"Zdrada". W Hiszpanii aż huczy o Lewandowskim. Media ujawniają
W Hiszpanii wybuchła dyskusja wokół Roberta Lewandowskiego. Dziennik "AS" użył mocnego określenia "zdrada", opisując kulisy rozstania Polaka z FC Barceloną. Teraz na jaw wychodzą szczegóły, które rzucają nowe światło na decyzje podjęte za kulisami.
Choć Robert Lewandowski jest już zawodnikiem Chicago Fire, jego odejście z FC Barcelony wciąż budzi ogromne zainteresowanie w hiszpańskich mediach. Najnowsze doniesienia pokazują, że za pożegnaniem z katalońskim klubem miała kryć się znacznie bardziej skomplikowana historia, niż mogło się wydawać.
Robert Lewandowski w Chicago Fire. Polak rozpoczął nowy rozdział kariery za oceanem
Robert Lewandowski został nowym zawodnikiem Chicago Fire i po latach gry w Europie przeniósł się do Major League Soccer. Transfer polskiego napastnika był jednym z najgłośniejszych ruchów ostatnich miesięcy, a amerykański klub nie ukrywał, że sprowadzenie tak doświadczonego zawodnika jest dla niego ogromnym wydarzeniem.
Dla Lewandowskiego oznaczało to początek zupełnie nowego etapu. Po latach spędzonych w Borussii Dortmund, Bayernie Monachium i FC Barcelonie zdecydował się opuścić europejską piłkę i spróbować swoich sił w Stanach Zjednoczonych. Napastnik nadal chce być ważną postacią na boisku, a przeprowadzka do MLS daje mu możliwość gry w innym środowisku.
Według słów agenta Piniego Zahaviego to właśnie Chicago Fire wykazało największą determinację w walce o podpis Polaka. Klub miał długo przekonywać zawodnika i przedstawić mu projekt, który odpowiadał jego oczekiwaniom.
Działacze Chicago Fire walczyli o niego bardziej niż ktokolwiek inny. Byli cierpliwi, zdeterminowani i zrobili wszystko, żeby go przekonać. Naprawdę bardzo go chcieli. Zaproponowali mu drugi najwyższy kontrakt w całej MLS — wyższy ma tylko Lionel Messi — podkreślił w w rozmowie z WP SportoweFakty.
Lewandowski miał otrzymywać także inne propozycje. Wśród zainteresowanych miały znajdować się między innymi Juventus, Milan oraz FC Porto, ale żadna z tych opcji nie doprowadziła do transferu. Włoskie kluby nie były w stanie spełnić oczekiwań finansowych zawodnika, a kierunek portugalski nie przekonał samego piłkarza.
Ostatecznie wybór padł na Chicago. Dla klubu jest to wielkie sportowe wydarzenie, a dla Lewandowskiego szansa na napisanie kolejnego rozdziału swojej bogatej kariery.

Hiszpanie piszą o "zdradzie". Lewandowski miał podjąć trudną decyzję
Według informacji ujawnionych przez hiszpański dziennik "AS", za rozstaniem Lewandowskiego z Barceloną miała kryć się historia, która nie została wcześniej szeroko opisana. Gazeta zdecydowała się użyć słowa "zdrada", odnosząc się do sytuacji, w której znalazł się polski napastnik.
Jednym z najważniejszych elementów całej sprawy miały być pieniądze oraz decyzja dotycząca dalszej kariery. Jak przekazał Pini Zahavi, w styczniu 2026 roku Lewandowski miał otrzymać z Arabii Saudyjskiej propozycję dwuletniego kontraktu wartego łącznie 200 mln euro.
Polak miał jednak nie zdecydować się na ten ruch, ponieważ liczył na pozostanie jeszcze przez kolejny sezon w Barcelonie. Według agenta zawodnik był gotowy poczekać na stanowisko klubu i wierzył, że nadal będzie częścią zespołu.
Robert chciał grać w Arabii Saudyjskiej, głównie ze względu na wygodę życia — niewielką różnicę czasu z Polską i mniejszą odległość niż w przypadku Stanów Zjednoczonych. Wiedzieliśmy też, że czekają tam na niego ogromne pieniądze. Ale nie było to możliwe, bo czekał na Barcelonę — powiedział Zahavi w rozmowie z WP SportoweFakty.
To właśnie ten wątek miał szczególnie zainteresować hiszpańskie media i został określony jako “zdrada”. Zdaniem dziennikarzy "AS" sytuacja miała być dowodem na to, że Lewandowski postawił na lojalność wobec Barcelony, ale później sam musiał zmierzyć się z decyzją klubu.
Historia odejścia Polaka z Camp Nou pokazuje, że nawet przy wielkich nazwiskach za kulisami często dochodzi do trudnych rozmów i decyzji, które później długo są komentowane.
Laporta chciał zatrzymać Lewandowskiego. Deco i Flick mieli inną wizję
Kulisy pożegnania Lewandowskiego z Barceloną miały także pokazać różnice zdań wewnątrz klubu. Według Piniego Zahaviego prezydent Joan Laporta był zwolennikiem pozostawienia Polaka w drużynie jeszcze przez jeden sezon.
Joan Laporta naprawdę uwielbia Roberta i chciał, żeby został jeszcze na rok. Rozmawiałem z nim o tym w grudniu i powiedział mi: "Chcę, żeby Robert został" — zdradził Zahavi w rozmowie z WP Sportowe Fakty.
Ostatecznie jednak decyzje dotyczące kadry miały należeć przede wszystkim do dyrektora sportowego Deco oraz trenera Hansiego Flicka. Ich zdaniem przyszłość zespołu miała wymagać innego podejścia do roli doświadczonego napastnika.
Laporta nie ingeruje w pracę szkoleniowców. To Deco i Hansi Flick decydują o kadrze. Nie mogli zagwarantować Robertowi miejsca w wyjściowym składzie, a dla niego było to ważniejsze nawet niż pieniądze. Mieli inną wizję przyszłości Roberta w Barcelonie — wyjaśnił agent.
Dla Lewandowskiego kwestia regularnej gry miała mieć ogromne znaczenie. Napastnik przez lata przyzwyczaił kibiców do roli lidera i nie chciał kończyć kariery jako zawodnik drugiego planu.
Ostatecznie drogi Polaka i Barcelony się rozeszły. Teraz Lewandowski skupia się na przygodzie w MLS, a w Hiszpanii nadal trwa dyskusja, czy klub odpowiednio potraktował jedną ze swoich największych gwiazd ostatnich lat.
