Nazwali Świątek "złodziejką ręczników". Nie gryzła się w język
Wimbledon jeszcze się nie rozpoczął, a wokół Igi Świątek już zrobiło się głośno. Polska mistrzyni znów wraca do turnieju, przy którym w zeszłym roku nie tylko sięgnęła po tytuł, ale też dorobiła się dość absurdalnego przezwiska – „złodziejki ręczników”. Przed startem tegorocznych zmagań dziennikarze postanowili przypomnieć jej tamtą historię i zapytali wprost, czy i tym razem zamierza „kontynuować tradycję”.
"Afera Ręcznikowa' Igi Świątek
W zeszłorocznym meczu pierwszej rundy Wimbledonu Iga Świątek po zwycięstwie nad Poliną Kudiermietową musiała zmierzyć się z nietypowym pytaniem podczas rozmowy na korcie. Reporterka zapytała wprost, ile turniejowych ręczników trafiło już do jej torby. Pytanie padło w swobodnej atmosferze, ale nawiązywało do sytuacji, które kibice zauważali wcześniej w trakcie londyńskiego turnieju wielkoszlemowego. W tle był też sam kontekst Wimbledonu, gdzie nawet drobne turniejowe gadżety szybko urastają do rangi stałego elementu narracji.
Wcześniej kamery uchwyciły moment, w którym Polka po jednym z wygranych spotkań pakowała do torby turniejowe ręczniki. Po chwili spojrzała w stronę obiektywu i wykonała gest przyłożenia palca do ust, sugerując, że sprawa ma pozostać w sferze żartu. Nagranie szybko obiegło media społecznościowe i stało się jednym z częściej komentowanych ujęć turnieju, powielanym w krótkich klipach i relacjach kibiców, które krążyły w sieci przez kolejne dni.
Po finale organizatorzy przygotowali dla niej spersonalizowany ręcznik z napisem: „Własność Igi Świątek, mistrzyni Wimbledonu”.
To Iga Świątek powiedziała na temat ręczników
Podczas tegorocznej konferencji prasowej w Londynie Iga Świątek wrócił temat turniejowych ręczników. Polka przygotowuje się do meczu pierwszej rundy Wimbledonu przeciwko Amerykance Taylor Townsend, a pytania dziennikarzy dotyczyły nie tylko sportowej formy, ale też wcześniejszych sytuacji z kortu i zaplecza turnieju w kontekście charakterystycznej dla Wimbledonu oprawy turnieju. Jeden z reporterów nawiązał bezpośrednio do historii z ręcznikami, znanej już z poprzedniej edycji.
Jesteś obrończynią tytułu mistrzyni Wimbledonu, ale w zeszłym roku zyskałaś też przydomek "złodziejki ręczników z Wimbledonu". Chciałem zapytać, czy w tym roku zamierzasz zasłużyć na ten przydomek, czy może masz nową strategię dotyczącą ręczników? — zapytał
Dziennikarz nie zdążył dokończyć pytania, gdy Świątek szybko odpowiedziała krótkim „tak”.
Cóż, zacznijmy od tego, że nie mam już żadnych ręczników z zeszłego roku. Wszyscy, moi przyjaciele, moja rodzina, chcieli je mieć. Przekazałam je również na cele charytatywne, bo ta sprawa stała się oczywiście viralem. Więc chyba powinnam "ukraść" jeszcze więcej. I tak, będę to kontynuować, bo to najlepsza pamiątka, jaką można zdobyć z turnieju — wyjaśniła.
Podczas rozmowy pojawił się też wątek tegorocznych ręczników z truskawkami, o których wspomniał jeden z dziennikarzy.
Nie wierzę! Naprawdę? Ale to nie jest ręcznik, którego się używa na korcie? - zapytała
Nie, myślę, że to limitowana edycja - odpowiedział reporter
No cóż, i tak o taki poproszę - powiedziała nieco ciszej Świątek
Co czeka Świątek na tegorocznym Wimbledonie?
W pierwszej rundzie tegorocznego Wimbledonu Iga Świątek zmierzy się z Taylor Townsend. Spotkanie zaplanowane w Londynie otwiera jej udział w turnieju wielkoszlemowym, będące pierwszym sprawdzianem na londyńskiej nawierzchni trawiastej w tym sezonie. Już na tym etapie turnieju pojawia się także wątek poboczny związany z ręcznikami i wcześniejszymi pytaniami kierowanymi do zawodniczki.
W kalendarzu przygotowań do meczu pozostają standardowe obowiązki związane z grą na trawie, treningami i adaptacją do warunków kortów. Wypowiedzi z konferencji prasowej stały się jednym z elementów towarzyszących jej obecności w mediach, obok informacji sportowych dotyczących samego meczu i rywalki, bez wychodzenia poza ramy sportowych informacji przekazywanych przez sztab i organizatorów.