściej: Wisła. To właśnie nad rzeką ojciec chłopaka spędza dziś każdą wolną chwilę. Szuka dalej, mimo upływu czasu i mimo tego, że kolejne miesiące nie przynoszą przełomu. Poszukiwania nie są już jedynie jednorazową akcją, ale stałym elementem życia całej rodziny.

Poszukiwania Krzysia Dymińskiego

Na początku pan Daniel działał sam. Musiał nauczyć się wszystkiego od podstaw, bo poszukiwania na wodzie wymagają sprzętu, doświadczenia i ludzi, którzy wiedzą, gdzie i jak działać. Z czasem wyposażył łódź w specjalistyczny sprzęt, a kolejne noce spędzał w namiocie ustawionym przy brzegu Wisły. Nie było w tym nic spektakularnego. Była za to konsekwencja i codzienna, ciężka praca.

Później dołączyli do niego płetwonurkowie, wolontariusze i inni specjaliści. Z tej współpracy powstała nieformalna grupa poszukiwawcza, która prowadziła działania nad rzeką także jesienią i zimą. To ważne, bo poszukiwania nie zostały przerwane wraz z końcem sezonu czy spadkiem temperatury. Trwały dalej, w warunkach, które nie ułatwiały niczego.

Ojciec Krzysztofa nie ograniczył się do działań w terenie. Nadal wraca do Wisły, bo właśnie tam odnalazł punkt, wokół którego zorganizował całe poszukiwania. To nie jest gest jednorazowy, tylko stała obecność. Każdy kolejny dzień nad rzeką ma ten sam cel: sprawdzić, dotrzeć, nie odpuszczać.

Rodzice Dymińskiego zabierają głos

Rodzice Krzysztofa mówią też o tym publicznie. Swoją historię opowiedzieli w filmie dokumentalnym „Bez końca”, który niedawno miał premierę. W materiale wracają do tego, jak wyglądało życie po zaginięciu syna i z czym musieli mierzyć się przez kolejne lata. Jednym z najtrudniejszych elementów były także zarzuty, jakoby za ucieczkę chłopaka miała odpowiadać atmosfera w domu.

Chcielibyśmy, żeby po obejrzeniu filmu taka dyskusja odbyła się w każdym domu. Jeżeli ten czas, który poświęciliśmy na spotkania z Michałem, przyczyni się do tego, że uratujemy chociaż jedno życie, to znaczy, że było warto. Film „Bez końca” to nie jest tylko dokument o zaginięciu. To opowieść o prawie rodziny do prawdy. Bez niej życie staje się wiecznym zawieszeniem, z którego nie da się wyjść o własnych siłach. Chcemy, by ta historia była przestrogą i impulsem do rozmowy w każdym polskim domu. - mówi Daniel Dymiński w wywiadzie dla Onetu

Z ich relacji wynika coś jeszcze: próbowali dotrzeć do syna nawet wtedy, gdy brakowało już innych narzędzi. Publikowali posty w mediach społecznościowych, licząc, że Krzysztof je zobaczy. Przygotowali też zaszyfrowany list na jego 18. urodziny i umieścili go w internecie. Hasło znał tylko on. Do dziś wiadomo, że list nie został otwarty.

W rodzinie Dymińskich nadzieja nie zniknęła. 

Naszym marzeniem byłaby sytuacja, w której zjawisko zaginięć będzie szeroko komentowane nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Żebyśmy potraktowali to jako problem globalny. Do zmiany wystarczyłoby, gdyby widz po filmie odpowiedział sobie na pytanie: a co jeżeli to byłoby moje dziecko? Jakiej pomocy od państwa wtedy bym oczekiwał?

KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Maciej Orłoś
Maciej Orłoś osiągnął wiek emerytalny. Wyjawił, ile może dostać z ZUS. "Nie zamierzam się skarżyć"
Stream Łatwoganga
Łatwogang spotkał się Maksem, Adasiem i ich rodzicami. Kamery wszystko uchwyciły
Łatwogang
Łatwogang spotkał się z Maksiem i jego rodzicami. Te kadry wyciskają łzy
Przemek Gałecki, córka
Miała zaledwie 21 lat. Nie żyje córka Przemka Gałeckiego
Tomasz "Haja" Dawid
Muzyk przerywa milczenie po śmierci 16-letniego syna. Pisze o przyczynach
Torbicka
Jak dobrze znasz Grażynę Torbicką? Te pytania mogą zaskoczyć
Wybór Redakcji