Wyszła z domu i nagle zniknęła. Mąż chciał wykreślić ją z listy zaginionych
9 czerwca 2009 roku w Pawłowicach doszło do zaginięcia 20-letniej Marty Bieniaszewskiej. Kobieta opuściła rodzinny dom, planując podróż do Jastrzębia-Zdroju, jednak nigdy nie dotarła do celu. Kontakt z nią urwał się jeszcze przed południem, gdy jej telefon przestał być aktywny. Od tamtej pory nie dała znaku życia, a jej nagłe zniknięcie pozostawiło bliskich w niepewności. W domu na powrót Marty czekał jej mały syn.
Marta Bieniaszewska miała zaledwie 20 lat, gdy w 2009 roku zaginęła bez śladu. Mieszkała w Pawłowicach z mężem i małym synkiem. Nic nie zapowiadało, że planuje odejść lub zerwać kontakt z bliskimi. Wyszła z domu w środku zwyczajnego tygodnia, przekonana rodzina nie miała powodów, by sądzić, że nie wróci.
Tajemnicze zaginięcie Marty Bieniaszewskiej
Marta Bieniaszewska miała 20 lat, małego syna i plany na najbliższe dni. 9 czerwca 2009 roku rano wyszła z mieszkania w Pawłowicach, informując bliskich, że jedzie na zakupy do Jastrzębia-Zdroju. Do domu już nie wróciła. Początkowo nic nie wskazywało na to, że młoda kobieta zamierza zniknąć. Dzień wcześniej podchodziła do egzaminu na prawo jazdy. Nie zdała, ale od razu zapisała się na kolejny termin. Rozmawiała również z siostrą o swoich planach. Nie żegnała się z rodziną, nie informowała o wyjeździe i nie pozostawiła żadnej wiadomości, która wyjaśniałaby jej późniejszą nieobecność.
Według ustaleń dotyczących zaginięcia Marta opuściła mieszkanie około godziny 7. Miała spotkać się ze znajomą i zrobić zakupy. Około godziny 8 była widziana w Jastrzębiu-Zdroju. To jeden z ostatnich znanych punktów na osi wydarzeń. Przed południem jej telefon był już wyłączony. Siostra próbowała się z nią skontaktować około godziny 10–11, ale bez rezultatu. Później zaniepokoił się również mąż kobiety, który nie mógł się z nią skontaktować. Jeszcze tego samego wieczoru rodzina zgłosiła zaginięcie policji. Rozpoczęły się poszukiwania, rozwieszanie plakatów i sprawdzanie informacji od osób, które twierdziły, że widziały młodą kobietę. Żaden z pierwszych tropów nie doprowadził jednak do jej odnalezienia.
Zobacz także: "Nie zatańczy w ten weekend". Potwierdziły się wieści o gwieździe "TzG"
Marta zaginęła. Pojawił się trop zagraniczny
W kolejnych tygodniach bliscy próbowali ustalić, czy Marta mogła dobrowolnie wyjechać z Polski. Zwrócili uwagę na brak jej paszportu oraz wcześniejszą korespondencję mailową ze znajomym mieszkającym w Londynie. Siostra skontaktowała się z mężczyzną, ale ten zaprzeczył, jakoby zaginiona przebywała u niego. Rozważano również możliwość wyjazdu do Niemiec, gdzie mieszkał brat Marty. Także tej wersji nie udało się potwierdzić.
Dodatkowe pytania pojawiły się po otrzymaniu przez rodzinę wiadomości przypisywanej zaginionej. Jej treść sugerowała, że Marta wyjechała i prosi o zaopiekowanie się synem. Bliscy nie uznali jednak tej informacji za dowód, że kobieta rzeczywiście ją wysłała. Siostra od początku kwestionowała autentyczność wiadomości. Rodzina kontynuowała poszukiwania, sprawdzała kolejne sygnały i przeszukiwała okoliczne tereny. Po sugestii jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego bliscy pojechali nawet do Łodzi. Ten kierunek również nie przyniósł przełomu.
W tym samym okresie pogarszały się relacje rodziny z mężem Marty. Według relacji jej siostry mężczyzna po około miesiącu przestał angażować się w poszukiwania. Pod koniec lipca 2009 roku miał złożyć wniosek o separację, a później próbować wymeldować nieobecną żonę ze wspólnego mieszkania. Rodzina informowała także o ograniczeniu kontaktów z małym synem Marty. Są to relacje bliskich przytaczane przez media, a nie prawomocne ustalenia potwierdzające udział mężczyzny w zaginięciu. Nie ma publicznie dostępnych informacji, aby został oskarżony w tej sprawie.
Zobacz także: Anna Popek opowiedziała o trzeciej ciąży. Padła jasna deklaracja
Policja nadal poszukuje Marty Bieniaszewskiej
31 marca 2011 roku małżeństwo Marty zakończyło się rozwodem. Nie oznaczało to jednak końca poszukiwań. Kobieta nadal nie nawiązała kontaktu z rodziną, a kolejne lata nie przyniosły informacji pozwalających ustalić jej miejsce pobytu. Nie potwierdzono, że wyjechała za granicę, rozpoczęła życie w innym mieście lub świadomie zerwała kontakty z bliskimi. Nie odnaleziono również śladów, które pozwoliłyby jednoznacznie odtworzyć jej dalszą drogę po opuszczeniu Pawłowic.
W 2021 roku sprawą ponownie zainteresowała się Fundacja ITAKA, przypominając o zaginięciu i wieloletnim oczekiwaniu rodziny na przełom. Marta nadal figuruje w policyjnej bazie osób zaginionych, a poszukiwania prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Pszczynie. W chwili zaginięcia miała około 168 cm wzrostu, była bardzo szczupła, miała długie blond włosy i charakterystyczne tatuaże, w tym napis „DolceVita” w okolicy lędźwi. W dniu zaginięcia nosiła białą bluzę z kapturem, jasnoniebieskie jeansy, czarne japonki i różową opaskę na włosach.
W listopadzie 2026 roku od zaginięcia Marty minęło ponad 17 lat. Gdyby żyła, miałaby obecnie 37 lat, dlatego jej wygląd mógł się znacząco zmienić. W sprawie nadal nie ma odpowiedzi na najważniejsze pytania: gdzie udała się po wyjściu z domu, czy dotarła do Jastrzębia-Zdroju i co wydarzyło się później. Każda osoba posiadająca informacje o losie Marty Bieniaszewskiej może skontaktować się z Komendą Powiatową Policji w Pszczynie lub Fundacją ITAKA. Nawet po tak długim czasie nowe, wiarygodne informacje mogą pomóc w ponownym zweryfikowaniu okoliczności jej zaginięcia.