Zapłakana Doda przekazała decyzję sądu. Emocje wzięły górę
Wieloletnia walka sądowa Doroty Rabczewskiej przyniosła słodko-gorzkie rozstrzygnięcia. Po długich bataliach i bezwzględnym medialnym linczu wokalistka odniosła ważny sukces majątkowy. Gwiazda, której zarzucano rzeczy, z którymi nie miała nic wspólnego, wygrała batalie cywilne. Decyzja sądu to dla niej gigantyczne finansowe ocalenie. To również ratunek dla ukochanego dobytku. Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał jednak w mocy wyrok skazujący piosenkarkę na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz 100 tys. zł grzywny. Sąd odrzucił tłumaczenia o jej niewiedzy.
Chociaż gorzkich wyroków nie brakuje, to Doda może przekazać także sukcesy związane ze sprawą. Z samego rana nie powstrzymała łez, gdy mogła wreszcie przekazać fanom ostateczną decyzję sądu.
Walka o dom dziadka
Spór z inwestorami jej byłego męża zamienił życie artystki w istne piekło. Przeciwnicy domagali się od niej zapłaty ogromnych pieniędzy. Stawką w tej dramatycznej sądowej batalii była astronomiczna kwota. Chodziło o ponad dwa miliony złotych. Inwestorzy próbowali odebrać piosenkarce jej oszczędności życia. Chcieli też zabrać dom rodzinny, który wybudował jej dziadek. Co najbardziej szokujące w całej tej sprawie, Dodę pociągnięto do odpowiedzialności za lata, w których nawet nie znała jeszcze Emila Stępnia. Wciągnięto ją w całe to zamieszanie wyłącznie ze względu na jej późniejszą obecność w spółce.
Wokalistka od samego początku stanowczo deklarowała swoją niewinność. Udowadniała, że nie ma absolutnie nic wspólnego z czynami popełnionymi przez byłego partnera. Konsekwencja, stanowcze oświadczenia i walka o prawdę w końcu przyniosły efekt. Sąd przyznał jej rację w cywilnym sporze z inwestorami o majątek. Piosenkarka w przejmującym nagraniu udostępnionym na Instagramie opowiedziała o skali dramatu. Przeżywała go w zaciszu czterech ścian, gdy wszystko zdawało się walić.
Ponad pięć lat na to czekałam — kiedy prokuratura weszła mi do domu, zabrała mi oszczędności na poczet długów mojego byłego męża (...). Byłam obarczana abstrakcyjnymi rzeczami, z których nie miałam nic wspólnego. Nikt nie chciał mnie słuchać (...) - przekazała zapłakana z emocji.
W opublikowanym w mediach społecznościowych apelu artystka nie kryła rozgoryczenia. Uważała za niesprawiedliwe, jak łatwo wydawano na nią wyroki w przestrzeni publicznej przed ostatecznym zakończeniem postępowania. Podkreśliła dosadnie, że „oskarżanie i ocenianie ludzi przez pryzmat jednej ze stron forsowanej w mediach jest bardzo niesprawiedliwe”.
Na szczęście w tych najtrudniejszych chwilach gwiazda mogła liczyć na niezachwiane wsparcie swoich wiernych fanów. Internet żył tą sprawą od dawna. Gdy w sieci gruchnęła wieść o wygranej, fani natychmiast zalali profile artystki lawiną komentarzy. Internauci nie zostawili na przeciwnikach gwiazdy suchej nitki, a samej piosenkarce posyłali gratulacje pełne ciepła i ulgi, świętując z nią odzyskany spokój.
W środę, 14 stycznia, Sąd Okręgowy w Warszawie wydał prawomocny wyrok, utrzymując w mocy skazanie Doroty Rabczewskiej na rok więzienia w zawieszeniu oraz 100 tys. zł grzywny. Sędzia w uzasadnieniu stwierdził, że „Pani Rabczewska sterowała z tylnego siedzenia”.
ZOBACZ TEŻ: Doda, Radek Liszowski, Mandaryna i Michał Wiśniewski na wspólnym weselu | Świat Gwiazd
Zapłakana Doda przekazała fanom
Zapłakana Doda dobre wiadomości od swojej prawniczki otrzymała wczesnym rankiem. Zapłakana nie ukrywała emocji.
Ludzie, ludzie, jak ja się cieszę, bo jestem taka szczęśliwa, przepraszam, ale dopiero wstałam i nie wiem, możecie uważać, że to jest jakaś głupota, ale ci inwestorzy od tego mojego byłego męża naprawdę bardzo mi dużo krwi popsuli. I od wielu lat chcą zabierać mi moje oszczędności, które wypracowałam jako młoda dziewczyna, najgorsze było jak chcieli zabrać na przykład mój dom tutaj, który wybudował mój dziadek czy ojciec, właśnie wygrałam bardzo ważną sprawę sądową z nimi, gdzie uskarżyli mnie za lata, w których nawet nie znałam Emila Stępnia, tylko po to, bo że w późniejszych latach widnieje w spółce, no i najważniejsze jestem wypłacalna, wiedzą, że ja mam swoje pieniądze, ja zarabiam, ja jestem czołową piosenkarką.
Przyznaje, że przez lata czuła się zaszczuta.
Po prostu czułam się tak już zaszczuta i tak przez nich i osaczona, i dzisiejszy wyrok jest rewolucyjny, jest bardzo ważny, bardzo dziękuję sędzi, bo daje mi ogromne poczucie i sprawiedliwości i spokoju chociażby na ten kolejny proces, bardzo dziękuję.
Kwota o której mówi gwiazda jest oszałamiająca.
Było to ponad dwa miliony złotych, przypominam Wam, że za swoje nieudane małżeństwo już zapłaciłam prawie tyle samo do różnych urzędów skarbowych i różnych innych instytucji, więc ogromna ulga, ogromna radość, mogę świętować imieniny.
Zwycięstwo przed Sądem Najwyższym
To jednak niejedyne zwycięstwo piosenkarki w ostatnim czasie, co pokazuje, że zła passa odwróciła się na dobre. Zupełnie niezależnie od sprawy inwestorów, Dorota Rabczewska wygrała właśnie wieloletnią, heroiczną batalię z bankiem. Sąd Najwyższy oddalił dwie skargi kasacyjne w głośnym sporze dotyczącym kredytu hipotecznego we frankach szwajcarskich. Artystka była stroną w tym sporze.
Odrzucenie skarg przez Sąd Najwyższy ostatecznie utrzymało w mocy jej prawo do odsetek naliczanych od momentu wezwania do zapłaty. Sąd nakazał również zwrot składek na ubezpieczenie kredytu. Już w maju 2021 roku sąd uznał jej umowę kredytową za nieważną z powodu nieuczciwych postanowień. To był finał pięcioletniej batalii z finansowym gigantem.
W tej frankowej sprawie Doda stała się wręcz ambasadorką tysięcy Polaków, którzy przeżywają podobne dramaty. Sama gwiazda chce dawać nadzieję innym poszkodowanym i motywować ich do obrony swoich praw.
Jako jedna z pierwszych zaczęłam się sądzić z bankiem prawie 10 lat temu. Po wielu latach w końcu sprawa nabrała tempa i dzięki różnym postanowieniom Sądu Najwyższego, a także dzięki pracy najlepszego prawnika w tym kraju, jeżeli chodzi o prawo bankowe, wygrałam (to było 5 lat temu). Dziś dzielę się z wami kolejną jego wygraną, która może da wam motywację do walki. Wiem, że wielu z was przez te złodziejskie umowy potraciło rodziny, swoje dorobki życia, a czasami nawet i odbierało sobie życie. Dlatego z całego serca polecam tego prawnika, który je ratuje.
Obie potężne batalie wreszcie się zakończyły, zamykając najtrudniejszy rozdział i udowadniając, że nigdy nie wolno się poddawać. W życiu artystki nastał czas spokoju.
