Tam spotkasz Maję Chwalińską na wakacjach. Zdradziła, gdzie najlepiej odpoczywa
Maja Chwalińska wróciła do Polski po występie na French Open i spotkała się z mediami, gdzie opowiedziała o przebiegu turnieju, trudnych momentach na korcie oraz swoim stanie zdrowia po intensywnych meczach w Paryżu. W rozmowie poruszyła również temat swoich planów wakacyjnych, zdradzając, jak zamierza spędzić najbliższy okres po turnieju.
Maja Chwalińska wróciła do Polski
Po przylocie do kraju Maja Chwalińska spotkała się z mediami i opowiedziała o doświadczeniach z Roland Garros. Jednym z najbardziej poruszających momentów była reakcja na pytanie o mural w jej rodzinnym mieście:
Mural mnie wzruszył, bo wychowywałam się na tych kortach. Korty przestały funkcjonować, miała tam być jakaś inwestycja. One już chyba nie będą działały
W relacji z turnieju w Paryżu pojawił się także wątek zdrowotny. Zawodniczka opisała momenty, w których organizm nie reagował tak, jak oczekiwała. Najtrudniejszy etap miał miejsce w drugiej rundzie, gdy – jak mówiła – ciało odmawiało współpracy. Wspomniała również mecz z Maria Sakkari, który wymagał dużego wysiłku i walki o utrzymanie rytmu gry.
Najtrudniejszy moment był w drugiej rundzie, kiedy moje ciało odmawiało posłuszeństwa. I w meczu z Marią Sakkari, kiedy miałam gorszy dzień i spotkanie mi się nie układało. Cieszę się, że odkopałam rezerwy i wygrałam
Turniej w Paryżu przyniósł jej również doświadczenia poza sportową rywalizacją. Wspominała o wywiadach z legendami tenisa – Andre Agassi i John McEnroe – oraz o ceremonii finałowej, które zapisały się w jej pamięci jako ważne elementy całego wydarzenia.

Plany Mai Chwalińskiej po turnieju
Po intensywnych tygodniach rywalizacji Maja Chwalińska opisała bardzo konkretnie swoje najbliższe potrzeby i plany. W centrum znalazła się regeneracja, ograniczenie aktywności sportowej i powrót do podstawowego rytmu dnia.
Zawodniczka mówi wprost o zmęczeniu organizmu i konieczności odpoczynku. W jej wypowiedziach pojawiają się dwie proste rzeczy: sen i jedzenie:
Teraz najbardziej chciałabym się dobrze wyspać i dobrze zjeść.
To krótkie zdanie dobrze oddaje charakter okresu, w którym znajduje się po zakończeniu turnieju.
Plan na najbliższe dni został już określony. Chwalińska zapowiedziała kilka dni wolnego, które zamierza przeznaczyć na wyciszenie i regenerację. Najważniejszym elementem będzie wyjazd nad morze, który ma pozwolić jej oderwać się od sportowego rytmu i codziennych obowiązków związanych z treningami.
Wiem, że mam kilka dni wolnego i na tym się skupiam. Będzie to wypoczynek nad morzem, nie polskim.
Zobacz także: Polacy wykupują jak szaleni. W 2026 wstyd nie mieć w kuchni
Finał French Open: starcie z Mirrą Andriejewą
Finał wielkoszlemowego French Open był dla Mai Chwalińskiej zwieńczeniem wyjątkowej drogi przez turniej. Po serii wygranych w kwalifikacjach i głównej drabince Polka stanęła naprzeciw jednej z największych młodych gwiazd kobiecego tenisa – Mirra Andriejewa.
Mecz finałowy został rozegrany na korcie centralnym w Paryżu i od początku miał wyraźny rytm narzucany przez rywalkę. Pierwsze gemy były wyrównane, ale już w otwarciu Andriejewa zaczęła przejmować inicjatywę. Chwalińska utrzymywała tempo gry, jednak Rosjanka stopniowo przejmowała kontrolę nad wymianami i zmuszała Polkę do gry w defensywie.
Pierwszy set zakończył się wynikiem 6:3 dla Andriejewej. Kluczowy moment nastąpił w środkowej fazie partii, kiedy Rosjanka wygrała serię gemów, odrabiając straty i przełamując serwis Chwalińskiej. Polka próbowała wrócić do gry, ale rywalka utrzymała przewagę do końca seta.
Druga partia miała jeszcze bardziej jednostronny przebieg. Andriejewa szybko narzuciła swoje warunki, grając bardzo konsekwentnie i ograniczając liczbę błędów. Chwalińska szukała zmian tempa i prób skrócenia wymian, ale nie była w stanie zatrzymać rozpędzonej przeciwniczki. Set zakończył się wynikiem 6:2.
Cały finał trwał nieco ponad godzinę i zakończył się zwycięstwem Mirry Andriejewej 6:3, 6:2, co dało jej pierwszy tytuł wielkoszlemowy w karierze.
