Wyciekły wiadomości Meghan Markle. To jednak nie wszystko, na screenach było coś jeszcze
Meghan Markle ponownie znalazła się w centrum zainteresowania po powrocie wraz z księciem Harrym i dziećmi do Wielkiej Brytanii. Do sieci wyciekły zrzuty ekranu z prywatnej grupy rodziców, do której dołączyła po rozpoczęciu roku szkolnego przez Archiego i Lilibet. Wraz z korespondencją ujawniono jednak także coś, co wywołało obawy związane z bezpieczeństwem księżnej Sussex.
Sprawa wyszła na jaw krótko po zamieszaniu związanym ze szkołą dzieci Harry'ego i Meghan. Archie i Lilibet spędzili w pierwszej placówce zaledwie dwa dni, po czym rodzice zdecydowali o ich przeniesieniu. Oficjalnie decyzję tłumaczono zastrzeżeniami zespołu ochrony dotyczącymi codziennych dojazdów. Niedługo później fragmenty rozmowy z zamkniętej grupy rodziców zaczęły krążyć poza nią. Dopiero dokładniejsze przyjrzenie się opublikowanym materiałom pokazało, że ujawniono na nich znacznie więcej niż kilka krótkich wiadomości.
Meghan Markle i książę Harry wrócili do Wielkiej Brytanii. Dzieci szybko zmieniły szkołę
Ostatnie tygodnie przyniosły sporo zmian w życiu Meghan Markle i księcia Harry'ego. Sussexowie po sześciu latach spędzonych w Kalifornii przenieśli się z dziećmi do Wielkiej Brytanii. Siedmioletni Archie i pięcioletnia Lilibet rozpoczęli we wrześniu naukę w brytyjskiej szkole. Lokalizacja nowego domu rodziny oraz nazwa placówki nie zostały ujawnione.
Powrót oznaczał dla dzieci Sussexów dużą zmianę. Dotychczas ich codzienność związana była przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi, gdzie Harry i Meghan mieszkali od czasu odejścia od obowiązków pełnionych w ramach brytyjskiej rodziny królewskiej. Początek roku szkolnego miał być więc jednym z ważniejszych etapów urządzania życia rodziny po drugiej stronie Atlantyku.
Szybko okazało się jednak, że pierwsza wybrana szkoła nie będzie miejscem, w którym Archie i Lilibet pozostaną na dłużej. Już po dwóch dniach nauki rodzice zdecydowali o przeniesieniu dzieci do innej placówki. Informację oficjalnie potwierdził rzecznik pary. Powodem miały być kwestie związane z bezpieczeństwem podczas codziennych przejazdów. Według informacji przekazanych przez przedstawiciela Sussexów chodziło o odległość między domem rodziny a placówką oraz duże natężenie ruchu na trasie. Warunki te wzbudziły zastrzeżenia zespołu odpowiedzialnego za ochronę Harry'ego, Meghan i ich dzieci.
Rzecznik pary podkreślił jednocześnie, że decyzja nie była oceną placówki ani pracujących w niej osób. Harry i Meghan mieli pozostać wdzięczni nauczycielom oraz pozostałym pracownikom za opiekę okazaną rodzinie podczas krótkiego pobytu Archiego i Lilibet w szkole.
Kilka dni później pojawiły się kolejne informacje. Tym razem chodziło już o coś, co wydarzyło się na prywatnym czacie rodziców.
Sprawdź także: Nadal bez rozwodu, a już 72-letni Dębski bawi się w nocy. Przyłapali go z nową partnerką

Wyciekły wiadomości Meghan Markle z grupy rodziców. Na screenach znalazł się jej numer
Przed rozpoczęciem nauki przez dzieci Meghan Markle dołączyła do grupy rodziców prowadzonej na WhatsAppie. Tego rodzaju czaty służą zwykle do wymiany bieżących informacji dotyczących szkoły i klasy. Obecność księżnej Sussex w takiej grupie szybko przestała jednak być prywatną sprawą jej uczestników. Zrzuty ekranu z rozmowy zaczęły krążyć poza czatem.
Na udostępnionych screenach znalazły się krótkie wiadomości, które rodzice kierowali do Meghan przed rozpoczęciem nauki przez Archiego. Jedna z matek napisała:
Witaj, Meghan, Archie dołącza jutro.
Inna osoba przywitała nową uczestniczkę krótkim:
Witaj!!
Meghan również odpowiedziała na powitanie. Wiadomość przypisywana księżnej Sussex brzmiała:
Cześć, mamusie! Dziękuję za ciepłe powitanie. Bardzo się cieszę, że jestem częścią tej społeczności.
Same wiadomości miały więc zwyczajny charakter i dotyczyły wejścia nowej rodziny do szkolnej społeczności. Znacznie większy problem pojawił się jednak wraz z publikacją zrzutów ekranu. Widoczna była na nich informacja, która zdecydowanie nie była przeznaczona do publicznego rozpowszechniania.
Chodzi o prywatny numer telefonu Meghan Markle.
Numer znalazł się na screenach z grupy, a materiały zaczęły następnie krążyć w mediach społecznościowych, w tym w serwisie X. Tym samym prywatne dane kontaktowe księżnej Sussex wydostały się poza zamknięty krąg rodziców.
Sprawdź także: Nowa czołówka "Na Wspólnej" bez piosenki Krawczyka! Fani oburzeni, a Kosmala wydaje oświadczenie
Bezpieczeństwo Harry'ego i Meghan ponownie na pierwszym planie
Wyciek prywatnego numeru Meghan zbiegł się z ponowną dyskusją o ochronie Sussexów w Wielkiej Brytanii. Problem ciągnie się od 2020 roku, gdy Harry i Meghan przestali pełnić obowiązki pracujących członków rodziny królewskiej i wyjechali z kraju. Wraz ze zmianą ich statusu zmieniły się zasady zapewniania im policyjnej ochrony. Harry wielokrotnie krytykował decyzję, przez którą jego rodzinie przestało automatycznie przysługiwać zabezpieczenie na zasadach dotyczących części najważniejszych członków monarchii. Zamiast tego wprowadzono system dostosowywany do okoliczności konkretnych wizyt.
Po powrocie Sussexów do Wielkiej Brytanii sprawa znów nabrała znaczenia. „Reuters” podał 14 września, że sytuacja Harry'ego jest ponownie analizowana przez odpowiedni rządowy komitet. Rzecznik pary przekazał również, że po raz pierwszy od wyjazdu rodziny z kraju analizą objęto także Meghan.
Status pary w strukturach monarchii pozostaje jednak bez zmian. Harry i Meghan nie wrócili do oficjalnych obowiązków królewskich. Nadal pozostają niepracującymi członkami rodziny królewskiej zgodnie z ustaleniami poczynionymi jeszcze za życia królowej Elżbiety II.
Pierwsze dni Sussexów po powrocie do Wielkiej Brytanii pokazały jednak, jak trudno rodzinie oddzielić codzienne życie od zainteresowania mediów. W tym przypadku największe emocje wzbudziła nie treść krótkiej wiadomości Meghan, lecz ujawnienie jej danych kontaktowych. Incydent pojawił się przy tym w momencie, gdy kwestia bezpieczeństwa rodziny ponownie jest analizowana.

Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert