Partnerka Łukasza Litewki pojawiła się przy spalonym grobie. Przyznała w imieniu bliskich
Na cmentarzu w Sosnowcu doszło do pożaru przy grobie zmarłego tragicznie posła Łukasz Litewka. Ogień pojawił się w miejscu licznych zniczy i wieńców, co wymagało interwencji służb. Partnerka zmarłego zaapelowała o ostrożność i ograniczenie liczby zniczy, by uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości.
Pożar grobu Łukasza Litewki
Informacja o tym, że na cmentarzu w Sosnowcu palił się grób zmarłego tragicznie posła Łukasza Litewki, w krótkim czasie obiegła media i media społecznościowe. Według relacji, ogień pojawił się nagle, w przestrzeni, która jeszcze chwilę wcześniej wyglądała całkowicie zwyczajnie. Jak wynika z relacji osób odwiedzających cmentarz, sytuacja była zaskoczeniem, a emocje – natychmiastowe i silne.
Na miejscu szybko pojawiły się służby. Zarządca cmentarza, Damian Bacia, w rozmowie z „Faktem” opowiedział, że sytuacja wymagała sprawnej, ale ostrożnej interwencji:
Akurat byłem otworzyć bramę, bo mieliśmy pogrzeb o godz. 12. Pół godziny wcześniej otwierałem kaplicę. I nagle słyszę syreny. Pierwsza przyjechała policja, a za nią dwa wozy strażackie. Przyjechali strażacy, rozciągnęli węże. Prosiłem, żeby tylko delikatnie polewali. Ale byli fachowcami, strat nie narobili żadnych
Z jego relacji wynika, że ogień został opanowany szybko, zanim mógł rozprzestrzenić się na większą przestrzeń cmentarza. Jednocześnie podkreślał, że miejsce, w którym doszło do zdarzenia, było wyjątkowo gęsto wypełnione zniczami i elementami nagrobnymi. To właśnie ta specyfika przestrzeni cmentarnej sprawia, że nawet niewielki incydent może nabrać poważniejszego charakteru.
W pierwszych godzinach po zdarzeniu pojawiały się różne interpretacje jego przyczyn. Jedna z hipotez dotyczyła warunków pogodowych i przypadkowego zbiegu okoliczności. Zarządca cmentarza studził jednak emocje, podkreślając brak dowodów na celowe działanie:
Niczyja to wina ani żadna celowość czy zła wola. Był wiatr i dużo zniczy różnego rodzaju. Prawdopodobnie wiatr przewrócił któryś wieniec i się zapaliło

Apel partnerki Łukasza Litewki
Jak podkreślał w rozmowie z „Faktem” Damian Bacia, problemem nie jest sama obecność zniczy, lecz ich nadmiar i sposób ustawienia:
Tu wszystko było zastawione zniczami. Myśmy chyba trzy lub cztery razy wypalone znicze wywozili. Dlatego proszę, żeby nie stawiać ich już tyle. Pomodlić się, kupić karmę, a nie zastawiać, by rodzina też miała dostęp do grobu
W podobnym tonie dla „Faktu” wypowiadała się partnerka zmarłego:
Niestety stało się, co się stało. Był wiatr, suche wieńce, ludzie stawiali nie tylko te zamknięte znicze, ale też wkłady. Wystarczył nawet lekki podmuch wiatru na wieniec, na taki wkład. Prosiliśmy wielokrotnie, żeby nie stawiać aż takiej dużej ilości. Chodzi o to bezpieczeństwo, mamy też poczucie odpowiedzialności za groby obok nas. Nie chcieliśmy tej sytuacji. Wydarzyła się. To, co się wydarzyło wczoraj, było dodatkowym bólem. Nie chcemy, by taka sytuacja się powtórzyła. Dlatego proszę wszystkich, w imieniu bliskich Łukasza, zanim powstanie pomnik, żeby po prostu bardzo uważali na to, gdzie i co zostawiają.
Tragiczna śmierć Łukasza Litewki
Litewka był polskim politykiem i samorządowcem, posłem na Sejm X kadencji wybranym w 2023 roku z okręgu sosnowieckiego. Wcześniej, przez wiele lat, działał w samorządzie – od 2014 roku był radnym Sosnowca. Jego działalność publiczna była silnie związana z inicjatywami społecznymi, szczególnie pomocą osobom w trudnej sytuacji życiowej oraz działaniami na rzecz zwierząt. W czasie kariery politycznej zasłynął z kampanii i akcji charytatywnych, które prowadził również w mediach społecznościowych, gdzie angażował szerokie grono odbiorców.
Łukasz Litewka zmarł 23 kwietnia 2026 roku w Dąbrowie Górniczej. Do tragicznego zdarzenia doszło, gdy jechał rowerem i został potrącony przez samochód osobowy. Śmierć nastąpiła na skutek rozległych obrażeń, przede wszystkim krwotoku spowodowanego urazami kończyn dolnych. Kierowca pojazdu został zatrzymany i usłyszał zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Litewka miał 36 lat. Jego śmierć wywołała szeroką reakcję w kraju
