Beata Tyszkiewicz przerwała milczenie. Nie szczędziła smutnych słów

Beata Tyszkiewicz jeszcze kilka lat temu była doskonale kojarzona z “Tańcem z Gwiazdami”. Teraz nagle postanowiła przerwać milczenie. Przykre słowa, co do nowej produkcji.
Kariera Beaty Tyszkiewicz
Beata Tyszkiewicz to jedna z najbardziej cenionych polskich aktorek. Jej niezapomniane role w takich filmach jak „Rękopis znaleziony w Saragossie”, „Marysia i Napoleon” czy „Tańczący jastrząb” na stałe wpisały się w historię kina. Publiczność pokochała ją również jako pełną klasy i charyzmy jurorkę „Tańca z Gwiazdami”, gdzie zasiadała do 2017 roku. Jej barwne komentarze i relacja z Iwoną Pavlović, której nadała przydomek „Czarna Mamba”, stały się jednym z charakterystycznych elementów programu.
Niestety, po zawale serca sprzed siedmiu lat aktorka podjęła decyzję o całkowitym wycofaniu się z życia publicznego. Nie pojawia się już w mediach, nie udziela wywiadów i nie wraca na ekran, pozostając z dala od show-biznesu.

Jak się czuje obecnie Beata Tyszkiewicz?
W trzecim odcinku wiosennej edycji programu Grażyna Szapołowska tuż po werdykcie jurorów, niespodziewanie wspomniała o Beacie Tyszkiewicz. Z wypowiedzi Szapołowskiej wynika jednak, że Tyszkiewicz ma się dobrze i nadal z zainteresowaniem śledzi kolejne odcinki programu.
Serdeczne pozdrowienia dla Beaty Tyszkiewicz, która kibicuje nam wszystkim - powiedziała Grażyna Szapołowska.
O Beatę Tyszkiewicz reporter Świata Gwiazd zapytał Iwonę Pavlović. Okazało się, że ciągle mają ze sobą kontakt. Jej słowa potwierdzają, że była jurorka, jest w dobrej formie.
Cały czas, ale on jest bardziej taki sporadyczny, taki SMS-owy, że wymieniamy się, wiesz: jestem, myślę, kocham, ubóstwiam.
O stanie swojej mamy mówiła też niedawno Karolina Wajda.
Mama czuje się znacznie lepiej. Ma w sobie mnóstwo radości życia. Widzi świat w pozytywnych barwach mimo niedogodności wieku. Jest w świetnej formie umysłowej i nie brakuje jej poczucia humoru. Żałuję, że tylko ja tak na co dzień mogę z niego korzystać, bo wciąż nie chce się do mnie przeprowadzić – mówiła Karolina w rozmowie z "Faktem" niedługo przed 85. urodzinami Beaty Tyszkiewicz.
Tym razem Beata Tyszkiewicz osobiście postanowiła wypowiedzieć się o kultowej produkcji, której właśnie ma powstać ekranizacja. Nie szczędziła gorzkich słów.
Tyszkiewicz komentuje nową produkcję
W sierpniu nowa ekipa filmowa podejmie się realizacji ekranizacji “Lalki” Bolesława Prusa. Kilka dni temu Telewizja Polska ogłosiła, że w roli Stanisława Wokulskiego zobaczymy Marcina Dorocińskiego. Wcześniej, w najpopularniejszej adaptacji autorstwa Wojciecha Hasa, postać tę odgrywał Jerzy Kamas. Dorociński z niecierpliwością oczekuje rozpoczęcia zdjęć do nowej wersji filmu. Ostatnia ekranizacja z udziałem Kamasa i Beaty Tyszkiewicz została ukończona w 1968 roku.
Tymczasem powieść Prusa wciąż pozostaje istotnym elementem polskiej literatury – regularnie pojawia się na maturach, a postacie takie jak Wokulski i Łęcka wciąż fascynują kolejne pokolenia.
Beata Tyszkiewicz, która niegdyś wcieliła się w postać Izabeli Łęckiej, nie podchodzi entuzjastycznie do nowej ekranizacji “Lalki”. Sprawia wrażenie rozczarowanej faktem, że ponownie sięga się po klasykę, zamiast przenieść na ekran inne, wciąż niewyeksploatowane dzieła z tamtej epoki. Jeszcze kilka miesięcy temu wyrażała zainteresowanie nową wersją filmu i deklarowała, że chętnie go obejrzy.
Jednak po dłuższym namyśle, zapytana przez “Pudelka” o swoje wsparcie dla Marcina Dorocińskiego, nie wykazała już dawnej ciekawości, a wręcz dało się wyczuć nutę sceptycyzmu.
Ja nie kibicuję, bo nie znam na tyle młodych aktorów. Poza tym wersja Hasa była na tyle wierna, że nie wiem, czy jest potrzeba ekranizowania znowu "Lalki" - powiedziała Pudelkowi.






































