Bezwstydnie zakpił z papieża Polaka. "Żałosny jesteś" - piszą fani
Błażej Krajewski zakpił ze św. Jana Pawła II podczas swojego występu, nawiązując również do filmu „Zamach na papieża” Władysława Pasikowskiego. Komik w swoim charakterystycznym stylu imitował głosy i żartował z papieża, co nie wszystkim widzom przypadło do gustu. W komentarzach pod nagraniem pojawiły się zarówno głosy krytyki, jak i osoby przekonujące, że Jan Paweł II sam śmiałby się z takich dowcipów.
Krajewski nie ograniczył się przy tym do jednego żartu. W pewnym momencie połączył temat papieża z wyborami prezydenckimi, Donaldem Trumpem oraz filmem „Zamach na papieża”. Część internautów uznała, że tym razem komik poszedł o krok za daleko.
Błażej Krajewski od lat rozśmiesza Polaków. Jest mistrzem imitacji głosów
Błażej Krajewski to jeden z rozpoznawalnych polskich stand-uperów, który na scenie pojawił się w 2013 roku. Pochodzi z Bydgoszczy, a dokładniej z Fordonu. Początki jego kariery nie były jednak usłane różami. Po pierwszym udanym open micu przyszły występy, podczas których publiczność potrafiła reagować na jego żarty… kompletną ciszą. Krajewski jednak się nie poddał i przez kilka lat traktował stand-up jako dodatek do normalnej pracy.
Jego wielkim atutem okazały się imitacje głosowe. Komik potrafi naśladować między innymi Zygmunta Chajzera, Zenka Martyniuka, Wojciecha Cejrowskiego, Karola Strasburgera, Johnny'ego Bravo czy Bogusława Lindę. To właśnie ten talent pomógł mu przebić się do szerszej publiczności. W 2015 roku wygrał II Poznański Festiwal Stand-upu, a rok później zwyciężył w Wrocławskiej Bitwie Stand-uperów.
W 2017 roku dołączył do Stand-up Polska, a jego materiał „Patol, Ivona, Cejrowski” stał się internetowym hitem. Nagranie zebrało ponad 7 milionów wyświetleń. Krajewski ma na koncie kolejne autorskie programy, między innymi „Rozgłos”, „Komedię Pomyłek”, „Human” i „Mustang”.
Co ciekawe, zanim stand-up stał się jego głównym zajęciem, Krajewski imał się różnych zawodów. Studiował historię, później zrobił kurs księgowości, pracował między innymi jako animator dziecięcy, woźny w prokuraturze, stolarz, instruktor wspinaczki czy pracownik banku. Dziś jego znakiem rozpoznawczym pozostają przede wszystkim charakterystyczne głosy i bezpośredni humor.
Zobacz też: Daniel Martyniuk przekroczył wszelkie granice. Pokazał intymne nagranie Faustyny | Świat Gwiazd

Wziął na warsztat papieża i Donalda Trumpa. Padł też żart o wyborach
Podczas występu Krajewski postanowił połączyć kilka tematów, które raczej trudno uznać za delikatne. Najpierw opowiadał o wyborach i przyznał, że sam głosował dla żartu na Joannę Senyszyn. Następnie puścił wodze fantazji i stworzył scenariusz, w którym kandydatka miałaby pojechać do Stanów Zjednoczonych i nawiązać romans z Donaldem Trumpem.
Ja Wam powiem, że ja się cieszę, że nie ma tych wyborów, naprawdę ja się cieszę. Ja się nie znam na polityce, ja dla beki głosowałem na panią Senyszyn. Czaicie jakby wygrała ta starsza kobieta, pojechała do Białego Domu, poleciała, w Stanach Zjednoczonych by miała romans z Donaldem Trumpem.
Na tym jednak nie poprzestał. Stand-uper zaczął imitować głos Joanny Senyszyn, po czym przeszedł do naśladowania Donalda Trumpa. Właśnie ta część występu wywołała kolejną falę śmiechu na sali.
Panie Prezydencie (powiedział skrzeczącym głosem udając Joannę). She’s a bitch, she’s a crazy bitch (naśladował Trumpa). Super by to było. A ja nie znam się na polityce w ogóle.
Następnie temat zszedł na Jana Pawła II. Krajewski zażartował z nowego papieża i opłatków, a później skierował uwagę publiczności na film „Zamach na papieża”. Produkcja Władysława Pasikowskiego z Bogusławem Lindą w roli głównej to thriller inspirowany prawdziwymi wydarzeniami i przedstawiający fikcyjną historię wokół zamachu na Jana Pawła II. Film miał premierę kinową we wrześniu 2025 roku.
To właśnie sposób, w jaki Krajewski opowiedział o produkcji, najbardziej podzielił internautów.
Zobacz też: Nie żyje mistrz świata. Doszło do tragicznego wypadku | Świat Gwiazd
Żart z papieża podzielił fanów. "Nudny jesteś i żałosny"
Krajewski w swoim występie stworzył własną, mocno przerysowaną wersję sceny z udziałem Bogusława Lindy i papieża. W rzeczywistości fabuła filmu jest znacznie bardziej rozbudowana: Linda wciela się w Konstantego „Bruna” Brusickiego, byłego snajpera, który zostaje zmuszony do udziału w tajnej operacji dotyczącej zamachu na Jana Pawła II.
Komik przedstawił jednak sytuację w zupełnie absurdalny sposób, wykorzystując przy tym charakterystyczne głosy. Na koniec przyznał, że sam filmu nie oglądał, a jedynie słyszał, że produkcja jest słaba.
Zresztą papież jest nowy to będzie to cło na opłatki, więc nie wiem. Nie wiem czy widzieliście w kinach jest teraz film “Zamach na papieża”. Tam jest taka teza, że to polscy komuniści chceli zabić naszego największego Polaka Mariusza Pudzianowskiego… nie, nie, wiadomo, naszego Ojca Świętego. I tam w ogóle gra Bogusław Linda, jest tam scena, gdzie idzie ostrzec naszego Ojca i mówi <<O! Oni Ci odwalą>>, <<Nie dadzą rady>>, <<Oni chcą Cię zastrzelić>>, <<Ja dużo chodzę po górach, mam silne nogi i silne płuca, nie dadzą rady, nabój nie przebije mojej klatki piersiowej>>, <<To nie tak działa ojczulku, nie tak, oni Cię zabiją, nie ma chu…>> (naśladował dialog między Bogusławem Lindą, a papieżem). Nie, dobra, ja nie oglądałem tego filmu, słyszałem, że jest do d*py.
Pod nagraniem szybko pojawiły się komentarze osób, którym taki humor zdecydowanie nie przypadł do gustu. Niektórzy zaznaczali, że lubią Krajewskiego jako stand-upera, ale tym razem ich zdaniem przekroczył granicę.
Jeśli dla cb są śmieszni tacy ludzie jak papież to sory Błażej ale słaby jesteś. Jestem ciekaw czemu nie śmiejesz się z ludzi którzy naprawdę są hańbą dla Polski. Pokazałeś swoje prawdziwe ja i tyle;
Nudny jesteś i żałosny;
Bardzo ciebie lubię jako stand upera ale wyśmiewanie się z papieża jest słabe. Rozumie żarty z wszystkich i z wszystkiego ale tu przegięcie.
Kolejny internauta zwrócił uwagę przede wszystkim na to, że Krajewski sam przyznał, iż nie oglądał filmu, o którym żartował.
Polecam obejrzeć film i dopiero tworzyć zarty bo takiej sceny nie bylo i tak jak fikcja w wielu sytuacjach ma sens i moze byc odebrane jako żart, tak kompletna zmiana scenariusza dobrego filmu pod stworzenie średniego zartu, jest zwyczajnie żałosna.
Nie wszyscy zamierzali jednak dołączać do chóru krytyków. W komentarzach pojawiły się również osoby, które broniły komika i przekonywały, że żartowanie z papieża nie musi oznaczać braku szacunku.
Zluzujcie, akurat z tego nasz Papież gdyby żył sam by się śmiał…;
Jestem pewny że Papież sam by się usmiechnął.
Jak to zwykle bywa ze stand-upem, jednych ten rodzaj humoru bawi, innych zdecydowanie nie. Tym razem Krajewski trafił w temat, który dla wielu Polaków pozostaje szczególnie emocjonalny. I wygląda na to, że właśnie dlatego jego żart wywołał w sieci znacznie więcej dyskusji niż zwykły stand-upowy dowcip.
