Pochwaliła czyn Brauna i się doigrała. Katolicka influencerka skazana
Po raz kolejny znalazła się w centrum ogromnych emocji. Katolicka influencerka od lat słynie z bardzo stanowczych wypowiedzi, które regularnie dzielą internautów. Tym razem sprawa ma jednak znacznie poważniejszy charakter, ponieważ zakończyła się wyrokiem sądu. Została uznana za winną publicznego pochwalania przestępstwa w związku ze swoimi wypowiedziami dotyczącymi głośnego incydentu z udziałem Grzegorza Brauna w Sejmie.
Sąd wymierzył jej karę 2 tysięcy złotych grzywny, uznając, że jej słowa miały charakter aprobujący wobec zachowania polityka. Sprawa wcześniej miała już swój nieoczekiwany zwrot, ponieważ influencerka została początkowo uniewinniona, a następnie po apelacji wyrok uchylono. Najjjka nie zamierza jednak składać broni i podkreśla, że obecne rozstrzygnięcie nie jest prawomocne.
Najjjka od lat dzieli internautów
Natalia Ruś, funkcjonująca w sieci pod pseudonimem Najjjka, zyskała popularność przede wszystkim dzięki publikowanym w mediach społecznościowych materiałom dotyczącym katolicyzmu i zasad, którymi – jak podkreśla – należy kierować się w życiu. Jej sposób komentowania rzeczywistości sprawił jednak, że szybko stała się postacią niezwykle kontrowersyjną.
Influencerka wielokrotnie formułowała bardzo zdecydowane opinie dotyczące wiary, relacji międzyludzkich oraz zdrowia psychicznego. Jedną z szeroko komentowanych kwestii były jej wypowiedzi na temat depresji. Najjjka przekonywała internautów, że jej źródłem może być brak wiary w Boga. Kontrowersje wzbudziły także jej słowa dotyczące antykoncepcji, której przypisywała możliwość wywoływania problemów psychicznych.
Jej materiały były szeroko komentowane w internecie. Jedni obserwatorzy bronili prawa influencerki do wyrażania własnych poglądów, inni zarzucali jej przekraczanie granic i rozpowszechnianie szkodliwych przekazów. Tym razem sprawa dotycząca Najjjki znalazła swój finał w sądzie.
Zobacz także: Zakpił z papieża Polaka. "Żałosny jesteś" - piszą fani

Wydarzenia w Sejmie z udziałem Grzegorza Brauna
Sprawa dotyczy materiałów, w których Natalia Ruś odnosiła się do wydarzeń z 2023 roku. Wówczas Grzegorz Braun w Sejmie użył gaśnicy do zgaszenia świec chanukowych. Incydent wywołał ogromne poruszenie i był szeroko komentowany zarówno w Polsce, jak i za granicą.
Materiały opublikowane przez Najjjkę stały się podstawą zawiadomienia złożonego przez Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych do Prokuratury Rejonowej w Rybniku. W toku postępowania biegli oceniali między innymi charakter wypowiedzi influencerki i uznali, że miała ona pochwalać zachowanie Brauna.
Początkowo Sąd Rejonowy w Rybniku uniewinnił Natalię Ruś. Na tym jednak sprawa się nie zakończyła. Po apelacji wyrok został uchylony, a postępowanie wróciło do pierwszej instancji. Sąd odwoławczy wskazał na uchybienia przy wcześniejszym rozpoznawaniu sprawy i uznał, że konieczne jest ponowne przeanalizowanie zgromadzonych dowodów - informuje Pudelek.
Pod koniec sierpnia zapadło nowe rozstrzygnięcie. Tym razem sąd uznał Najjjkę za winną publicznego pochwalania przestępstwa i skazał ją na 2 tysiące złotych grzywny.
Zobacz także: Marta Nawrocka zwróciła się z apelem do wszystkich kobiet. Padły ważne słowa
Uzasadnienie sądu
W uzasadnieniu wyroku sędzia podkreślał, że kluczowym dowodem w sprawie było nagranie z wypowiedzią Natalii Ruś. Sąd uznał, że jej słowa nie były jedynie neutralnym komentarzem dotyczącym wydarzeń w Sejmie, lecz miały charakter aprobujący wobec zachowania Grzegorza Brauna.
Sama Najjjka nie zgadza się z takim rozstrzygnięciem. Influencerka podkreśla, że wyrok jest nieprawomocny i zapowiada dalszą walkę przed sądem. W mediach społecznościowych odniosła się do sprawy, przekonując, że została potraktowana wyjątkowo surowo.
Jako jedyna osoba w Polsce zostałam skazana za swój komentarz na temat akcji z gaśnicą Grzegorza Brauna. Zostałam skazana dla przykładu. Wyrok nie jest prawomocny – skomentowała.
Sprawa Najjjki pokazuje, jak daleko mogą sięgać konsekwencje publicznych wypowiedzi publikowanych w internecie. Dla influencerki wyrok oznacza kolejny etap prawnego sporu, który, jak zapowiada, jeszcze się nie zakończył.