Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
Swiatgwiazd.pl > Newsy > Rodzice Krzysia Dymińskiego mają problemy. "Chcieliśmy, żeby nas oskarżyli. To jest kuriozalne"
Dorota Łukasik
Dorota Łukasik 13.08.2026 13:27

Rodzice Krzysia Dymińskiego mają problemy. "Chcieliśmy, żeby nas oskarżyli. To jest kuriozalne"

Rodzice Krzysia Dymińskiego mają problemy. "Chcieliśmy, żeby nas oskarżyli. To jest kuriozalne"
fot. Facebook

Rodzice zaginionego w maju 2023 roku Krzysztofa Dymińskiego po ponad trzech latach poszukiwań mówią o poważnych problemach związanych z dostępem do informacji o sprawie i kontaktami z instytucjami państwowymi. Agnieszka i Daniel Dymińscy twierdzą, że nie mogą zapoznać się z aktami poszukiwań swojego syna, mimo wielokrotnych próśb kierowanych do policji.

Rodzice podkreślają, że od dnia zaginięcia syna niemal codziennie angażują się w działania związane z jego poszukiwaniem. W sprawę zaangażowani byli również wolontariusze, bliscy oraz organizacje pomagające rodzinom osób zaginionych. Dymińscy mówią, że przez ostatnie lata otrzymali setki sygnałów od osób, które mogły widzieć Krzysztofa. Część z tych informacji była przez nich samodzielnie sprawdzana lub przekazywana odpowiednim służbom. Równocześnie rodzina zaczęła zabiegać o zmiany w przepisach dotyczących poszukiwań dzieci i nastolatków oraz wsparcia dla ich bliskich.

Zaginięcie Krzysztofa Dymińskiego. Ostatni wieczór przed dramatem

26 maja 2023 roku miał być zwyczajnym dniem w domu Dymińskich w Pogroszewie-Kolonii pod Warszawą. Krzysztof odwiedził mamę w pracy i przyniósł jej kwiaty z okazji Dnia Matki. Rozmawiali o planach na kolejny dzień, wspominali nawet o warszawskich Targach Książki. Nic nie zapowiadało tragedii.

Wieczorem chłopak wrócił do domu około godziny 18.30. O 22 poszedł do swojego pokoju. Kilka godzin później wydarzyło się coś, co Agnieszka Dymińska wspomina do dziś z niezwykłą intensywnością. W rozmowie z Gazetą.pl opisała sytuację:

Nie wiem, dlaczego tam weszłam. Pocałowałam go w czoło. Wtedy wydawało mi się, że śpi. Dziś myślę, że jednak nie.

Rano, 27 maja, zauważyła, że drzwi domu nie były zamknięte na klucz. Około godziny dziewiątej odkryła, że Krzysztofa nie ma w pokoju. Na dziesiątą miał jechać na spotkanie przygotowujące do bierzmowania. Telefon chłopca był wyłączony, a znajomi nic nie wiedzieli. Rodzice szybko powiadomili policję, równolegle zgłosili zaginięcie Fundacji ITAKA, która opublikowała wizerunek Krzysztofa na wielkoformatowych ekranach w Warszawie.

Przełomem okazała się informacja od sąsiadki. Jej szwagier miał około czwartej rano widzieć młodego chłopaka odpowiadającego rysopisowi Krzysztofa. Rodzina ustaliła, że mógł on pojechać pierwszym autobusem w kierunku Warszawy. Nie czekając na dalsze działania służb, Dymińscy sami rozpoczęli poszukiwania.

Jeszcze tej samej nocy wyjechali na ulice stolicy. Zatrzymywali policyjne patrole i pytali o syna. 

Tłumaczyli nam, że policja nie jeździ po mieście ze zdjęciem zaginionego dziecka i nie sprawdza przypadkowych osób na ulicy. Dopiero podczas interwencji policjanci legitymują ludzi i sprawdzają ich dane w bazie. W ten sposób mogą ustalić, że ktoś jest zaginiony

Kilka dni później monitoring zarejestrował Krzysztofa na Moście Gdańskim w Warszawie. Rozpoczęto poszukiwania w Wiśle. 1 czerwca rodzice zostali wezwani na komisariat. Tam usłyszeli słowa, które pamiętają do dziś: 

Na 95 proc. państwa syn skoczył do Wisły.

Nie było jednak dowodu, że chłopak rzeczywiście skoczył z mostu. Ta niepewność stała się początkiem wieloletniej walki o prawdę.

Sprawdź także: Córeczka Ani Starmach z podejrzeniem diagnozy. Padły poruszające słowa

Poszukiwania Krzysia Dymińskiego. Rodzice sami stworzyli własny system działań

Po usłyszeniu policyjnej hipotezy Dymińscy nie pogodzili się z wersją o samobójstwie. Zaczęli organizować własne poszukiwania, które z czasem przerodziły się w niezwykle rozbudowane przedsięwzięcie.

Powstała strona internetowa poświęcona sprawie, zaczęli zgłaszać się wolontariusze, a Daniel Dymiński pożyczył łódź i sprzęt do poszukiwań na wodzie. Nie miał wcześniej żadnego doświadczenia. Uczył się obsługi sonarów, kamer podwodnych, dronów, detektorów metali, a później także nurkowania. Poszukiwania stały się jego codziennością.

Przez trzy lata rodzina otrzymała około trzystu zgłoszeń od osób, które podejrzewały, że widziały Krzysztofa. Każdy trop był analizowany. Jeśli rodzice nie mogli czegoś sprawdzić samodzielnie, przekazywali informacje policji.

Jedna z historii szczególnie utkwiła im w pamięci. Agnieszka otrzymała zdjęcie mężczyzny bardzo podobnego do syna. Natychmiast, jak mówiła w przytaczanym wywiadzie, przekazała policji wszystkie dane.

Dostałam od obserwatora na Facebooku zdjęcie osoby bardzo podobnej do Krzysztofa. Od razu zgłosiłam to policji. Przesłałam wszystko: linię autobusu, dzielnicę Warszawy, godzinę, a także dane informatora. Czekałam trzy tygodnie. W ciągu trzech tygodni nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. W końcu opublikowałam zdjęcie u siebie na profilu z prośbą o pomoc w identyfikacji. Po ośmiu godzinach odezwała się osoba ze zdjęcia

Do dziś niewyjaśnione pozostają dwa tropy z Pomorza z sierpnia 2023 roku. W jednej miejscowości młody chłopak miał poprosić o wodę i powiedzieć, że podróżuje oraz pisze książkę. Tydzień później świadek zobaczył w mediach zdjęcie Krzysztofa. Drugi trop to nagranie z kamery samochodowej przedstawiające chłopaka idącego drogą. Rodzina twierdzi, że nie otrzymała informacji, jakie czynności zostały w tych sprawach podjęte:

Nie wiem, jak zakończyły się dwa zgłoszenia. Nie wiem, jakie czynności podjęła policja, jakim tropem poszła i czy w ogóle nim poszła

Najbardziej niezwykłe jest jednak to, że podczas własnych poszukiwań Daniel Dymiński odnalazł szczątki i ciała innych zaginionych osób. Jak mówi, dzięki tym działaniom udało się wyjaśnić siedem innych spraw. Jednocześnie podkreśla, że przez cały ten czas nie znaleziono niczego, co wskazywałoby, że Krzysztof znajduje się w Wiśle.

Sprawdź także: Rozstali się po 27 latach. Legendarny aktor przyłapany z nową, młodszą dziewczyną. To z nią zdradził żonę

Akta utajnione, postulaty zmian i walka o prawa rodzin osób zaginionych

Największy konflikt między rodziną a instytucjami dotyczy dziś dostępu do informacji. Dymińscy nie widzieli akt sprawy. Komendant Główny Policji odmówił ich udostępnienia, a nawet Rzeczniczka Praw Dziecka nie otrzymała dostępu do teczki poszukiwań. Agnieszka Dymińska tłumaczyła „Gazecie.pl”:

Prawo traktuje sprawę naszego syna "tylko" jako zaginięcie. Nie jest to postępowanie karne, więc nie ma żadnych procedur karnych. Nie wchodzi prokurator. Nie ma osoby oskarżonej ani podejrzanej o popełnienie przestępstwa. W praktyce oznacza to, że formalnie nie ma sprawy. Nie jesteśmy stroną postępowania, dlatego nie mamy dostępu do akt

W tym kontekście padły słowa, które wywołały największe poruszenie. Daniel Dymiński powiedział:

My nawet chcieliśmy, żeby nas oskarżyli, że to my doprowadziliśmy do zaginięcia Krzyśka. Wtedy mielibyśmy dostęp do akt. Oczywiście prośby odrzucono. To jest kuriozalne.

Rodzice domagają się choćby możliwości obejrzenia nagrania przedstawiającego ostatnią zarejestrowaną drogę syna. Twierdzą, że nawet na to nie otrzymali zgody:

Mówią, że przekazanie nagrania to działania operacyjne. My chcemy zobaczyć jedynie ostatnią drogę naszego syna. Mówimy im: "zamknijcie nas w pokoju i puśćcie tylko ten film, to nagranie, żebyśmy mogli je obejrzeć. No to tego nawet nie chcą zrobić. Najłatwiej jest utajnić, żeby nikt nie wiedział, co tam jest. To jest najprostsze.

Policja odpowiada, że poszukiwania mają charakter ciągły, a część czynności jest niejawna. W oficjalnym komunikacie podkreślono, że wszystkie informacje dotyczące Krzysztofa są weryfikowane, a rodzice są regularnie informowani o działaniach prowadzonych w rejonie Wisły.

Doświadczenia ostatnich lat skłoniły Dymińskich do działalności społecznej. W maju 2024 roku zainicjowali kampanię „Gdzie jesteś?” i przedstawili w Sejmie pięć postulatów zmian w systemie poszukiwań osób zaginionych. Chcą m.in. szerszego wykorzystywania alertów RCB w przypadku zaginięć dzieci, obowiązkowego wsparcia psychologicznego dla rodzin od momentu zgłoszenia zaginięcia, lepszej komunikacji policji z bliskimi oraz większego dostępu rodzin do informacji o prowadzonych działaniach.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Dorota Łukasik
O autorze
Dorota Łukasik
Redaktor Swiatgwiazd
Redaktorka portalu Świat Gwiazd, specjalizująca się w tematyce show-biznesu, popkultury oraz historiach związanych z osobami publicznymi. Od 2025 roku związana jest z portalem Świat Gwiazd.
Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji
Maciej Orłoś
Maciej Orłoś osiągnął wiek emerytalny. Wyjawił, ile może dostać z ZUS. "Nie zamierzam się skarżyć"
Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy
To nie były plotki o Kwaśniewskich. Wszystko się potwierdziło
Krzysztof Jackowski
Jackowski twierdzi, że to czeka Polaków. Wskazał konkretną datę. "Czasu nie ma za wiele"
Krzysztof Jackowski
To się dzieje z nami po śmierci. Krzysztof Jackowski miał wizję
Krzysztof Dymiński
"Może którąś rozpoznasz". Pilny apel ojca Krzysia Dymińskiego
Torbicka
Jak dobrze znasz Grażynę Torbicką? Te pytania mogą zaskoczyć
Wybór Redakcji