Córka Stuhra usłyszała okropną diagnozę. „To jest nie do opisania”
Barbara Stuhr - żona Jerzego Stuhra, po raz pierwszy tak otwarcie wróciła do jednego z najtrudniejszych momentów w historii swojej rodziny. W podcaście „Przełomy” opowiedziała o chorobie ich córki Marianny.
Rodzina Jerzego Stuhra od lat trzymała się razem. Barbara i Jerzy stworzyli wyjątkowy dom
Jerzy Stuhr przez dekady zachwycał widzów swoimi rolami filmowymi i teatralnymi, ale dla najbliższych był przede wszystkim mężem i ojcem. Z Barbarą Stuhr był związany od 1971 roku, a ich małżeństwo uchodziło za jedno z najbardziej zgodnych w polskim świecie kultury. Wspólnie wychowali dwoje dzieci – Macieja Stuhra, który poszedł w ślady ojca i został aktorem, oraz Mariannę Stuhr, która wybrała zupełnie inną drogę zawodową.
Ostatnie lata życia wybitnego aktora były wyjątkowo trudne. Jerzy Stuhr zmagał się z nowotworami, przeszedł udar, a później cierpiał także na demencję i depresję. Do tego doszły medialne zawirowania po głośnej sprawie związanej z prowadzeniem samochodu pod wpływem alkoholu. Aktor zmarł 9 lipca 2024 roku w wieku 77 lat, pozostawiając po sobie ogromny dorobek artystyczny i pogrążoną w żałobie rodzinę.
Dziś Barbara Stuhr coraz częściej wraca wspomnieniami do wspólnie przeżytych lat i nie ukrywa, że rodzina zawsze była dla niej najważniejsza. W rozmowie z Moniką Richardson opowiedziała nie tylko o swoim mężu, ale także o dzieciach.
Marianna Stuhr, urodzona w 1982 roku, jest cenioną artystką wizualną i malarką. Ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie, a następnie obroniła doktorat na ASP w Warszawie. Choć unika życia w blasku fleszy, od lat rozwija własną karierę artystyczną, koncentrując się głównie na malarstwie abstrakcyjnym. Nazwisko Stuhr kojarzy się przede wszystkim z aktorstwem, jednak Marianna z powodzeniem buduje własną pozycję w świecie sztuki, pozostając z dala od show-biznesu.

Barbara Stuhr wróciła do dramatycznych chwil. Diagnoza córki była dla rodziny ogromnym ciosem
Podczas podcastu „Przełomy” Barbara Stuhr zdobyła się na bardzo osobiste wyznanie. Wspomniała wydarzenia sprzed ponad dwóch dekad, kiedy jej córka Marianna miała zaledwie 22 lata. To właśnie wtedy lekarze wykryli u niej guz w odcinku szyjnym kręgosłupa, a rodzina znalazła się w sytuacji, której – jak przyznała – nie da się porównać z niczym innym.
Chyba najtrudniejszym dla mnie momentem była ta sytuacja z Marianną. Masz ukochane dziecko i nie wiesz, co będzie — wyznała Barbara Stuhr.
Mama Marianny przyznała, że tamte dni były pełne strachu i niepewności. Diagnoza brzmiała bardzo poważnie, a każdy kolejny dzień przynosił nowe pytania i obawy. W takich momentach cała rodzina mogła liczyć wyłącznie na siebie i wsparcie lekarzy.
To był guz w kręgosłupie szyjnym, który umiejscowił się między aortą a rdzeniem kręgowym. Pamiętam, jak mówiliśmy sobie z Jurkiem, że strasznie się boimy, że to jest ściana, że nie wiadomo, co będzie dalej. To jest nie do opisania — wspominała.
Barbara Stuhr nie ukrywała, że emocje były tak silne, iż trudno je dziś ubrać w słowa. Rodzice robili wszystko, by zachować spokój, choć wewnętrznie przeżywali ogromny lęk o życie i zdrowie córki. Dla każdej mamy taka wiadomość jest prawdziwym wstrząsem, dlatego wspomnienia sprzed lat wciąż pozostają bardzo żywe.
Nie da się tego opisać. Myślałam, że człowieka rozsadzi. To było naprawdę trudne — dodała.
Historia zakończyła się szczęśliwie. Operacja przyniosła dobre wiadomości
Na szczęście po tygodniach pełnych napięcia pojawiła się długo wyczekiwana ulga. Jak zdradziła Barbara Stuhr, lekarzom udało się skutecznie przeprowadzić operację i usunąć zmianę. Najważniejsza okazała się informacja, że guz nie dawał przerzutów, co oznaczało ogromną szansę na powrót Marianny do normalnego życia.
Dla rodziny Stuhrów był to moment, który przyniósł nie tylko ulgę, ale również ogromną wdzięczność. Po wielu dniach niepewności mogli wreszcie odetchnąć i skupić się na dalszym leczeniu oraz powrocie córki do zdrowia. Barbara przyznaje dziś, że właśnie takie doświadczenia uświadamiają, jak kruche potrafi być życie i jak wielką wartość ma obecność najbliższych.
Choć przez lata rodzina nie opowiadała publicznie o tych wydarzeniach, teraz Barbara Stuhr zdecydowała się podzielić swoją historią. Jej szczere wyznanie poruszyło wielu słuchaczy, pokazując, że nawet osoby znane z pierwszych stron gazet przeżywają dramaty podobne do tych, z którymi mierzą się tysiące rodzin. Najważniejsze jest jednak to, że ta historia zakończyła się szczęśliwie, a Marianna mogła wrócić do swojego życia i rozwijać artystyczną pasję.

