Tylko u nas. "Głowa" na grobie Violetty Villas. Syn artystki o mrocznym znalezisku
Choć od śmierci Violetty Villas minęło już wiele lat, jej grób na warszawskich Powązkach nadal przyciąga wielbicieli. Fani przynoszą kwiaty, zapalają znicze, zostawiają listy i pamiątki. Syn artystki w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem dla Świata Gwiazd przyznał, że z czasem musiał pogodzić się z tym, że miejsce spoczynku matki zmienia się pod wpływem odwiedzających. Niektóre gesty wzruszają go do dziś, inne okazały się trudne do zaakceptowania.
Violetta Villas, a właściwie Czesława Maria Gospodarek, zapisała się w historii polskiej muzyki jako artystka o niepowtarzalnym głosie i charakterystycznym wizerunku. Jej kariera sięgała daleko poza granice kraju, a przeboje takie jak „Do ciebie, mamo” wciąż są rozpoznawalne. Pamięć o gwieździe nie ogranicza się jednak do jej nagrań. Widać ją także przy nagrobku, który od lat odwiedzają kolejne pokolenia fanów.
Violetta Villas zachwycała publiczność w Polsce i za granicą
Violetta Villas należała do tych artystek, których nie sposób pomylić z kimkolwiek innym. Urodzona w 1938 roku w belgijskim Liège, wychowała się w Polsce, a z czasem zdobyła uznanie również na międzynarodowych scenach. Jej potężny głos, szeroka skala wokalna i wyrazista osobowość sprawiły, że szybko wyróżniła się na tle innych wykonawców. Prasa nadawała jej efektowne przydomki, nazywając ją między innymi „głosem ery atomowej”.
W latach 60. występowała w prestiżowych miejscach, w tym w paryskiej Olympii oraz kasynie Dunes w Las Vegas. Jej kariera obejmowała setki utworów wykonywanych w różnych językach. W polskiej pamięci szczególne miejsce zajmują piosenki „Do ciebie, mamo” i „Magdalena”, które do dziś przypominają o jej muzycznym dorobku.
Życie artystki nie było jednak pasmem sukcesów. W późniejszych latach wycofała się z koncertowania i zamieszkała w Lewinie Kłodzkim. Zmarła 5 grudnia 2011 roku w wieku 73 lat. Okoliczności jej śmierci wywołały wiele emocji i stały się przedmiotem postępowania prokuratorskiego.
Villas spoczęła na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Jej grób stał się miejscem, do którego regularnie przychodzą osoby pamiętające jej występy, ale także młodsi wielbiciele odkrywający jej twórczość. Przynoszone przez nich kwiaty, znicze i osobiste pamiątki pokazują, że mimo upływu lat artystka nadal zajmuje szczególne miejsce w sercach fanów.
Zobacz też: U papieża Leona XIV wykryto guza. Watykan przekazał nowe wieści o stanie zdrowia | Świat Gwiazd
Grób artystki wciąż się zmienia. Syn opowiedział o fanach
Opieka nad grobem Violetty Villas nie wygląda tak, jak mogłoby się wydawać. Syn artystki przyznał, że początkowo trudno było mu zaakceptować, iż odwiedzający samodzielnie zmieniają wygląd nagrobka. Chciał zachować jego charakter zgodnie z własnym wyobrażeniem, ale z czasem zauważył, że fani mają na to miejsce własny pomysł.
Po śmierci troszkę mnie to denerwowało, że tam na tym grobie zaczynają czyjeś porządki panować. Że ja nie mogłem utrzymać swojego charakteru tego nagrobka – wyznał.
Dziś jego podejście jest inne. Zamiast skupiać się na tym, że dekoracje są przestawiane lub znikają, cieszy się, że po tylu latach wciąż tak wiele osób pamięta o jego matce. Jak podkreślił, grób regularnie pokrywają kwiaty i znicze, a odwiedzający nie ograniczają się do pozostawiania pamiątek. Niektórzy sami sprzątają miejsce spoczynku artystki.
Teraz tylko się cieszę i podziwiam tych ludzi, że po tylu latach jeszcze tyle tych osób jest. 15 lat minęło, a grób codziennie tonie kwiatach i zniczach – opowiadał.
Syn Villas przyznał również, że czasami próbuje wprowadzić własne dekoracje, ale nie zawsze pozostają one na miejscu na długo. Wielbiciele mają bowiem swoje przyzwyczajenia i wyobrażenia o tym, jak powinien wyglądać nagrobek. W efekcie miejsce spoczynku artystki nieustannie się zmienia, a jego wygląd jest w pewnym sensie wspólnym dziełem rodziny i osób, które nadal czują z nią więź.
Zobacz też: Ogromna przemiana Lilli z "Sanatorium miłości". Trudno uwierzyć, że to ta sama osoba | Świat Gwiazd
Listy, zdjęcia i nietypowe pamiątki. Nie wszystko dało się zaakceptować
Na grobie Violetty Villas fani zostawiają nie tylko kwiaty i znicze. Pojawiają się tam także kartki, fotografie oraz listy adresowane do zmarłej artystki. Część tych przedmiotów syn zachował. Takie gesty pokazują, że dla niektórych wielbicieli pamięć o piosenkarce ma bardzo osobisty wymiar, a wizyta na Powązkach staje się okazją do wyrażenia emocji, których nie zdążyli lub nie mogli przekazać jej za życia.
Nie wszystkie pozostawiane przedmioty spotykają się jednak z akceptacją rodziny. Syn artystki wspomniał o sytuacji, gdy przy nagrobku pojawił się nietypowy element, który wzbudził jego sprzeciw. Jak przyznał, trudno było uznać taki sposób upamiętnienia za odpowiedni.
Ostatnio zostawili głowę. To było trudne do zaakceptowania przynajmniej jeżeli chodzi o nasze społeczeństwo. Zabrałem ten wystrój – wyjaśnił, dodając, że zrobił to, by nie razić innych.
Ta historia pokazuje, że pamięć o znanej osobie może przybierać bardzo różne formy. Dla jednych najważniejsze są kwiaty i zapalone znicze, inni chcą zostawić po sobie bardziej osobisty ślad. Syn Violetty Villas stara się odnaleźć w tym własne miejsce: z jednej strony chce zachować wpływ na wygląd grobu matki, z drugiej docenia zaangażowanie osób, które regularnie tam wracają.
Mimo upływu lat nagrobek artystki pozostaje miejscem spotkania różnych pokoleń jej wielbicieli. Pąsowa róża, biały aniołek i inne pozostawiane pamiątki są świadectwem tego, że jej twórczość nadal budzi emocje. Dla syna najważniejsze wydaje się dziś to, że pamięć o matce nie zniknęła, choć sposób, w jaki fani ją wyrażają, nie zawsze odpowiada jego własnym wyobrażeniom.
Poniżej cała rozmowa Mateusza Szymkowiaka z synem Violetty Villas.