Dziennikarz TVN bezlitośnie punktuje Chorosińską za fikcyjną rozmowę. Nagrał wideo, które obnażyło wszystko
Nagranie z sejmowego korytarza z udziałem Dominika Chorosińska wywołało szeroką dyskusję w mediach społecznościowych, po tym jak Radomir Wit opublikował materiał pokazujący próbę przeprowadzenia wywiadu i swoją reakcję na zachowanie posłanki. Sprawa szybko stała się viralem, a dziennikarz skomentował ją w osobnym nagraniu, nie kryjąc zaskoczenia całą sytuacją.
Nagranie z sejmowego korytarza wywołuje dyskusję
Szerokim echem w mediach społecznościowych i serwisach informacyjnych odbiło się nagranie z udziałem Dominiki Chorosińskiej, na którym widać sytuację z sejmowego korytarza podczas próby przeprowadzenia wywiadu przez dziennikarza TVN, Radomira Wita. Materiał szybko stał się viralem, wywołując liczne komentarze i pytania dotyczące przebiegu zdarzenia oraz zachowania posłanki.
Według relacji z nagrania, w momencie gdy dziennikarz próbował rozpocząć rozmowę, posłanka sprawiała wrażenie zajętej rozmową telefoniczną, co utrudniało kontakt. Cała sytuacja została zarejestrowana, a jej fragmenty zaczęły krążyć w internecie, budząc duże zainteresowanie opinii publicznej.

Konfrontacja na nagraniu i reakcja dziennikarza
Na opublikowanym materiale widać, jak Radomir Wit decyduje się zweryfikować sytuację, zwracając uwagę na telefon posłanki. W pewnym momencie padają słowa:
- Przepraszam, telefon pani dzwoni- powiedział.
- No właśnie…- mówiła.
- To pani udawała, że rozmawia? (...) Ja do pani dzwonię, prawdę powiedziawszy, bo chciałem sprawdzić, czy pani udaje, czy nie- dodał dziennikarz.
Po opublikowaniu nagrania dziennikarz odniósł się do sprawy w osobnym materiale, w którym nie krył zaskoczenia całym zajściem. Jak zaznaczył, sytuacja początkowo wydawała się niezrozumiała, jednak dopiero dalszy przebieg rozmowy pozwolił na jej wyjaśnienie.
Komentarz Radomira Wita i dalszy przebieg rozmowy
W swoim nagraniu Radomir Wit podsumował sytuację, podkreślając swoje zdziwienie zachowaniem posłanki. Stwierdził:
Jednej rzeczy nie jestem w stanie zrozumieć, bo po co udawać, że się rozmawia przez telefon?
Dziennikarz wyjaśnił również, że w momencie, gdy wspomniał o temacie potencjalnej rozmowy, czyli emeryturach artystów, posłanka zdecydowała się zatrzymać i finalnie doszło do konfrontacji. Jak dodał, po wyjaśnieniu nieporozumienia rozmowa przybrała bardziej merytoryczny charakter:
Chodzi o to, że jak się to wszystko wysypało, to sobie porozmawialiśmy. I wyszła merytoryczna rozmowa. No więc po co to wszystko?
