Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle polityka quizy
Swiatgwiazd.pl > Newsy > „Nie zostało to poszanowane”. Steczkowska była wściekła po tym, jak potraktowali ją w Norwegii. Afera przed Eurowizją
Magdalena Szymańska
Magdalena Szymańska 02.04.2025 11:13

„Nie zostało to poszanowane”. Steczkowska była wściekła po tym, jak potraktowali ją w Norwegii. Afera przed Eurowizją

Justyna Steczkowska, fot. KAPiF
fot. KAPiF

Nie milkną echa afery, do jakiej doszło w Norwegii po występie Justyny Steczkowskiej. Wokalistka nie była zadowolona z obsługi koncertu, w którym promowała piosenkę “Gaja". Odsłoniła nowe szczegóły.

Justyna Steczkowska gotowa na Eurowizję 2025

Justyna Steczkowska przeżywa prawdziwy renesans kariery. Od lutego nie schodzi z pierwszych stron gazet dzięki spektakularnemu zwycięstwu w krajowych preselekcjach do Eurowizji 2025. Triumf ten otworzył przed nią nowe możliwości, czyniąc ją jedną z najbardziej rozchwytywanych gwiazd w Polsce.

Obecnie intensywnie koncertuje, a jej popularność rośnie także za granicą. Otrzymuje zaproszenia na prestiżowe wydarzenia międzynarodowe, co wzmacnia jej pozycję na rynku muzycznym. Sukces przyciągnął również uwagę marek – artystka podpisała kilka lukratywnych kontraktów reklamowych, w tym z renomowaną firmą kosmetyczną Hdrey, która częściowo sponsoruje jej europejską trasę koncertową.

Steczkowska planuje zaszokować widzów Eurowizji – jako pierwsza w historii konkursu chce polecieć na linach podczas występu.

Justyna Steczkowska sama
Ludzie się skarżą, a Steczowska rozkłada ręce. Wytwórnia wywinęła jej niezły numer
Justyna Steczkowska Eurowizja
Problem na Eurowizji. Steczkowska mówi nam, do czego chcą ją zmusić organizatorzy. “Jakim cudem?”
Steczkowska wysłała setki pism, a Doda dostała to od razu. Polacy udowodnili, że MOŻNA Eurowizja 2025. Która wystąpi Justyna Steczkowska? Kolejność startowa ogłoszona

Występ Justyny Steczkowskiej w Norwegii

W ramach promocji piosenki “Gaja” Steczkowska ruszyła w trasę po Europie. Jej pierwszym przystankiem było Oslo. W Norwegii zaśpiewała na jednej scenie z innymi uczestnikami Eurowizji. Jej występ nie był jednak tak perfekcyjny jak na polskich preselekcjach, co nie umknęło uwadze fanów.

Internauci pisali, że momentami wokalistka śpiewała za cicho, a chwilami za głośno. Justyna nie kryła oburzenia, skarżąc się na Norwegów, którzy nie zrealizowali jej wizji zgodnie z ustaleniami. Zaczęto mówić, że Polka gwiazdorzy. Teraz poznaliśmy kolejną odsłonę eurowizyjnej afery.

Justyna Steczkowska o skandalu w Norwegii

Steczkowska udzieliła wywiadu WP, w którym ujawniła, że na wszystkie występy w Europie zabiera swój sztab stylistów, tancerzy i dźwiękowców. W ten sposób dba, by jej występy były dokładnie takie, jak tego sama oczekuje.

Byłam z lekka wściekła. Ja nie przywykłam do takich warunków pracy, żeby w ciągu 7 minut zrobić muzyczną próbę. To jest po prostu niemożliwe i jeszcze kiedy mówię do realizatora, że mam swojego realizatora i nie pracuję z innymi ludźmi, ponieważ to jest moja prawa ręka – zaczęła Justyna.

W dalszej części rozmowy z Filipem Borowiakiem uwypukliła brak umiejętności norweskiego realizatora:

Każdy realizator, porządny realizator, już pomijam to, że zna wszystkie tajniki, techniki, bo tego się uczy wiele lat, to jeszcze zna każdy dźwięk mojej piosenki. On jeździ ze mną od lat i musi je znać, musi znać mój cały repertuar, żeby wiedzieć gdzie ma podciągnąć dźwięk, gdzie ma podgłośnić wtedy, kiedy mówię szeptem, a ten człowiek nic nie wiedział. 

Steczkowska poniosła koszty związane z udziałem swojego dachowca:

Ja wcześniej zgłosiłam to, że będę ze swoim realizatorem, za którego sama płacę, robię wszystko tak, żeby im ułatwić pracę i nie zostało to poszanowane. Więc powiedziałam, no drodzy państwo, proszę wysłać maila, w którym napisane jest jasno, że nie można tak traktować kogoś, kto przyjechał tutaj pracować na rzecz całego konkursu, nie tylko swoją rzecz, bo my nie dostajemy za to wynagrodzenia. Poświęcam swój czas, po to, żeby ludzie, którzy przyszli, byli zadowoleni z tego, co widzą, a wy mi nie pozwalacie pracować, żeby ludzie byli zachwyceni. (…) Nie jeździmy tam po to, żeby się bawić, jeździmy dać świetny koncert, zdobyć głosy publiczności oczywiście, ale przede wszystkim wychodzę na scenę zawsze z szacunkiem dla ludzi którzy przyszli, zapłacili za koncert. 

Według zapewnień gwiazdy, w innych krajach nie dojdzie do takiej sytuacji, jak ta w Norwegii.

Nie można takiej kichy odwalać. I teraz wszystkie kraje odpisały: "Tak, oczywiście tak będzie", a Norwegia mnie przeprosiła.

To pokazuje, jak bardzo profesjonalnie do swojej roli podchodzi Justyna, a przy okazji obnaża poziom organizacyjny wydarzeń promujących Eurowizję w niektórych krajach. 

Justyna Steczkowska
Justyna Steczkowska, fot. KAPIF