Anna Dymna o kulisach świetności Żródło: Piotr Molecki/East News

Listy od szaleńców i groźby śmierci - tak wyglądały kulisy sławy Anny Dymnej. "Miałam szczęście do psychopatów"

29 Styczeń 2021 Weronika WasiakWeronika Wasiak

Swego czasu Anna Dymna była uznawana za jedną z piękniejszych kobiet w Polsce. Gdy była u schyłku kariery aktorskiej, otaczała ja rzesza adoratorów, walczących o jej serce. Okazuje się, że nie każdy z nich miał czyste intencje.

W latach 70. Anna Dymna odnosiła coraz większe sukcesy w aktorstwie, a Polacy zgodnie nazywali ją najpiękniejszą kobietą. Miano seksbomby pozwoliło jej zyskać jeszcze większą popularność i rozwinąć skrzydła kariery. Dopiero po latach artystka wyznała, że kulisy wielkiej sławy nie były tak kolorowe, jak mogłoby się wydawać.

Autorce książki "Dymna" Elżbiecie Baniewicz zwierzyła się, że otrzymywała listy od psychopatów, a także, że pod jej adresem padały groźby śmierci.

Anna Dymna o dramatycznych kulisach sławy

Dostawałam między innymi listy z podaną datą, godziną i adresem hotelu, w jakim jakiś pan będzie na mnie czekał. Jest pewien gatunek mężczyzn, którzy aktorki traktują dość specyficznie - wspominała aktorka w rozmowie z autorką książki "Dymna".

Po latach artystka przyznała, że za młodu była świadoma tego, jak działa na mężczyzn. Doskonale widziała rosnące grono wielbicieli, ale nie przypuszczała, że tak wielu z nich może stwarzać dla niej zagrożenie. Jak sama stwierdziła, miała "szczęście" do psychopatów.

Jacek Borusiński nagle zniknął z mediów. Niewiarygodne, czym się dziś zajmujeJacek Borusiński nagle zniknął z mediów. Niewiarygodne, czym się dziś zajmujeCzytaj dalej

Jak przytacza Pomponik, swego czasu aktorka regularnie dostawała od nich listy o niepokojącej treści. Zdarzało się również, że grożono jej śmiercią.

Miałam szczęście do psychopatów i szaleńców. [...] Jeden nawet wyznał, że musi mnie zabić, ponieważ czytam jego myśli - relacjonowała dla Elżbiety Baniewicz.

Fani nie mieli pojęcia, jak wiele zmartwień ciąży na wschodzącej gwieździe. Ona sama w czasie swojej świetności niechętnie mówiła o "ciemnej stronie" popularności.

Anna Dymna ujawniła również, że po śmierci męża zaczęła dostawać propozycje "opieki". Panowie (m.in. właściciel stadniny koni i lasu z jeziorem czy artysta-milioner) oferowali wspólne życie.

Chciał malować moje portrety w pięknych komnatach tego zamku. [...] Ktoś inny prosił mnie o wspólne życie albo chociaż o przepis na domowy chleb czy sałatkę - mówiła aktorka.

Ona jednak nie była zainteresowana propozycjami mężczyzn, dlatego wszystkie stanowczo odrzucała. Dymna przyznała, że dziś także docierają do niej wiadomości od nieznajomych, ale teraz nie należą one już ani do zabawnych, ani niepokojących.

Kiedyś mężczyźni pisali, że emanuję erotyzmem, wdziękiem i gracją. Dziś najczęściej czytam, że strasznie utyłam i brzydko się zestarzałam - podsumowała.

Artykuły polecane przez redakcję ŚwiatGwiazd.pl:

Źródło: Pomponik

Następny artykuł