Dramatyczne wyznanie Chajzera. Zdecydował się na najgorsze. "Zerwała się lina"
Filip Chajzer w rozmowie i podcaście wrócił do najtrudniejszych momentów swojego życia. Dziennikarz opowiedział zarówno o depresji, kryzysie i wydarzeniach, które sam określa jako „upadek na dno”.
Powrót Filipa Chajzera do mediów
W 2023 roku Filip Chajzer ponownie pojawił się w przestrzeni medialnej po okresie, który wielu obserwatorów odbierało jako wycofanie z pierwszego planu. Rozstanie z redakcją „Dzień Dobry TVN” zostało szeroko komentowane i przez część odbiorców uznane za symboliczny koniec pewnego etapu jego kariery. Dziennikarz, znany z dynamicznego stylu i reportaży terenowych, nie zniknął jednak z mediów na długo. Wkrótce dołączył do programu „Halo tu Polsat”, gdzie ponownie zaczął pracować jako reporter.
Ten zawodowy powrót funkcjonuje jednak w cieniu wydarzeń, które od lat definiują jego życie prywatne. Największym z nich pozostaje śmierć jego syna Maksymiliana w 2015 roku. Ta tragedia, jak wynika z jego wcześniejszych wypowiedzi, była momentem granicznym, który na trwałe zmienił jego sposób patrzenia na świat i codzienność.

Wyznania o uzależnieniach Filipa Chajzera
W opowieści Filipa Chajzera, którą dzieli się w podcaście „Kozaczka”, wątek uzależnienia nie pojawia się nagle, lecz wyrasta z okresu, który sam opisuje jako czas narastającego napięcia psychicznego i przeciążenia. W jego relacji pada diagnoza własnego stanu:
Chyba depresja też mnie trochę dojeżdżała. Chyba też ten pancerz, który sobie zbudowałem po mojej tragedii życiowej, czyli ten pancerz, który sobie obudowałem właśnie bardzo dużo, dużą ilością ciężkiej pracy, też powoli chyba zaczął pękać.
Istotną rolę odgrywa osoba trzecia. To właśnie w tym kontekście pojawia się pierwszy kontakt z narkotykami, opisany jako efekt rozmowy i sugestii:
Ktoś, komu bardzo ufałem, rzeczywiście powiedział: ‘Filip, chyba mam coś dla ciebie, co pomoże ci w życiu’. A ja mówię: ‘Co? mówi: ‘Bo ja mam tego dużo, to ja ci przyniosę i zakochasz się w tym, bo znikną twoje problemy.’
Chajzer opisuje siebie w tamtym czasie jako osobę funkcjonującą na zewnątrz w sposób uporządkowany, co kontrastuje z wewnętrznym stanem.
Kurczę, facet 35 lat, kariera, dziecko, wiesz, wszystko poukładane, kalendarz zapełniony jak klocki duplo. (...) I faktycznie tak było, że dostałem, wziąłem do domu i się okazało rzeczywiście. Wow, to działa.
W dalszej części wypowiedzi Chajzer przechodzi do opisu mechanizmu działania substancji i jego konsekwencji, zwracając uwagę na różnicę między pierwszym doświadczeniem a kolejnymi:
Tylko teraz uwaga, bardzo ważna rzecz. Te interwały szczęścia, które bierzesz z kreski są coraz krótsze. Nigdy ten haj pierwszego razu już się nie powtórzy. Jego już nigdy nie będzie. On był tylko raz. On jest nie do powtórzenia.
W jego relacji pojawia się również opis stopniowego skracania efektu działania i narastającej potrzeby powtarzania doświadczenia:
A tobie cały czas marzy się, a to marzenie może trwać miesiącami i latami, że on wróci. Nie. Ta pierwsza godzina, którą dostałeś tego, tego wystrzału, tego skupienia, tej euforii, tego poczucia nieśmiertelności, tego, że jesteś tak bystry i tak fantastyczny, ona trwała godzinę, kolejna już pół, ale potem to już są minuty.
Chajzer zestawia pierwsze doświadczenie z późniejszymi, pokazując zmianę intensywności i czasu działania. W jego narracji jest to moment, który – jak wynika z opisu – rozpoczął ciąg zdarzeń prowadzących do dalszych problemów.
Dramatyczne chwile Filipa Chajzera
Najbardziej dramatyczny fragment wypowiedzi Filipa Chajzera dotyczy bezpośrednio próby odebrania sobie życia. W rozmowie pada pytanie, które zmienia ton całej dyskusji – prowadzący pyta wprost o doświadczenia związane z takim kryzysem. Odpowiedź Chajzera jest krótka i jednoznaczna:
Ja je popełniłem.
Jak relacjonuje:
Tylko zerwała się lina. Nieprawdopodobne.
W dalszej części wypowiedzi Chajzer rozwija tę scenę, opisując już same okoliczności zdarzenia, bez wyraźnego porządku chronologicznego, w formie strumienia wspomnień:
Wtedy, kiedy ta lina się zerwała, a ja potłukłem strasznie wszystko spadając na schody, (…) dokładnie nad moim domem przeszła burza, a za oknem tam stało drzewo i w to drzewo przywalił piorun. I ta scena była wiesz, tak jakoś filmowa, bo tak nade mną wisi ten zerwany sznur postrzępiony, ja leżę potłuczony, nie mogę się ruszyć, jest środek nocy, tutaj burza i jeszcze ten piorun. I ja sobie tak myślę, Boże, przepraszam cię, Panie Boże, przepraszam. I wtedy pomyślałem, że być może żyję po to, żeby jeszcze parę osób też przeżyło”
Historia Filipa Chajzera, opowiedziana przez niego samego w formie urywanych wspomnień i mocnych zdań, nie układa się w prostą opowieść o jednym wydarzeniu. Składa się raczej z fragmentów, które dotyczą różnych momentów jego życia – prywatnych strat, kryzysów i prób odnalezienia się w codzienności po doświadczeniach, które trudno zamknąć w jednym opisie.
Przeczytaj także: Likwidacja 800 plus, 13. i 14. emerytury, w zamian 2333 zł dla każdego. Sejmowa Komisja już podjęła decyzję
