Za kulisami TzG doszło do niewiarygodnych scen. Słowa Pavlović tylko dolały oliwy do ognia
Mandaryna kontynuuje rywalizację w 19. edycji „Tańca z Gwiazdami”, gdzie występuje w parze z Krystianem Rzymkiewiczem. Po bardzo dobrym początku wokalistka ponownie pojawiła się na parkiecie, ale tym razem jej występowi towarzyszyły znacznie większe emocje. Do tego doszły mocne uwagi Iwony Pavlović.
19. edycja „Tańca z Gwiazdami” rozpoczęła się 6 września i od pierwszego odcinka przyniosła sporo emocji. Mandaryna znalazła się w gronie uczestników, na których od początku zwracano szczególną uwagę ze względu na jej wieloletnie doświadczenie sceniczne i taneczne. Pierwszy występ pokazał, że razem z Krystianem Rzymkiewiczem może liczyć się w rywalizacji o wysokie miejsca. Kolejny tydzień przyniósł jednak zupełnie nowe wyzwania i pokazał, że udział w programie nie jest dla niej tak łatwy, jak mogłoby się wydawać. Dopiero przy okazji następnego występu wyszło na jaw, z czym Mandaryna mierzyła się poza parkietem i jak na jej taniec zareagowali jurorzy.
Mandaryna i Krystian Rzymkiewicz mocno rozpoczęli 19. edycję „Tańca z Gwiazdami”
Mandaryna wróciła do telewizyjnej rywalizacji w momencie, gdy „Taniec z Gwiazdami” przeszedł kolejne zmiany. Jesienią 2026 roku Polsat zaprosił do programu dwanaście gwiazd. Obok wokalistki na parkiecie pojawili się m.in. Izabela Kuna, Helena Englert, Joanna Jędrzejczyk, Monika Borzym, Dominik Rupiński, Kaeyra, Matteo Brunetti, Krzysztof Kwiatkowski czy Dominik Smaruj. Zmieniło się również jury. Obok Iwony Pavlović, Rafała Maseraka i Tomasza Wygody zasiadła Julia Wieniawa.
Mandaryna została połączona w parę z Krystianem Rzymkiewiczem. Już sam jej udział zwracał uwagę ze względu na przeszłość artystki. Marta Wiśniewska przez lata była związana z tańcem i występami scenicznymi, dlatego przed premierą mogło się wydawać, że odnajdzie się w programie szybciej niż część konkurentów. „Taniec z Gwiazdami” wymaga jednak od uczestników czegoś innego niż przygotowanie choreografii do koncertu czy teledysku. Tutaj każdy ruch obserwowany jest przez zawodowców, a po kilkudziesięciu sekundach występu przychodzi czas na publiczną ocenę techniki.
Pierwszy odcinek 19. edycji odbył się 6 września. Mandaryna i Rzymkiewicz zatańczyli sambę i znaleźli się na samym szczycie tabeli jurorskiej. Para zdobyła 28 punktów, czyli dokładnie tyle samo co Helena Englert i Roman Osadchiy. Był to najwyższy rezultat premierowego wieczoru. Za nimi uplasowali się Dominik Rupiński i Estelle François oraz Kaeyra i Kacper Rutka, którzy zgromadzili po 26 punktów.
Taki początek mógł dać Mandarynie sporo pewności przed dalszą rywalizacją. Tym bardziej że jury od pierwszych minut programu sygnalizowało, że w tej edycji nie zamierza łatwo rozdawać wysokich ocen. Szczególnie Iwona Pavlović zapowiedziała surowsze podejście do punktacji. W pierwszym odcinku żadna para nie przekroczyła granicy 30 punktów, mimo że na parkiecie znalazło się kilka osób mających wcześniej doświadczenie taneczne lub sceniczne.
Premierowy wieczór zakończył się też niespodzianką. Ostatecznie żadna z dwunastu par nie odpadła z programu. Wyniki jurorów i głosy publiczności zachowały jednak znaczenie i zostały przeniesione na następny tydzień. Tym samym drugi odcinek miał być pierwszym prawdziwym sprawdzianem dla uczestników.
Sprawdź także: Pavlović nagle wpadła na parkiet. Już po pierwszym występie takie sceny

Mandaryna ujawniła, co przeżywała za kulisami „Tańca z Gwiazdami”
Dla widzów premierowy występ Mandaryny mógł wyglądać jak udany powrót do tego, co artystka zna od lat – muzyki, świateł i choreografii. Sama zainteresowana opisała jednak ten wieczór zupełnie inaczej. Przed kolejnym występem przyznała, że „Taniec z Gwiazdami” stał się dla niej nowym doświadczeniem i wyzwaniem, mimo wieloletniego obycia ze sceną.
Udział w „Tańcu z gwiazdami” to dla mnie otwarcie kolejnych drzwi. Są takie drzwi, które dość mocno uczą pokory. (...) Ja naprawdę chcę popracować i chcę się czegoś nowego nauczyć. To jest dla mnie spoko wyzwanie, taneczne, ale jednak bardzo inne.
Największym zaskoczeniem okazała się skala stresu. Wokalistka, która ma za sobą występy przed wielotysięczną publicznością, przyznała, że tym razem nerwy były na tyle silne, że w pewnym momencie zaczęła mieć problem nawet z koncentracją na podstawowych elementach choreografii.
Pierwszy live był dla mnie (...) [mieszanką] emocji. Kompletnie nie przypuszczałam, że ja jeszcze mam w sobie tyle nerwów. Naprawdę, (...) już nie wiedziałam, która moja noga jest prawa, a która lewa.
Jej słowa rzuciły inne światło na wysoko oceniony pierwszy występ. Z perspektywy widzów i jurorów Mandaryna zakończyła premierowy odcinek jako jedna z liderek tabeli. Za kulisami sytuacja wyglądała jednak inaczej. Artystka musiała poradzić sobie nie tylko z choreografią i presją programu na żywo, ale również z własnymi oczekiwaniami.
Sama byłam zaskoczona, bo bardzo chciałam dobrze wypaść, pokazać się z jak najlepszej strony. Też wiem, że jestem dla siebie dość dużym krytykiem, zawsze wydaje mi się, że można lepiej, więcej, bardziej.
Drugi odcinek szybko pokazał, że droga do tego celu nie będzie pozbawiona krytycznych uwag.
Sprawdź także: Ostrzegali, żeby nie ubierała tej sukienki w "TzG". Mandaryna nie posłuchała i szybko pożałowała
Iwona Pavlović miała całą listę uwag do Mandaryny. Padło porównanie do makaronu
Po bardzo dobrym wyniku w premierowym odcinku Mandaryna i Krystian Rzymkiewicz ponownie stanęli przed jury. Tym razem ich występ nie przyniósł równie wysokiej punktacji. Para otrzymała łącznie 22 punkty. Tomasz Wygoda zwrócił uwagę na stres uczestniczki i sugerował, by spróbowała się go pozbyć. Znacznie bardziej szczegółowa była jednak Iwona Pavlović.
Jurorka od początku tej edycji zapowiadała, że nie zamierza zawyżać not. Jej komentarze do Mandaryny pokazały, że dotyczy to również uczestniczek, które dobrze poradziły sobie w pierwszym tygodniu. Pavlović nie ukrywała, że dostrzegła kilka elementów wymagających poprawy:
Mam całą listę.
Następnie skoncentrowała się przede wszystkim na sposobie, w jaki Mandaryna utrzymywała ramę. Pavlović uznała, że była ona zbyt sztywna, co może okazać się szczególnie istotne przy kolejnych tańcach:
Dlaczego chcę o tym powiedzieć, bo będziecie mieć tańce standardowe. Moim zdaniem twoja rama była za twarda. (...) Rama i ręce nie mogą być jak makaron kupiony ze sklepu – twardy. Nie mogą być jak rozgotowany makaron. Muszą być al dente, czyli takie akuratne, żeby partner cię czuł, żeby mógł cię prowadzić.
Na tym uwagi się nie skończyły:
Ja widziałam, że dzisiaj było wszystko z góry, nie było przestrzeni w nogach, bo wszystko odbywało się niestety w tej ramie. Musisz nad tym zapanować.
Te słowa wybrzmiały szczególnie mocno w zestawieniu z wcześniejszym wyznaniem Mandaryny. Wokalistka chwilę wcześniej mówiła przecież o ogromnym stresie, własnym krytycyzmie i potrzebie ciągłego poprawiania swoich występów. Zamiast uspokojenia po pierwszym sukcesie dostała więc od najbardziej doświadczonej jurorki konkretny zestaw elementów do przepracowania.
Nie oznacza to jednak, że komentarz Pavlović przekreślał występ Mandaryny. Jurorka wskazała techniczne niedociągnięcia i jednocześnie wyjaśniła, dlaczego ich poprawienie będzie ważne w następnych tygodniach. Dla uczestniczki jest to jasna wskazówka przed kolejnymi treningami.

Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert