Ulubienica Polaków usłyszała wyrok sądu. Były mąż chciał jej odebrać syna, jest decyzja
Halle Berry i Olivier Martinez znów spotkali się na sali sądowej, a stawką ich sporu jest opieka nad 13-letnim synem. Były mąż aktorki oskarżył ją o fizyczne zaatakowanie nastolatka i wystąpił o sądowy zakaz zbliżania. Gwiazda stanowczo zaprzeczyła zarzutom, a w sprawę zaangażowali się również świadkowie z najbliższego otoczenia rodziny. Po wielodniowych przesłuchaniach zapadła decyzja, która może mieć znaczenie dla dalszych relacji byłych małżonków.
Rozwód nie zawsze oznacza koniec rodzinnych sporów, o czym boleśnie przekonują się Halle Berry i Olivier Martinez. Byli małżonkowie od dawna nie potrafią porozumieć się w kwestiach wychowawczych, a ostatni konflikt przeniósł się na salę sądową. Tym razem stawką były nie tylko wzajemne oskarżenia, ale również codzienny kontakt aktorki z synem.
Halle Berry i Olivier Martinez toczą spór o syna. W tle poważne oskarżenia
Choć Halle Berry od lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych gwiazd Hollywood, tym razem nie mówi się o jej kolejnej roli filmowej. Aktorka znalazła się w centrum sądowego sporu z byłym mężem, Olivierem Martinezem, który oskarżył ją o przemoc wobec ich syna. Według relacji zagranicznych mediów sprawa dotyczy zdarzenia z 26 września 2026 roku. Francuski aktor twierdził, że podczas kłótni Berry miała chwycić 13-letniego Maceo za szyję i zacząć go dusić.
Gwiazda stanowczo zaprzeczyła tej wersji wydarzeń. Przekonywała, że doszło do przepychanki, która początkowo miała charakter zabawy, a ona nie zaciskała rąk na szyi syna ani nie utrudniała mu oddychania. Byli małżonkowie przedstawili więc zupełnie odmienne wersje tego samego incydentu.
Na początku października sąd przychylił się do pilnego wniosku Martineza i wydał tymczasowy zakaz ochronny. Ograniczono również czas, jaki Berry mogła spędzać z synem. Nie uwzględniono natomiast żądania, by aktorka przechodziła testy na obecność alkoholu i innych substancji.
Martinez argumentował, że jego działania wynikają z troski o bezpieczeństwo nastolatka. Berry odrzucała zarzuty i nie zgadzała się z ograniczeniami dotyczącymi kontaktów z dzieckiem. Konflikt szybko stał się tematem zagranicznych serwisów rozrywkowych, ponieważ dotyczył nie tylko znanej pary, ale przede wszystkim dobra ich syna.
Sprawa nie sprowadzała się wyłącznie do wzajemnych pretensji byłych partnerów. Sąd musiał rozważyć wniosek o ochronę oraz argumenty dotyczące bezpieczeństwa chłopca, a jednocześnie uwzględnić jego prywatność. To właśnie dlatego część postępowania odbywała się za zamkniętymi drzwiami.
Zobacz też: Piosenkarka Natalia S. i dwóch raperów usłyszeli wyrok. Muszą zapłacić setki tysięcy złotych | Świat Gwiazd
Syn Halle Berry zeznawał przez kilka godzin. Córka aktorki stanęła po jej stronie
Sądowa batalia byłych małżonków trwała ponad tydzień, a jednym z najważniejszych elementów postępowania były zeznania ich 13-letniego syna. Według doniesień medialnych chłopiec miał spędzić na przesłuchaniu blisko cztery godziny. Część rozpraw odbywała się za zamkniętymi drzwiami, aby chronić prywatność nastolatka, który znalazł się w wyjątkowo trudnej sytuacji rodzinnej.
Na sali pojawili się zarówno Berry, jak i Martinez, a także ich prawnicy. Obecny był również Van Hunt, partner aktorki. Wsparcia mamie udzieliła jej 18-letnia córka Nahla Aubry, która przekazała sądowi oświadczenie dotyczące relacji panujących w rodzinie.
Nahla zapewniła, że nigdy nie widziała, by jej matka uderzyła, dusiła lub w inny sposób fizycznie skrzywdziła młodszego brata. Opisała Berry jako troskliwą i zaangażowaną rodzicielkę. Jej stanowisko było istotnym głosem w sprawie, choć ostateczna ocena zgromadzonych materiałów należała do sądu.
Aktorka konsekwentnie zaprzeczała oskarżeniom byłego męża. Podkreślała, że nie stosowała wobec syna przemocy, a spór między rodzicami dotyczy również sposobu podejmowania decyzji związanych z wychowaniem chłopca. Berry chce mieć większy wpływ na kwestie dotyczące jego edukacji, leczenia i terapii.
Martinez z kolei utrzymywał, że zależy mu przede wszystkim na bezpieczeństwie dziecka. Oboje rodzice przekonywali, że działają w najlepszym interesie syna, ale nie zgadzali się co do tego, jakie rozwiązanie będzie dla niego najkorzystniejsze.
Takie sprawy są szczególnie trudne, ponieważ wymagają pogodzenia prawa rodziców do uczestniczenia w wychowaniu dziecka z koniecznością zapewnienia mu spokoju i bezpieczeństwa. W tym przypadku sąd musiał rozpatrzyć konkretne zarzuty, a nie jedynie ocenić relacje między byłymi małżonkami.
Zobacz też: Dawid Kwiatkowski zwrócił się do fanów. "Pewnie się poryczę" | Świat Gwiazd
Sąd zdecydował w sprawie Halle Berry. To nie koniec walki o syna
Po wielodniowych przesłuchaniach sąd podjął decyzję dotyczącą wniosku Martineza. Nie zdecydował się na utrzymanie stałego zakazu ochronnego wobec Halle Berry, o który zabiegał jej były mąż. Tym samym tymczasowe ograniczenia wprowadzone na początku postępowania nie zostały przekształcone w stały nakaz ochronny.
Nie oznacza to jednak, że aktorka odzyskała pełną swobodę w sprawowaniu opieki nad synem. W kwestii codziennych kontaktów rozstrzygnięcie nie było dla niej w pełni korzystne. Główna opieka fizyczna nad Maceo pozostała przy Martinezie, a Berry nie uzyskała od razu powrotu do wcześniejszego układu opieki. Rodzice zachowali wspólną opiekę prawną, czyli udział w podejmowaniu najważniejszych decyzji dotyczących dziecka.
Dalsze ustalenia dotyczące opieki mają być przedmiotem kolejnych rozstrzygnięć. Spór między byłymi małżonkami nie został więc definitywnie zakończony, a obie strony nadal będą musiały mierzyć się z kwestiami dotyczącymi wychowania nastolatka.
Berry i Martinez poznali się na planie filmu „Dark Tide”. Pobrali się w 2013 roku, a kilka miesięcy później powitali na świecie syna. Rozstali się w 2015 roku, jednak rozwód sfinalizowano dopiero w sierpniu 2023 roku. Ustalono wówczas wspólną opiekę nad chłopcem. Aktorka zobowiązała się również płacić byłemu mężowi 8 tysięcy dolarów miesięcznie oraz dodatkową część dochodów przekraczających 2 miliony dolarów rocznie.
Mimo formalnego zakończenia małżeństwa rodzice nadal różnią się w podejściu do wychowania syna. Berry chce większego wpływu na jego edukację i leczenie, natomiast Martinez podkreśla znaczenie bezpieczeństwa chłopca.
Jedno jest pewne: samo rozstrzygnięcie w sprawie zakazu ochronnego nie zakończyło rodzinnego konfliktu. Przed byłymi małżonkami pozostają kolejne decyzje dotyczące opieki, a najważniejsze będzie znalezienie rozwiązania, które pozwoli zadbać o dobro ich syna.