Mocne słowa o Marcie Nawrockiej. Takiej opinii nie mogła się spodziewać
Marta Nawrocka podczas tegorocznych obchodów Święta Wojska Polskiego pojawiła się u boku męża w dwóch różnych stylizacjach. Pierwsza Dama postawiła zarówno na klasyczną elegancję, jak i bardziej zdecydowany, militarny charakter. Jej stroje szybko przyciągnęły uwagę, a w sieci pojawiły się komentarze dotyczące jej wyborów. Tym razem stylizacje Marty Nawrockiej postanowiła ocenić Ewa Rubasińska-Ianiro.
Ekspertka w rozmowie z „Plotkiem” nie ograniczyła się wyłącznie do pochwał. Zwróciła uwagę na to, że choć Pierwsza Dama przestrzegała zasad dress code'u, jej zdaniem zabrakło mocniejszego komunikatu wizerunkowego. Szczególnie krytycznie wypowiedziała się o pierwszej kreacji. Według stylistki była ona poprawna, ale zbyt zachowawcza. Drugi zestaw miał natomiast zdecydowanie mocniejszy charakter i bardziej korespondował z tematyką wydarzenia. Ekspertka zauważyła jednak również w nim pewien stylistyczny problem.
Pistacjowa sukienka Marty Nawrockiej
Podczas pierwszej części obchodów Święta Wojska Polskiego Marta Nawrocka zdecydowała się na klasyczną sukienkę w jasnym, pistacjowym odcieniu. Kreacja miała rozkloszowany fason i długość za kolano. Góra przypominała krojem marynarkę, a całość uzupełniał kołnierzyk oraz rękawy długości 3/4.
Pierwsza Dama dobrała do niej jasne szpilki oraz bardzo gładką fryzurę. Całość była stonowana, kobieca i nie odciągała uwagi od charakteru państwowych uroczystości. Właśnie ten brak wyrazistości zwrócił uwagę Ewy Rubasińskiej-Ianiro. Stylistka uznała, że Marta Nawrocka nie konkurowała strojem z rangą wydarzenia ani jego głównymi bohaterami. Jej zdaniem poszło to jednak za daleko.
Pierwsza dama zniknęła w tłumie. Dress code bez zarzutu, ale kod wizerunkowy milczy. Mam wrażenie, że tego dnia pierwsza dama bardzo świadomie nie chciała konkurować z oprawą i bohaterami święta. I trzeba przyznać, ten cel osiągnęła w sposób perfekcyjny. Rozkloszowana sukienka w pistacjowym kolorze jest skromna, tradycyjna i absolutnie bezpieczna. Plus jasne szpilki i gładka fryzura podbiły dodatkowo przezroczystość tego wizerunku — powiedziała ekspertka w rozmowie z „Plotkiem”.
Jej zdaniem sama poprawność nie wystarczy jednak w przypadku osoby pełniącej tak reprezentacyjną funkcję. Pierwsza Dama jest obserwowana nie tylko podczas oficjalnych spotkań, lecz także pod kątem tego, jak poprzez ubrania buduje swój publiczny wizerunek.
Zobacz także: Ela Romanowska w odważnej mini kusiła nogami na scenie. Lawina komentarzy

Ekspertka się nie hamowała
Ewa Rubasińska-Ianiro poszła o krok dalej i dość dosadnie oceniła charakter pierwszej stylizacji. Jej zdaniem sukienka była odpowiednia pod względem formalnym, ale nie niosła ze sobą żadnej wyraźnej opowieści.
Tylko że wizerunek pierwszej damy nie powinien być wyłącznie bezpieczny. Dress code został tu zachowany, ale język wizerunku nie powiedział ani słowa. Sukienka ma w sobie coś z estetyki domowej elegancji, przy odpowiedniej stylizacji równie dobrze mogłaby sprawdzić się podczas rodzinnego przyjęcia czy... przy dodaniu fartuszka — przygotowywania niedzielnego obiadu — stwierdziła stylistka.
Pierwsza Dama podczas uroczystości związanych z Wojskiem Polskim zdecydowała się bowiem na bardzo uniwersalny zestaw. Sukienka mogłaby pojawić się także podczas wielu innych oficjalnych okazji, niekoniecznie związanych z tematyką wojskową.
Według stylistki właśnie tutaj kryła się niewykorzystana szansa. Marta Nawrocka nie musiała oczywiście wybierać stroju krzykliwego czy ekstrawaganckiego. Wystarczyłby jeden detal, kolor albo krój, który subtelnie nawiązywałby do charakteru obchodów.
Zobacz także: Mąż Małgorzaty Ostrowskiej zmarł w hospicjum. O to poprosił, zanim odszedł
Druga stylizacja bardziej wyrazista
Później Marta Nawrocka zdecydowała się na zupełnie inny kierunek. Podczas kolejnych punktów obchodów, w tym defilady na Wisłostradzie, Pierwsza Dama pojawiła się w ciemnym garniturze w kolorze khaki. Zestaw składał się z marynarki oraz luźnych spodni z szerokimi nogawkami. Marynarka miała wyraźnie zaznaczone kieszenie i militarny charakter, a talię podkreślał pasek. Całość przywodziła na myśl wojskowy mundur, choć była oczywiście cywilnym strojem.
Właśnie ten drugi zestaw stylistka postrzegała jako próbę wykorzystania mody do opowiedzenia czegoś więcej. Jednocześnie militarne inspiracje również mogą być ryzykowne, szczególnie podczas oficjalnych uroczystości wojskowych.
Ostatecznie Ewa Rubasińska-Ianiro uznała, że w przypadku pierwszej stylizacji zabrakło przede wszystkim wyrazistego komunikatu.
Dress code został zaliczony. Elegancja jest na poziomie poprawności. Kreowanie własnego wizerunku tym razem to raczej niewykorzystana szansa. A przecież pierwsza dama nie musi krzyczeć strojem. Wystarczy, żeby jej strój miał coś do powiedzenia w danym temacie, a tu został pozbawiony istotnego głosu — podsumowała.
Ocena stylistki pokazuje więc, że w przypadku Marty Nawrockiej nie chodzi wyłącznie o to, czy jej ubrania są eleganckie i zgodne z zasadami. Równie istotne staje się to, co dana stylizacja komunikuje i czy pomaga budować rozpoznawalny wizerunek Pierwszej Damy.
