Jan Englert zobaczył, co Helena wyprawia w "TzG" i nie wytrzymał. Padły mocne słowa
Jan Englert zabrał głos w sprawie występów Heleny Englert w „Tańcu z gwiazdami” i stanowczo odniósł się do zarzutów, że córka zawdzięcza karierę sławnemu nazwisku. Aktor podkreślił, że Helena od początku chciała być niezależna, a jej taneczne umiejętności ocenił bez ogródek.
Helena Englert jest jedną z najbardziej zauważalnych uczestniczek 19. edycji „Tańca z gwiazdami”. Aktorka tańczy w parze z Romanem Osadchiyem i już po pierwszych odcinkach znalazła się wysoko w ocenach jurorów. Po dwóch odcinkach duet miał na koncie 58 punktów, a po kolejnym występie widzowie i celebryci szeroko komentowali jej taneczne umiejętności. Za kulisami tanecznego sukcesu wciąż pojawia się jednak temat jej nazwiska. Helena jest córką Jana Englerta i Beaty Ścibakówny, dlatego od początku kariery musi mierzyć się z pytaniami o to, ile zawdzięcza rodzicom. Teraz jej ojciec postanowił powiedzieć, co naprawdę myśli na ten temat.
Helena Englert podbija parkiet „Tańca z gwiazdami”. Nie miała wcześniej profesjonalnego doświadczenia
Helena Englert weszła na parkiet „Tańca z gwiazdami” jako aktorka, a nie zawodowa tancerka. Sama przed rozpoczęciem programu mówiła, że choć taniec ją interesuje, nie ma profesjonalnego doświadczenia w tej dziedzinie. Do udziału w show miały ją przekonać namowy znajomych, którzy przedstawiali jej program jako wyjątkową przygodę. Aktorka przyznała też, że jednym z powodów, dla których zdecydowała się przyjąć propozycję, była po prostu chęć sprawdzenia się w czymś nowym.
Jej partnerem został Roman Osadchiy, który wrócił do programu po przerwie. Tancerz jeszcze przed startem 19. edycji opisywał Helenę jako „blond ogień” i podkreślał, że ich duet ma bardzo dobrą energię.
I rzeczywiście, para szybko zwróciła na siebie uwagę. W pierwszych odcinkach Helena pokazała nie tylko energię, ale też dużą swobodę sceniczną. Po dwóch pierwszych odcinkach Englert i Osadchiy prowadzili w klasyfikacji punktowej jurorów z 58 punktami. W trzecim odcinku zaprezentowali natomiast dynamicznego jive’a do „Sing Sing” Maryli Rodowicz. Występ spotkał się z bardzo dobrym odbiorem, a Plejada określiła młodą aktorkę mianem „czarnego konia” programu.
Na parkiecie Helena mierzy się jednak nie tylko z kolejnymi choreografiami. Jednym z tematów, które od początku towarzyszą jej karierze, jest słynne nazwisko. Aktorka jest córką Jana Englerta i Beaty Ścibakówny, a jej zawodowe wybory bywają komentowane właśnie przez pryzmat rodziny.
W przypadku „Tańca z gwiazdami” sytuacja jest o tyle ciekawa, że tym razem widzowie mogą obserwować Helenę w zupełnie innej roli. Nie musi wcielać się w serialową czy filmową bohaterkę. Na parkiecie liczą się rytm, przygotowanie, współpraca z partnerem i godziny treningów. I właśnie ten wysiłek dostrzega jej ojciec.
Zobacz też: Zaskakujące doniesienia o teściu Chajzera. To dlatego nie został na weselu | Świat Gwiazd

Jan Englert stanowczo o karierze córki. „Nie chciała mi czegokolwiek zawdzięczać”
Jan Englert od dawna podkreśla, że Helena sama wybiera swoją drogę zawodową. W najnowszej rozmowie z VOX FM aktor wrócił do tematu jej niezależności i odniósł się do osób, które przypisują mu wpływ na decyzje córki.
Englert przekonuje, że Helena od początku bardzo chciała odciąć się od podejrzeń o korzystanie z rodzinnych znajomości. Jednym z elementów tej drogi były jej studia w Stanach Zjednoczonych. Aktorka kształciła się w nowojorskiej Tisch School of the Arts na NYU, a później kontynuowała naukę w Warszawie. Jan Englert mówił już wcześniej, że przyjęcie córki do nowojorskiej szkoły było dla niego dowodem jej samodzielności.
Teraz postawił sprawę jeszcze mocniej.
Ci, którym wydaje się, że mam jakikolwiek wpływ na jej wybory, muszą być rozczarowani. Helena od początku nie chciała mi czegokolwiek zawdzięczać ani korzystać ze znanego nazwiska. Dlatego pojechała na studia do Stanów Zjednoczonych, żeby nikt nie mówił, że coś jej załatwiłem. Pandemia zmusiła ją do powrotu i do dziś zbiera cięgi tylko za to, że nazywa się tak, a nie inaczej. Na szczęście jest bardzo zdolna, pracowita i nieprzeciętna – powiedział Jan Englert.
To jednak nie koniec pochwał. Aktor zwrócił uwagę, że Helena nie traktuje kolejnych zawodowych szans jako czegoś, co po prostu jej się należy. Jego zdaniem młoda aktorka ciężko pracuje na swoją pozycję i nie liczy na rodzinne „skrótowe ścieżki”.
Teraz do tej historii dochodzi „Taniec z gwiazdami”, w którym Helena może pokazać zupełnie inne umiejętności.
Zobacz też: Filip Chajzer ogłosił ws. podcastu | Świat Gwiazd
Jan Englert przyznał, że córka jest od niego lepsza. „W tańcu Helena bez wątpienia mnie przewyższa”
Najbardziej zaskakujący fragment rozmowy Jana Englerta dotyczył jednak nie aktorstwa, ale... tańca. Aktor bez większego zastanowienia przyznał, że w tej dziedzinie córka jest od niego lepsza. I zrobił to w swoim charakterystycznym, bezpośrednim stylu.
Jestem bardzo zarozumiały i uważam, że jest niewiele dziedzin, w których ktoś byłby ode mnie lepszy, ale w tańcu Helena bez wątpienia mnie przewyższa. Ona należy do osób, które, jak się za coś biorą, to nie udają, tylko naprawdę ciężko pracują. (...) Tym bardziej niesprawiedliwe bywają opinie, z którymi musi się mierzyć. (...) Jest kimś wyrazistym, a to w Polsce nie zawsze wszystkim się podoba – powiedział Jan Englert.
Takiego komplementu od własnego ojca Helena raczej nie musi się wstydzić. Zwłaszcza że Englert nie ograniczył się do pochwały jej występów. Zwrócił uwagę przede wszystkim na sposób, w jaki córka podchodzi do pracy.
To właśnie konsekwencja ma być jej największym atutem. W „Tańcu z gwiazdami” efekty widać zresztą bardzo szybko. Każdy występ wymaga przygotowań, treningów i dopracowania choreografii. Helena, która przed rozpoczęciem programu nie miała profesjonalnego doświadczenia tanecznego, z odcinka na odcinek coraz swobodniej radzi sobie na parkiecie.
Nie dziwi więc, że jej występy zaczęły być szeroko komentowane. Po trzecim odcinku pojawiły się głosy widzów i celebrytów zachwyconych jej tańcem, a część komentujących zaczęła nawet przewidywać jej udział w finale.
Jan Englert nie zamierza jednak przejmować sterów w karierze córki. Zamiast tego obserwuje ją i mówi wprost, że jest z niej dumny. Jednocześnie broni jej przed zarzutami dotyczącymi rodzinnych wpływów.
W tej historii jest więc sporo ironii losu: córka aktora, która przez lata była oceniana przez pryzmat nazwiska, teraz udowadnia swoje możliwości w dziedzinie, której jej ojciec sam nie traktuje jako swojej mocnej strony. A on sam przyznaje, że na parkiecie Helena po prostu jest od niego lepsza.
I chyba właśnie to zdanie najlepiej podsumowuje jego podejście: „Helena bez wątpienia mnie przewyższa”.

Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert