Sceny w Sopocie. Gdy zgasły kamery, Rodowicz zalała się łzami
Maryla Rodowicz wystąpiła w czwartek podczas finałowego koncertu Top of the Top Sopot Festival 2026. 80-letnia wokalistka zaśpiewała w Operze Leśnej swoje największe przeboje w towarzystwie młodszych artystów. Jej występ zwrócił uwagę publiczności nie tylko ze względu na repertuar, ale także charakterystyczną stylizację. Po zakończeniu koncertu wydarzyło się jednak coś, co szczególnie poruszyło artystkę.
Tegoroczny festiwal trwał cztery dni i zakończył się 27 sierpnia. Ostatni wieczór został poświęcony przede wszystkim mocniejszym, rockowym brzmieniom. Rodowicz pojawiła się na scenie jako jedna z najważniejszych gwiazd finału. Wokalistce towarzyszyli między innymi Zalia, Natalia Szroeder, Igor Herbut, Błażej Król i Misia Furtak. Wspólne wykonania znanych piosenek Rodowicz były jednym z punktów programu finałowego koncertu.
Maryla Rodowicz na festiwalu w Sopocie. Tak wyglądał jej występ
W czwartek 27 sierpnia zakończył się Top of the Top Sopot Festival 2026 organizowany przez TVN. Ostatni wieczór był poświęcony głównie mocniejszym, rockowym brzmieniom. Na koniec organizatorzy przygotowali jednak występ Maryli Rodowicz. 80-letnia wokalistka pojawiła się na scenie Opery Leśnej i wykonała kilka swoich najbardziej znanych piosenek.
Rodowicz jak zwykle zwróciła uwagę również strojem. Artystka wybrała krótkie szorty, czarny, dopasowany gorset założony na biały podkoszulek oraz długie kozaki. Do tego dobrała niebieskie rękawy i różową rękawiczkę. Stylizacja była zgodna z jej scenicznym wizerunkiem, w którym od lat nie brakuje mocnych akcentów.
Najważniejsza była jednak muzyka. Rodowicz nie wystąpiła sama. „Niech żyje bal” wykonała razem z Igorem Herbutem, Błażejem Królem i Misią Furtak. Następnie zaśpiewała „Małgośkę” z Zalią. W „Gaju” towarzyszyła jej z kolei Natalia Szroeder.
Występ miał więc wyraźnie międzypokoleniowy charakter. Rodowicz, która jest obecna na polskiej scenie od ponad 60 lat, pojawiła się obok artystów reprezentujących znacznie młodsze pokolenie. Jej największe przeboje zabrzmiały dzięki temu w nowych zestawieniach.
Podczas czwartkowego koncertu widzowie TVN mogli więc zobaczyć zarówno klasyczne przeboje Rodowicz, jak i ich nowe wykonania. Artystka dostała też okazję do wspólnego występu z młodszymi wokalistami. Jednak to nie sam koncert okazał się najbardziej emocjonalnym momentem jej wieczoru.
Sprawdź także: Fani grzmią po festiwalu w Sopocie. Zwrócili uwagę na jedno. “Brak słów”

Publiczność zaśpiewała Maryli Rodowicz „Sto lat”
Najbardziej zaskakująca scena wydarzyła się już po zakończeniu transmisji. Kiedy kamery przestały rejestrować wydarzenia, publiczność w Operze Leśnej wstała i zaczęła śpiewać Maryli Rodowicz „Sto lat”. Nie był to wcześniej zapowiedziany punkt programu. Widzowie sami zdecydowali się w ten sposób podziękować artystce za występ. Rodowicz była wyraźnie zaskoczona ich reakcją i szybko się wzruszyła. Na jej twarzy pojawiły się łzy. Jak relacjonował „Fakt”, w pewnym momencie zaczęła śpiewać razem z publicznością. Na koniec ukłoniła się widzom i podziękowała im za wsparcie.
Była to zupełnie inna sytuacja niż wcześniejsza część koncertu. Przez cały występ Rodowicz była skupiona na wykonaniu kolejnych piosenek. Towarzyszyli jej inni artyści, pracowały kamery, a wszystko odbywało się zgodnie z programem. Po zakończeniu transmisji pojawiła się natomiast spontaniczna reakcja widowni. Dla 80-letniej artystki taki gest musiał mieć szczególne znaczenie. Rodowicz jest na scenie od ponad sześciu dekad. W tym czasie wydała wiele albumów i nagrała dziesiątki przebojów, które zna kilka pokoleń Polaków.
Sprawdź także: Pogrążyła go kajzerka w "Milionerach", ale im nie przepuścił. Sprawa trafiła do sądu
Widzowie komentują występ Maryli Rodowicz. „Maryla jest tylko jedna”
Po zakończeniu festiwalu widzowie zaczęli komentować występ Rodowicz w mediach społecznościowych TVN. Wiele osób pozytywnie oceniło zarówno sam koncert, jak i dobór młodszych artystów, którzy pojawili się obok 80-letniej wokalistki. Niektórzy komentujący uznali, że występ Rodowicz był jednym z najlepszych momentów całego festiwalu. Pojawiły się nawet opinie, że to właśnie ona „uratowała” imprezę.
- Piękny koncert. Maryla jest tylko jedna.
- I to jest Sopot taki, jaki powinien być zawsze.
W komentarzach pojawiały się też prośby, aby w kolejnych latach podczas festiwalu było więcej podobnych występów. Jedna z widzek przyznała natomiast, że przed koncertem miała obawy związane z występem Rodowicz. Po jego obejrzeniu zmieniła zdanie. W komentarzach pojawiły się także opinie dotyczące wieku wokalistki. Jedna z widzek zauważyła:
- Najstarsza ze wszystkich "dinozaurów" a najlepiej dała radę! Wszystkie te dzieciaki, z którymi występowała, mogłyby być jej co najmniej wnukami. Nie jestem jakąś wielką fanką Maryli, ale wielki szacunek.
Takie reakcje pokazują, że Rodowicz nadal ma silną pozycję wśród widzów. Nie wszyscy są jej wielkimi fanami, ale nawet osoby, które na co dzień nie słuchają jej muzyki, potrafią docenić jej dorobek i doświadczenie sceniczne. Ważne jest również to, że jej piosenki nadal są obecne w repertuarze młodszych wykonawców. Dzięki wspólnym występom trafiają do kolejnych odbiorców. W Sopocie było to szczególnie widoczne.
Finałowy koncert pokazał więc dwie strony występu wokalistki. Z jednej strony była profesjonalna scena, telewizyjna transmisja, charakterystyczna stylizacja i największe przeboje. Z drugiej – spontaniczna reakcja publiczności już po zakończeniu programu.
