Swiatgwiazd.pl
Sylwia Bomba

TRICOLORS/East News

Sylwia Bomba opowiedziała nam o swoim dzieciństwie. Była wyśmiewana z powodu wyglądu

30 Lipca 2021

Autor tekstu:

Martyna Pałka

Udostępnij:

Życie influencerów wydaje się być tak kolorowe i piękne jak zdjęcia, które
wrzucają na swoje social media. Tymczasem okazuje się, że niekiedy za idealną
fotografią kryją się nieprzespane noce, brak wolnego czasu, mnóstwo pracy i
samozaparcia. Sylwia Bomba, znana z programu GoogleBox influencerka oraz
uczestniczka najnowszej edycji „Tańca z Gwiazdami”, opowiedziała nam
szczerze o samotnym macierzyństwie, łączeniu pracy z wychowywaniem córeczki
oraz o tym, dlaczego zdecydowała się na udział w tanecznym show Polsatu. Co
myśli o fatshamingu ciężarnych kobiet w szpitalu w Oleśnicy, jak radzi sobie z
kompleksami i dzięki czemu udało jej się schudnąć aż 30 kilogramów?



Niedawno rozstałaś się ze swoim partnerem i od tej pory samotnie wychowujesz swoją
córeczkę. Co jest najtrudniejsze w samotnym macierzyństwie?


Sylwia Bomba: Generalnie nie chciałabym się wypowiadać na tematy związane z tym, ale
powiem tak: Ogólnie macierzyństwo nie jest prostą rzeczą. Oczywiście, to jest cudowne. To
niesamowite uczucie kształtować i wychowywać takiego młodego człowieka i daje to bardzo dużo radości.
Natomiast, generalnie jesteśmy przyzwyczajeni do kolorowych obrazków z Instagrama, gdzie wszystko jest słodkie i piękne, a macierzyństwo to też są niekiedy ciężkie momenty. Teraz pomyśl sobie, jest taki ciężki moment i jesteśmy z tym same, czyli jest po prostu podwójnie ciężko.

Co jest trudnego w byciu samotną mamą? Na pewno niemożliwe jest znalezienie czasu dla siebie, bo coś takiego nie istnieje. Natomiast pogodzenie tego wszystkiego: dobra dziecka, pracy zawodowej, na przykład moja Antosia idzie teraz do przedszkola, bo nastąpił ten moment, więc może to się trochę zmieni, ale aktualnie zorganizowanie mojej pracy zawodowej to jest niezła logistyka.

Najważniejsze jest to, żeby Tosia była szczęśliwa i żeby nie odczuła zmiany, jaka nastąpiła w moim życiu. To też nie jest proste. Wszystko jest trudniejsze po prostu. Macierzyństwo samo w sobie jest trudne, chociaż piękne, a bycie samotną mamą jest jeszcze trochę trudniejsze.


Jesteś nie tylko influencerką, ale także fotografem. Pojawiasz się w telewizji i w mediach
społecznościowych. Które z obowiązków zawodowych sprawiają Ci największą trudność
w łączeniu ich z wychowywaniem dziecka?

-U mnie to się wszystko bardzo zazębia i jedna rzecz wynika z drugiej. Dzięki temu, że
występuję w telewizji mam jakąś rozpoznawalność i dzięki temu mój Instagram sprawia, że
mogę pracować jako influencer i tak dalej.
Tosia jest nieodzownym elementem mojego życia. Ja też Antosi nie oddawałam wcześnie do żłobka, tylko była cały czas ze mną.

To wszystko się zazębia. Nie ma takiej jednej dziedziny, która sprawia mi szczególną trudność podczas wychowywania dziecka. To wszystko jest płynne. Będąc na przykład na planie również
prowadzę pracę influencerską, więc tak jak mówię wszystko się zazębia. Najtrudniejsze jest
pogodzenie tego wszystkiego ze sobą.


Mówiłaś ostatnio na InstaStory, że niektórzy ludzie myślą, że w opiece nad Antosią
pomaga Ci tuzin nianiek. Jak z tym rzeczywiście jest? Córka spędza więcej czasu z Tobą
czy jednak przez pracę więcej czasu zajmują się nią opiekunki lub Twoi bliscy?


-Ja mam nianię dwa razy w tygodniu po 7 godzin, więc łączny czas w jakim mam tą nianię to
jest 14 godzin, z czego jeden dzień ja jestem na planie programu. Można samemu powiedzieć, czy to rzeczywiście jest dużo. Antosia 90% swojego czasu, albo nawet 95%, spędza ze mną.

Czy Tosia jest świadoma tego, czym zajmuję się mama? Wie, że występujesz w telewizji,
jesteś osobą publiczną?


-Ona bardzo lubi jak się ją kręci i jej pokazuje. Często mówi: „Mamusiu, ale pokaż mi!”
Bardzo to lubi. Często jest też taka sytuacja, że przełącza kanały w telewizji i nagle mówi:
„O! Mama!”
Nie wiem, czy dociera do niej, że jej mama jest w telewizji, natomiast ma dużo
do czynienia z wideo. Bardzo lubi, kiedy się ją nagrywa i prosi, żeby pokazać jej jak wyszła.
Dzisiaj na przykład oglądała telewizję z babcią.

Taką osobą na którą zawsze mogę liczyć, nawet jeżeli jest nagły wypadek i coś się bardzo ważnego dzieje, jest moja mama. Ona mieszka co prawda 300 kilometrów ode mnie, ale potrafi wsiąść w pociąg i z godziny na godzinę do mnie przyjechać tylko po to, żeby zostać trzy godziny z Antosią i za chwilę wrócić do domu! Moja mama to jest mistrzyni świata pod tym względem. Ona też bardzo kocha Tosię, zresztą z wzajemnością. One są w sobie zakochane! Jest to tak naprawdę jedyna osoba na świecie, z którą zostawiam Antosię nie martwiąc się i nie myśląc, że coś będzie nie tak.

Mam stuprocentowe zaufanie do mamy. Tosia nie jest jeszcze świadoma tej machiny. Ona
wywołuje bardzo dużo super reakcji na Instagramie. Ludzie ją uwielbiają i proszą o
InstaStory z nią.
Natomiast ona jest za malutka, ma dopiero 2 lata i 7 miesięcy, więc myślę, że
nie ma o tym zielonego pojęcia. Natomiast, kiedy ktoś podchodzi, żeby sobie zrobić ze mną
zdjęcie to krzyczy: „Nie dam mojej mamy!” Tak to właśnie wygląda.

Zadam już ostatnie pytanie o samotne macierzyństwo, bo wiem, że nie chcesz dalej
poruszać tego tematu. Powiedziałaś kiedyś, że po 14 latach niezależnego życia,
macierzyństwo było niczym zderzenie ze ścianą. Czy to samo dotyczy samotnego
macierzyństwa? Po tak długim okresie wspólnego wychowywania Antosi, fakt, że teraz
zajmujesz się nią sama był początkowo właśnie takim “zderzeniem ze ścianą”?


-Nie, było to dla mnie naturalne. Tosia zawsze była więcej czasu ze mną. Ja się głównie
zajmowałam wychowywanie Antosi.
Nie chce żeby to źle zabrzmiało, ale powiem Ci szczerze,
że było to dla mnie płynne przejście i tak na dobrą sprawę widzę minimalną różnicę. I tak
ciężar wychowywania Antosi spoczywał na mnie. Jest mi trochę trudniej, bo teraz wiesz,
jesteś z dzieckiem cały czas jeden na jeden i nie możesz powiedzieć do swojego partnera: „No
to weź ją chociaż na chwilę, żebym ja sobie odpoczęła”.

Ja nie pamiętam, żebym ja od dwóch lat usiadła na kanapę. Ja tego nie pamiętam. Albo pracuję, albo się zajmuję dzieckiem, albo ją gdzieś zabieram, albo jej organizuję rozrywki, albo znowu pracuję, albo nagrywam, albo zajmuję się Tosią! Tak wygląda moje życie. Uwierz mi, dla mnie wyjście do fryzjera to jest kombinacja alpejska! Ja do fryzjera to chodzę raz na pół roku.

To nie jest tak, jak się wszystkim wydaję, że ja leżę do góry brzuchem, pachnę i robię sobie tylko zdjęcia na Instagrama. Prowadzę firmę, działalność, występuję w programach, teraz do tego jeszcze doszedł „Taniec z Gwiazdami”. Wiadomo, każdy ma swoje problemy i swój ciężar, ale ja naprawdę nie pamiętam, żebym od dwóch lat usiadła i oglądnęła film w całości. Czasem obejrzę 15 minut, czasem może pół godziny. Odkąd się urodziła Tosia, tak to właśnie
wygląda.

Właśnie, masz mnóstwo zajęć a już niedługo zaczynasz treningi do nowej edycji “Tańca
z Gwiazdami”. Co przekonało Cię do udziału w show? Taniec zawsze był Twoją pasją?


-Lubię tańczyć i sprawia mi to radość. Ja jestem takim żywiołem, że dla tancerza to będzie
trudne wyzwanie, żeby ten żywioł jakoś ogarnąć i trochę ujarzmić! Nie mam żadnej techniki
tanecznej, żadnych podstaw. Nigdy nie chodziłam do szkoły tanecznej, więc jestem zupełnie
nieoszlifowana. Uważam natomiast, że „Taniec z Gwiazdami” może być piękną przygodą.
Ja
mam takie podejście do życia, że jeżeli los ci daje jakąś szansę, to tylko ode ciebie zależy, jak
ty tą szansę wykorzystasz i odbierzesz. Jeżeli spotyka cię coś złego, to też to zależy tylko od
ciebie, jak ty to odbierzesz.

Jest taka zasada 90 i 10. 10% to jest to, co się wydarzyło, na przykład trudno, rozlała mi się herbata, ale 90% życia to jest twoja reakcja. Albo możesz się wkurzyć albo możesz powiedzieć „trudno”, albo możesz wyciągnąć z tego naukę na przyszłość i więcej nie stawiać tam szklanki. Ja właśnie w ten sposób podchodzę do życia. Wydarzyła się taka sytuacja i padła taka propozycja, a ja zawsze sobie powtarzałam, że jeśli zadzwoni do mnie „Taniec z Gwiazdami”, to w tym akurat wezmę udział.

Będzie to ciężki czas, bo ja dalej będę nagrywać GoogleBox, trenować, a jeszcze Antosia ma adaptację w przedszkolu. Wszystko się skumulowało w jednym czasie, w sierpniu i wrześniu, natomiast uważam, że kiedy, jak nie teraz. Jestem młoda, jestem silna. Mam w sobie wolę walki, chęć do życia i pasję przygody. Chcę przeżyć taką przygodę i uważam, że jestem w stanie wszystko to połączyć.


Będę trzymać kciuki! Tak jak mówisz praca na planie, treningi i wychowywanie dziecka
– to wszystko wymaga wiele czasu i siły. Co poradziłabyś każdej kobiecie, która
samotnie wychowuje swoje dziecko? Jak nie tracić sił i motywacji, a oprócz tego
realizować samą siebie i swoje plany zawodowe?


-Uważam, że przede wszystkim trzeba sobie zadać pytanie: „Co w Twoim życiu jest
priorytetem?” i nie tracić czasu.
Widzę mnóstwo ludzi, którzy tracą czas na siedzenie i
bezproduktywne kręcenie się na Instagramie. Są takie rzeczy, które po prostu są zjadaczami
czasu, typu oglądanie telewizji. Ja bym doradziła, żeby wybierać priorytety. Jak ja na
przykład mam do zrobienia piętnaście rzeczy na liście, to mam pięć najważniejszych, które
decydują o moim dniu i skupiam się na nich. Jeśli zrobię pozostałe dziesięć to super, to
znaczy, że to był dzień idealny, ale jestem tylko człowiekiem i wiadomo, że coś może mi nie
wyjść.

Trzeba skupiać się na tym, co najważniejsze, na rzeczach priorytetowych, które
posuwają twoje życie naprzód. Oczywiście, priorytetem zawsze jest dziecko. Ja jestem taką
matką, że dla mnie szczęście dziecka jest ważniejsze niż moje, natomiast fajnie jeśli kobieta
potrafi się tak organizacyjnie ogarnąć.
Kobiety mają te moc. Kobiety są świetnymi
organizatorkami, umieją robić kilka rzeczy naraz.

Uwierz mi, nie raz była taka sytuacja, że ja wstawałam o szóstej rano i gotowałam zupę dla Antosi na obiad, bo wiedziałam, że potem będę musiała popracować, a nie chciałam, żeby to było jej kosztem. Kobiety są tak świetnymi organizatorkami i mają taką siłę w sobie, że naprawdę uważam, że potrafimy to pogodzić. Ja mam jedno dziecko, ale znam kobiety, które są samotnymi matkami i mają dwójkę dzieci albo nawet trójkę.


Czy takie kobiety rozmawiają z Tobą, pytają o radę?


-Ostatnio spotkałam panią w parku, która robiła sobie ze mną zdjęcie i ona była samotną
matką wychowującą trójkę dzieci. I wiesz co? Ona nawet miała na sobie makijaż! Miała
sukienkę i naprawdę ładnie wyglądała. Powiedziała, że jest ciężko, ale daje radę. Wszystko
jest chyba kwestią nastawienia, jakie ludzie mają, bo jak ktoś siedzi i narzeka na los, to dalej tak będzie.
Ja nigdy w życiu nie narzekałam. Jeśli coś mi się nie podobało, to zmieniałam to, a jeśli czegoś chciałam, to na to pracowałam.

Myślę, że bardzo ważny jest sposób myślenia. Jeśli stawiasz sobie na dziś pięć celów i je zrealizujesz, to zobacz, o ile podnosisz swoją pewność siebie. Przez taką samoskuteczność i systematyczne działanie można naprawdę zbudować wiele rzeczy, w tym dobre życie zawodowe i dobrą relację z córką. Nie oszukujmy się jednak, jest taki stopień zajętości, że nie przeskoczymy pewnych spraw.

Tosia teraz idzie do przedszkola od września i myślę, że to jest dla niej na plus. Ona jest na takim poziomie rozwojowym, że myślę, że musi się rozwijać teraz bardziej społecznie w grupie. Tu się nie da zachować balansu i poświęcać idealnie tyle samo czasu dziecku, co pracy zawodowej. Bardzo ważna jest ta harmonia, żeby nie przegiąć w żadną ze stron. Ani nie zatracić się całkowicie w dziecku, ani w pracy.


Faktycznie, jak coś ci się nie podoba, to zmieniasz to. Udowodniłaś to, kiedy schudłaś aż
30 kilogramów. Od tej pory wydałaś e-book, w którym radzisz innym kobietom jak
schudnąć i akceptujesz swoją sylwetkę. Co poradziłabyś każdej osobie, która spotyka się
z bodyshamingiem i boryka z kompleksami? Jak nie przejmować się opinią innych ludzi
i akceptować siebie takim, jakim się jest?


-We wszystkim najważniejsze jest zdrowe podejście. Jeżeli lubisz siebie, a ktoś ci mówi, że
masz grube uda, to należy zadać sobie pytanie: „Czy mi te grube uda przeszkadzają?” Jeżeli
faktycznie ci przeszkadzają, to zmień to
. Znam dziewczyny, które noszą duże rozmiary, a są
seksbombami i niejedna chudzinka mogłaby im zazdrościć!

Ja w ogóle tego nie rozumiem, bo sama byłam w szkole ofiarą wyśmiewania się z grubych ludzi, dlaczego nadwaga daje furtkę do tego, żeby się z kogoś śmiać. Body positive jest super ruchem, ale też nie uważam, że należy przeginać w drugą stronę. Znowu chodzi o ten balans. Ja na przykład wiem, że mam cellulit na udach. Jeżeli ktoś mi to mówi, to ja odpowiadam: „Spoko, ja to wiem. Pewne rzeczy zaakceptowałam, ale pracowałam nad innymi.” Wiadomo mam kompleksy, na przykład grube uda, ale też świetnie mówię po angielsku!


Martyna Wojciechowska

Wzruszona Martyna Wojciechowska przekazała radosne informacje

CZYTAJ DALEJ

Pozostała część artykułu pod materiałem wideo:

Czyli receptą jest nie myśleć o kompleksach, tylko skupić się na pozytywnych
aspektach?


-W miejsce, gdzie czujesz słaby punkt, pracuj nad jakąś swoją mocną stroną i ją eksponuj. Nie
muszę codziennie chodzić w sukienkach mini. Mogę chodzić w dłuższych, a pokazywać rzeczy, które są moimi mocnymi stronami. Uważam, że nie należy też skupiać się aż tak na ciele, bo ciało jest niedoskonałe, a zwłaszcza ciało kobiece po porodzie. Często to nie zależy od nas, jak ono reaguje na całą ciążę i poród. Mimo tego, że się staramy, może pójść coś nie tak i to ciało pozostanie niedoskonałe, na przykład rozstępy. To jest genetyczne i nie mamy na to wpływu. Ja na przykład nie mam, ale wiem, że wiele kobiet ma.

Uważam, że atrakcyjność to nie jest tylko ciało. Bardzo ważna jest także energia, osobowość, sposób wypowiadania się i traktowania ludzi. Ja czasami mam do czynienia z bardzo pięknymi ludźmi, ale jak widzę, jak oni traktują innych, to wcale ich nie uważam za atrakcyjnych. Na całość składa się mnóstwo rzeczy. Ja polecam pracować nad ciałem, chociażby dla własnego zdrowia czy dobrego samopoczucia, bo uwierz mi, nic tak nie daje kobiecie skrzydeł jak zrzucenie tych kilku kilo nadwagi.

Nie do końca jednak uważam, że jest to najważniejsza rzecz na świecie. Można
pracować nad osobowością, która jest dużo ważniejsza niż wygląd. Fajnie, jak to się łączy i
ktoś jest zarówno ładnym, jak i dobrym człowiekiem, ale jednak uważam, że ważniejszy jest
charakter i dobre serce niż tylko wygląd.
Jakbym miała doradzić osobom z kompleksami,
powiedziałabym, żeby nie skupiać się na nich, tylko na swoich mocnych stronach. Po drugie,
zadać sobie pytanie czy nam to naprawdę przeszkadza i czy chce to zmienić. I jeśli
rzeczywiście tak jest, to zacznij nad tym pracować. Ja tak zaczęłam. Wstałam i zaczęłam
biegać. Nie mówiłam, że nie mam do tego dobrych butów, tylko poszłam biegać w trampkach.


To prawda, że nie powinno się patrzeć na sylwetkę, ale jednak pracujesz w świecie social
mediów, gdzie ludzie oceniają najpierw okładkę, dopiero później całą książkę. Mówiłaś,
że w przeszłości oglądając GoogleBox ze swoim udziałem nie mogłaś na siebie patrzeć.
Czy zdarzało Ci się także słyszeć od innych ludzi krzywdzące komentarze na temat
swojej sylwetki?


-To wynikało z tego, że ja zawsze lubiłam sukienki i zawsze lubiłam czuć się kobieca. Ja się
tak czułam, tylko że lustro pokazywało mi coś innego. Telewizja była takim momentem, który pokazał mi nagą prawdę. Właśnie z tego to wynikało, z dysonansu. Ja miałam o sobie inne wyobrażenie, ale chciałam je zrealizować i mi się to udało.

Teraz jestem naprawdę zadowolona ze swojego ciała, mimo że ja nie mam rozmiaru S i mam cellulit na udach, to i tak uważam, że zrobiłam dobrą robotę. Dalej bym mogła siedzieć i narzekać: „O matko, ja bym chciała jeszcze trzy kilo schudnąć i tak dalej”, ale do czego to prowadzi? Nawet jeżeli jest najpiękniejsza okładka, ale wejrzysz do środka i książka jest pusta, to odkładasz ją, ale jeżeli jest tam trochę treść to zostajesz. Okładka ma przyciągnąć, ale to treść decyduje, czy ludzie zostają przy tobie, czy odchodzą dalej.


Wspominałaś o „skazach”, jakie zostają na ciele po porodzie. Ostatnio głośno było o
fatshamingu wśród personelu szpitala w Oleśnicy. Poprzez post na Instagramie
skrytykowano tam kobiety, które przytyły w czasie ciąży i apelowano do nich o
zamknięcie lodówki i zaprzestanie jedzenia za dwojga. Czy słyszałaś coś o tej sprawie i
jako młoda mama, co myślisz o takim zachowaniu szpitala i krytyce kobiet tyjących w
czasie ciąży?


-Ciąża jest tak specyficznym stanem, że każda kobieta powinna podejść do niej tak, jak chce.
Jeżeli ktoś chce potraktować ten czas, jako czas dla siebie, objadać się i tak dalej, i to
sprawia, że ten ktoś jest radosny, to niech tak robi. Dla mnie ciąża była momentem super
dbania o siebie
. Chodziłam na bieżni, bardzo dbałam o to, co jem, pilnowałam, żeby dieta
była dobra i to sprawiało, że ja się dobrze czułam. Każdy powinien robić to, co sprawia, że
się dobrze czuje.

Uważam, że ocenianie kogokolwiek, nie będąc w jego skórze, jest po prostu
okropne pod każdym względem. Tak samo jak uważam, że nie powinno się oceniać kogoś
orientacji seksualnej, czy wyznania, tak samo nie powinno się oceniać wyglądu czy ubrania.
Ja tego nie robię. Oczywiście, czasem w GoogleBox coś palnę, ale to jest nagrywanie mojego gadania przez 12 godzin, więc każdemu się może zdarzyć coś palnąć. Nie powinno się oceniać ludzi.

Ja czasami słyszę od znajomych: „O patrz, taka gruba, a jeszcze je”. A może ona jest chora? A może ma problem? A może cały dzień nie jadła i po prostu jest głodna? Człowieka widzimy przez chwilę i na podstawie tej chwili go oceniamy, a nie powinniśmy tego robić, bo nie znamy jego historii. Takie zachowanie jest dla mnie po prostu obrzydliwe, zwłaszcza kiedy kobieta jest w ciąży. Ciąża to jest burza hormonalna. Często kobieta sama nad sobą nie panuje, płacze i cieszy się w tej samej chwili. Ciąża to jest tak specyficzny stan, że uważam, że nie należy tego absolutnie oceniać.


Zdarzało Ci się, że dziewczyny, a może nie tylko dziewczyny, pisały do Ciebie z prośbą o
poradę właśnie w kwestii odchudzania, dbania o siebie, albo też ciąży czy wychowywania
dziecka?


-Bardzo dużo. Codziennie dostaję kilkanaście takich maili. Od kiedy panie wiedzą, że jestem
samotnie wychowującą matką to piszą maile, dzwonią bardzo często i pytają, jak ja to robię.
Wiesz, ja jestem bardzo energetyczna, szybka, dużo rzeczy robię naraz i to już chyba jest taka osobowość, ale faktycznie bardzo dużo pań prosi o pomoc, motywację, radę, dobre słowo, o metodę na coś i tak dalej.

Jak ktoś się mnie pyta, co ma zrobić, to ja mówię: Zacznij robić cokolwiek. Po prostu zacznij i zrób pierwszy krok. Żeby wejść na pierwsze piętro, musisz pokonać pierwszy schodek. Od tego zaczyna się każda zmiana, każda droga. Jeśli chcesz coś robić, to po prostu zacznij, a potem już samo się potoczy dalej. Jeżeli chcesz mieć motywację, to znajdź najmniejszą przyczynę, nie wiem: „Idę w sobotę na kolację, ale chce się lepiej tam czuć”. To nie jedz cheeseburgera tylko sałatkę. Zacznij cokolwiek robić i to już samo cię wciąga, widzisz różnicę i chcesz dalej działać.

To jest jak z bieganiem, przez pierwsze dwa tygodnie tego nienawidzisz. Ja na początku, jak wychodziłam biegać, to w głowie miałam: „Boże, po co ja to sobie robię?”, a wracałam najszczęśliwsza na świecie. Po trzech tygodniach już miałam taki nawyk biegania, że nie mogłam bez tego żyć!

Artykuły polecane przez redakcję Świat Gwiazd:

  • Gwiazda "M jak miłość" jest w ciąży. Pochwaliła się zdjęciami z brzuszkiem

  • Grażyna Torbicka zapowiedziała ważne wydarzenie. W końcu się udało

  • Zmiana zasad dla publiczności „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Chodzi o bezpieczeństwo

Źródło: Świat Gwiazd

Jeżeli chcesz się podzielić informacjami na temat gwiazd i nowinek ze świata show-biznesu koniecznie napisz do nas na adres: redakcja@swiatgwiazd.pl.

Martyna Pałka

Optymistka z mnóstwem pomysłów i masą pozytywnej energii. Z zaciekawieniem śledzę wszystkie wydarzenia na świecie i w mediach społecznościowych. Interesuję się psychologią, radiem, muzyką i filmem.

Chcesz się ze mną skontaktować?

Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: redakcja@swiatgwiazd.pl

Podobne artykuły

Zosia Zborowska

Wywiady

Zofia Zborowska opowiedziała o swoim połogu. Zapytaliśmy ginekologa, czy faktycznie jest to najcięższy czas w życiu kobiety

Czytaj więcej >
Monika Chabel

Wywiady

TYLKO U NAS: Monika Chabel chwilę po awansie do finału Igrzysk Olimpijskich 2021 w Tokio

Czytaj więcej >

Wywiady

Tylko u nas: Mariusz Szczygieł o aferze z Samuelą Górską

Czytaj więcej >

Wywiady

Pamiętacie zwyciężczynię 3. edycji "Mam talent"? Magda Welc po latach powraca w wielkim stylu

Czytaj więcej >

Wywiady

Tylko u nas: Rzecznik Górnika Zabrze skomentował transfer Lukasa Podolskiego

Czytaj więcej >

Wywiady

Tylko u nas: Czy występ Maneskin zwiększy tolerancję w Polsce? Organizacja „TęczUJ” odpowiada

Czytaj więcej >