To już oficjalne. Prokuratura postawiła zarzuty polskiej "gwieździe" sieci. W tle okropne czyny
Prokuratura postawiła zarzuty Robertowi P., znanemu twórcy internetowemu. Informacja została potwierdzona oficjalnie i wywołała szeroką reakcję w sieci. Sprawa dotyczy poważnych czynów, które są obecnie przedmiotem postępowania. Sam zainteresowany nie przyznaje się do winy.
Zarzuty prokuratury wobec Roberta P.
Sprawa Roberta P. nabrała formalnego charakteru po tym, jak prokuratura zdecydowała się postawić mu zarzuty dotyczące podżegania do pobicia. Według ustaleń śledczych, do zdarzenia miało dojść w nocy z 14 na 15 sierpnia 2024 roku w Jastarni. Robert P. miał wówczas nakłaniać innego mężczyznę do dokonania czynu polegającego na naruszeniu czynności narządów ciała pokrzywdzonego, w tym poprzez uderzanie go po ciele.
Jak przekazał „Polsat News”, 28 kwietnia 2026 roku podejrzany stawił się na komisariacie policji w Juracie. Tam wykonano z jego udziałem czynności procesowe – ogłoszono postanowienie o przedstawieniu zarzutów oraz przesłuchano go w charakterze podejrzanego.
Z oficjalnych informacji przekazanych przez rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, Mariusza Duszyńskiego, wynika, że Robert P. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu:
Robert P. jest podejrzany o to, że w nocy na dzień 15 sierpnia 2024 roku w Jastarni nakłaniał mężczyznę, aby ten dokonał czynu zabronionego w postaci spowodowania naruszenia czynności narządów ciała i rozstrój zdrowia na czas nie dłuższy niż siedem dni ustalonego pokrzywdzonego, poprzez uderzanie po ciele
Na tym etapie postępowania prokuratura nie przekazała szczegółów dotyczących dowodów, które miałyby potwierdzać wersję śledczych.
Istotnym elementem sprawy jest fakt, że prokurator cofnął wniosek o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Oznacza to, że na obecnym etapie postępowania wobec podejrzanego nie zastosowano najsurowszych środków izolacyjnych. Nie zmienia to jednak faktu, że sprawa pozostaje w toku, a dalsze decyzje będą zależeć od przebiegu śledztwa.

Kim jest Robert P.
Robert P. jest postacią znaną w polskim internecie od wielu lat. Swoją rozpoznawalność zdobył jako jeden z członków popularnego kanału „Abstrachuje”, który współtworzył razem z Dawidem Szczerskim, Cezarym Jóźwikiem i Rafałem Masnym. Projekt ten był jednym z najbardziej rozpoznawalnych formatów rozrywkowych na polskim YouTube w drugiej dekadzie XXI wieku.
Po odejściu z grupy w 2023 roku Robert P. rozpoczął działalność solową. W tym okresie jego twórczość zaczęła budzić coraz większe kontrowersje. Wśród publikowanych materiałów pojawiały się sondy uliczne z udziałem nietrzeźwych osób, transmisje internetowe z zagranicy oraz treści, które były szeroko komentowane w sieci ze względu na ich charakter.
W kolejnych miesiącach jego działalność była wielokrotnie ograniczana przez platformy streamingowe. Na jednej z nich jego konta były czasowo zawieszane m.in. za treści uznawane za naruszające regulaminy, w tym sceny o charakterze kontrowersyjnym i zachowania budzące sprzeciw części odbiorców.
Mimo kolejnych blokad i ograniczeń, Robert P. wracał do aktywności w internecie, co budowało jego wizerunek twórcy funkcjonującego na granicy regulaminów platform. W 2024 roku jego kanał na YouTube został usunięty. Google Polska poinformowało wówczas, że decyzja była wynikiem naruszenia wytycznych platformy.
Patostreaming w Polsce
Sprawa Roberta P. ponownie zwraca uwagę na patostreaming, czyli zjawisko polegające na publikowaniu w internecie transmisji lub nagrań o skrajnie kontrowersyjnej treści. Chodzi najczęściej o materiały zawierające przemoc, wulgaryzmy, nadużywanie alkoholu lub inne zachowania, które mają przede wszystkim wywołać szok i przyciągnąć widownię.
W praktyce patostreaming działa w oparciu o prosty mechanizm – im bardziej kontrowersyjna treść, tym większe zainteresowanie odbiorców, a co za tym idzie większe zasięgi i potencjalne zarobki. Właśnie ten element sprawia, że zjawisko jest regularnie krytykowane. Wskazuje się, że może ono premiować zachowania nieakceptowane społecznie, ponieważ przekładają się one na popularność.
Patostreamy funkcjonują głównie na platformach streamingowych i w mediach społecznościowych, gdzie treści są publikowane na żywo lub w formie nagrań. Często towarzyszy im aktywna interakcja z widzami, którzy poprzez komentarze i reakcje wpływają na przebieg transmisji. To dodatkowo wzmacnia ich dynamikę i zasięg.
W Polsce temat patostreamingu od lat budzi dyskusje, także na poziomie prawnym. Pojawiały się propozycje ustaw mających ograniczyć to zjawisko, jednak żadna z nich nie została dotąd wprowadzona. W efekcie odpowiedzialność za moderowanie treści spoczywa głównie na platformach internetowych, które stosują własne regulaminy i systemy blokad.
Krytycy wskazują, że patostreaming może wpływać negatywnie na odbiorców, zwłaszcza młodszych, poprzez normalizowanie agresji i zachowań ryzykownych. Zwolennicy twierdzą natomiast, że jest to forma rozrywki kierowana do dorosłych i powinna podlegać przede wszystkim wyborowi widza.

KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI