Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
Swiatgwiazd.pl > Plotki > Ciało polskiego aktora znaleziono przed laty w lesie. Przed śmiercią brał udział w libacji. To były jego ostatnie chwile
Klaudia Tomaszewska
Klaudia Tomaszewska 02.06.2026 12:28

Ciało polskiego aktora znaleziono przed laty w lesie. Przed śmiercią brał udział w libacji. To były jego ostatnie chwile

Ciało polskiego aktora znaleziono przed laty w lesie. Przed śmiercią brał udział w libacji. To były jego ostatnie chwile
kadr z filmu "Rejs"/Canva/Gaspar Zaldo

Ciało aktora znaleziono przed laty w lesie. Przed śmiercią brał udział w libacji. Tak wyglądały jego ostatnie chwile! Choć brzmi to jak mroczny scenariusz filmu kryminalnego, ta tragedia wydarzyła się naprawdę. Los bywa niezwykle przewrotny – potrafi podarować człowiekowi niespodziewaną nieśmiertelność na ekranie, by niedługo potem odebrać mu wszystko w brutalnych okolicznościach. Bohater kultowej produkcji zniknął z radaru w letnią noc, pozostawiając po sobie masę pytań, na które śledczy do dziś nie znaleźli odpowiedzi.

Tajemniczy polski aktor

Leszek Kowalewski nigdy nie planował wielkiej kariery aktorskiej. Z zamiłowania był rzeźbiarzem i wrażliwym poetą, a na plan legendarnego filmu „Rejs” Marka Piwowskiego trafił przez zupełny przypadek. Przed kamerą nie potrzebował żadnej sztucznej charakteryzacji ani skomplikowanych ról. Jego naturalny, charakterystyczny głos, specyficzna maniera mówienia oraz autentyczny notes z własnymi wierszami sprawiły, że jako filmowy poeta błyskawicznie podbił serca widzów. 

Choć grywał później drobne epizody w innych cenionych produkcjach, takich jak choćby „Sanatorium pod klepsydrą” czy „Trzeba zabić tę miłość”, to właśnie tamta pierwsza rola zapewniła mu stałe miejsce w historii polskiego kina. Latem 1990 roku, mając zaledwie 44 lata, przygotowywał się do kolejnego, ważnego projektu.

Feralny wieczór i alkoholowe tło

Kowalewski uwielbiał ludzi i prowadził niezwykle intensywne życie towarzyskie. Był stałym bywalcem warszawskich lokali, w tym popularnego baru „Miodek”, gdzie chętnie recytował swoje utwory przypadkowym słuchaczom. W przeddzień tragedii artysta bawił się w jednym z warszawskich mieszkań, gdzie trwała zakrapiana impreza. 

Niestety, radosne spotkanie szybko przerodziło się w awanturę, której głównym zarzewiem miał być gwałtowny konflikt o kobietę. Po głośnej kłótni Kowalewski został nagle wyproszony z lokalu. Niedługo po nim mieszkanie opuścił także tajemniczy mężczyzna o imieniu Remek. To był ostatni moment, kiedy widziano utalentowanego aktora żywego.

Zagadka bez rozwiązania

Dzień później, w sierpniu 1990 roku, w warszawskim Lesie Kabackim dokonano makabrycznego odkrycia. Sekcja zwłok wykazała, że artysta zmarł w wyniku potężnego krwotoku po zadaniu kilkudziesięciu ran kłutych. Co najbardziej przerażające, sprawca użył prawdopodobnie dłuta rzeźbiarskiego, a w organizmie ofiary wykryto ponad 2,5 promila alkoholu. 

Śledztwo, mimo intensywnych starań prokuratury, po dziesięciu miesiącach ostatecznie umorzono z powodu niewykrycia sprawców. Z biegiem lat kluczowi podejrzani oraz świadkowie tamtych ponurych wydarzeń zmarli, zabierając tajemnicę morderstwa legendarnego poety z „Rejsu” prosto do grobu. Pozostał po nim jedynie nieśmiertelny filmowy uśmiech i smutna, niespełniona legenda.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji