Klaudia El Dursi tylko zeszła ze sceny w Sopocie i się zaczęło. Nie mogła pohamować łez
Klaudia El Dursi zadebiutowała w roli prowadzącej podczas czwartego dnia Top of the Top Sopot Festival 2026. W Operze Leśnej poprowadziła pierwszą część wieczoru razem z Mateuszem Hładkim, a na scenie wystąpili m.in. Lady Pank, Perfect & Łukasz Drapała, Małgorzata Ostrowska, Kobranocka, IRA TRIO i Dżem. Po zakończeniu koncertu wydarzyło się coś, czego nie było widać podczas transmisji.
Tegoroczny festiwal w Sopocie przyciągnął do Opery Leśnej największe nazwiska polskiej muzyki. Czwarty dzień imprezy upłynął pod znakiem mocnych brzmień i znanych przebojów. El Dursi znalazła się tego wieczoru w zupełnie nowej dla siebie roli. Przed wyjściem na scenę nie ukrywała, że towarzyszy jej trema. Kiedy część koncertu dobiegła końca, sytuacja za kulisami przybrała nieoczekiwany obrót.
Klaudia El Dursi pierwszy raz poprowadziła festiwal w Sopocie
Czwartego dnia Top of the Top Sopot Festival 2026 odbył się koncert „Top of the Rock”, podczas którego na scenie pojawiły się zespoły i artyści mocno związani z historią polskiej muzyki. Publiczność mogła usłyszeć między innymi Lady Pank, Perfect & Łukasza Drapałę, Małgorzatę Ostrowską, Kobranockę, IRA TRIO oraz Dżem.
Wśród wydarzeń tego wieczoru znalazł się jednak również moment ważny z punktu widzenia telewizyjnej kariery Klaudii El Dursi. Prezenterka po raz pierwszy wystąpiła bowiem w roli prowadzącej sopockiego festiwalu. Towarzyszył jej Mateusz Hładki. Dla widzów był to nowy duet, a dla El Dursi przede wszystkim sprawdzian w zupełnie innej formule niż ta, z którą jest najczęściej kojarzona. Prowadzenie dużego koncertu na żywo wymaga nie tylko pojawienia się przed kamerami. Prezenter musi pilnować kolejnych wejść, zapowiedzi i rytmu całego widowiska. Do tego dochodzi świadomość, że każde potknięcie może zostać zauważone przez publiczność znajdującą się w Operze Leśnej oraz widzów śledzących transmisję.
El Dursi jeszcze przed występem nie ukrywała, że towarzyszy jej stres. Na dzień przed wydarzeniem przyznawała, że bardzo się denerwuje i nie zna jeszcze całego tekstu. Było więc jasne, że debiut nie jest dla niej zwykłym telewizyjnym wyjściem przed kamerę.
Ostatecznie nadszedł moment, w którym trzeba było wejść na scenę i rozpocząć wieczór. Obok niej znalazł się Hładki, a przed nimi — festiwalowa publiczność. Kontekst również nie był przypadkowy. „Top of the Rock” zgromadził wykonawców kojarzonych przede wszystkim z mocnym brzmieniem i wielkimi przebojami.
Sprawdź także: Fani grzmią po festiwalu w Sopocie. Zwrócili uwagę na jedno. “Brak słów”

Klaudia El Dursi nie kryła łez po występie. W garderobie czekały na nią kwiaty
Klaudia El Dursi przez pierwszą część wieczoru skupiała się więc na prowadzeniu koncertu. Musiała pilnować kolejnych wejść i zapowiedzi, a przy tym odnaleźć się w formule dużego muzycznego widowiska transmitowanego z Opery Leśnej. Dopiero po zejściu ze sceny mogła pozwolić sobie na większy luz i pokazać emocje, które wcześniej musiała trzymać na wodzy.
W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z garderoby, które pokazało właśnie tę mniej oficjalną część wieczoru. Prezenterkę odwiedzili tam goście z kwiatami i gratulacjami. Zamiast spokojnie przyjąć słowa uznania, El Dursi wyraźnie się wzruszyła. Był to moment zupełnie inny od tego, który kilka chwil wcześniej mogli oglądać widzowie przed telewizorami.
Fajnie było. Boże, zaraz się popłaczę
Jej reakcja pokazała, że występ był dla niej ważnym przeżyciem. Chwilę wcześniej prowadziła koncert na jednej z najważniejszych polskich scen muzycznych. Teraz znajdowała się już za kulisami, gdzie mogła na moment odłożyć rolę prowadzącej i po prostu przeżyć to, co właśnie się wydarzyło.
Dzień przed wydarzeniem przyznawała, że bardzo się stresuje i nie zna jeszcze całego tekstu. Presja była tym większa, że „Top of the Rock” zgromadził wykonawców dobrze znanych publiczności. Na scenie pojawili się między innymi Lady Pank, Perfect & Łukasz Drapała, Małgorzata Ostrowska, Kobranocka, IRA TRIO i Dżem.
Sprawdź także: Pogrążyła go kajzerka w "Milionerach", ale im nie przepuścił. Sprawa trafiła do sądu
Debiut Klaudii El Dursi w Sopocie podzielił widzów. Nie zabrakło zachwytów i krytyki
Po zakończeniu koncertu widzowie zaczęli komentować duet Klaudii El Dursi i Mateusza Hładkiego. Część internautów chwaliła ich wygląd, styl i współpracę:
- Super prowadząca, pani Klaudia ubrana przepięknie z klasą
- Piękna para
- Ulubieńcy
- Cudowni prowadzący
Nie zabrakło jednak krytyki. Niektórzy uznali, że prowadzący nie pasowali do charakteru koncertu „Top of the Rock”, podczas którego wystąpili artyści związani z polskim rockiem i pop-rockiem. W komentarzach pojawiły się między innymi słowa:
- Nie znam pary prowadzącej
- Ci państwo to dramat niestety
Reakcje widzów były więc podzielone. Jedni docenili elegancję i prezencję prowadzących, inni oczekiwali od nich większej energii i muzycznego charakteru. Sama El Dursi po występie miała już za sobą najtrudniejszy moment. Debiut przed sopocką publicznością bardzo ją stresował, dlatego po zejściu ze sceny szczególnie mocno przeżyła gratulacje i kwiaty, które czekały na nią w garderobie.